Czytasz wypowiedzi znalezione dla zapytania: Diagnoza zaburzeń





Temat: Czy znajomi waszych dzieci z ZA wiedza
Witajcie i pozwolcie, ze dorzuce pare slow. Moj syn dostal diagnoze
AS pod koniec pazdziernika. Chodzil w tym czasie do prywatnej,
niepublicznej szkoly na Mokotowie (mieszkamy w Warszawie) i szkola
znala nasze problemy. Przyjeto go po badaniach psychologa, ktory
dostrzegl jego ponadprzecietna inteligencje. W chwili otrzymania
diagnozy, ktora ciagnela sie tygodniami (dr Urbanowicz, znana tu na
forum poniekad) podzielilam sie informacja ze szkola. A oni jakby
tylko na to czekali. Kazano nam natychmiast zabrac dziecko. W
polowie roku. Szukalismy szkol w kilku dzielnicach, nikt nie chce
mojego syna. Jutro jedziemy do ostatniej. W rejonowce - po 30.
dzieci w klasie. Wiecie, co to znaczy. Poczulismy sie jak rodzina
podludzi. Na koniec: dopoki sie da, nie dzielcie sie prawda o swoich
dzieciach. Ja od lat jestem reporterem. Przerwalam prace, zeby zajac
sie ustabilizowaniem synowi zycia. Nawet swego czasu pisalam duzy
tekst o AS w jednym z najwiekszych tygodnikow, w ktorym pracowalam.
Dzis widze jasno, jak poslizgnelam sie po temacie, chociaz robilam
go dlugo i naprawde z sercem. Juz wtedy podejrzewalam, ze cos z tych
zaburzen przypomina zachowania mojego syna, ale psychiatra - ekspert
w moim tekscie - stwierdzila, ze raczej sobie wmawiam. Od tamtej
pory minely 3 lata. Teraz chcialabym napisac ksiazke. Zadem reportaz
w najlepszej nawet gazecie nie odda gehenny zycia z takim dzieckiem.
Uwazam tez, ze dzieci z AS jest coraz wiecej i sa w sposob
drastyczny wyrzucane poza spoleczny nawias. A ja mam pieknego i
zdolnego syna. Co z tego ze codziennie rujnuje mi reszte nerwow
(diagnoza od niedawna, nie jestesmy jeszcze w terapii komunikacji
spol). Rozpisywac dluzej sie nie bede. Jesli ktos z Was chcialby
opowiedziec mi historie swojego dziecka, bo zaczynam dokumentowac
material do ksiazki, to zapraszam: journalist@gazeta.pl. I
pamietajcie, jest w tym kraju przeswiadczenie ze innosc to zlo. I
trzeba sie go pozbyc jak najszybciej. Obowiazuje to w wiekszosci
szkol niestety. Na takie wlasnie trafilismy. Dlatego dopoki mozna,
niczym nie nalezy sie chwalic. Z pozdrowieniami - j.



Temat: Miedniczka pozanerkowa - czy to poważna sprawa?
Gość portalu: malinka napisał(a):

> Poszukuję informacji o tej przypadłości. Czy to jest poważna wada, czy w
> niczym nie przeszkadza ? W polskim internecie nie ma żadnych informacji bna
> ten temat. Diagnoza dotyczy 6-miesięcznego dziecka. Pozostałe części układu
> moczowego są w porządku. Może trż ktoś mi podpowie, jaki to jest po
> angielsku, spróbuję coś znaleźć na ten temat, pozdrawiam,

Nie znam się co prawda za bardzo na urologii dziecięcej, ale mimo to,postaram
się dodać kilka własnych uwag na temat problemu.
Po pierwsze, to sam termin "miedniczka pozanerkowa", nie jest terminem sciśle
medycznym, a raczej opisowym, przez który rozumie się zazwyczaj uwypuklenie się
miedniczki znacznie poza obrys zewnetrzny nerki, co powoduje z kolei
zniekształcenie prawidłowego obrysu nerki, szczególnie w obrębie wneki.
Z klinicznego punktu widzenia ważne jest, jaka jest przyczyna tak
wykształconej/zniekształconej miedniczki.
U dorosłych czasami, ale raczej rzadko, obserwuje sie taka anomalię i w
przypadku gdy nie towarzyszy temu nadciśnienie w układzie kielichowo-
miedniczkowym nerki, pacjent nie ma objawów jej destrukcji i nie odczuwa
dolegliwości bólowych, można uznać że taka jest "uroda" nerki i sprawę zostawić
w spokoju.
Nieco inaczej jest u dziecka, tym bardziej takiego, które nie jast w stanie
przekazać informacji o swoich dolegliwościach, w tym bólowych.
Moze to bowiem byc taka "uroda" nerki, ale może byc to również nabyte
zniekształcenie spowodowane nadciśnieniem w układzie kielichowo-miedniczkowym,
które z kolei może być spowodowane zaburzeniem odpływu moczu z nerki.
Taka sytuacja wymaga dokladnej diagnostyki i wczesnego leczenia, aby uniknąć
zniszczenia nerki w przyszłości.
W informacji na temat usg, nie ma wzmianki na temat ewentualnego wodonercza po
tej stronie. Towarzyszące wodonercze wskazywałoby bowiem raczej na potologie
wymagająca leczenia.
Samo zaś stwierdzenie "miedniczki zewnatrznerkowej" bez ewentualnego
wodonercza, też moim zdaniem powinno być wskazaniem do dokładnej diagnostyki
wydalania moczu przez tę nerkę, gdyż u dzieci różny może być przebieg i obraz
takich patologii, a zwloka w leczeniu moze doprowadzić do poważnych zaburzeń.
Nie wiem jak to wygląda u 6-miesiecznych dzieci, ale sądzę iż należałoby się
zastanowić nad urografią lub też scyntygrafią dynamiczna nerek.
Takie są moje odczucia dotyczące tego problemu, ale jeszcze raz podkreslam: nie
jestem urologiem dzieciecym.





Temat: bardzo proszę o interpretację wyników
do Dokiego
Dziekuję bardzo za czas i zainteresowanie!!
Rtg klatki piersiowej miałam robione 27 kwietnia 2004 - "płuca bez zmian" i
potem miałam jeszcze jedno 16 maja 2004 (w innym szpitalu) i tez płuca bez
zmian... A wtedy też mnie bolało. Nie wiem, czy mozna to badanie rtg jeszcze
powtórzyć? Czy tyle promieni rtg nie będzie dla mnie zbyt szkodliwe? Echo serca
też miałam robione 2 razy w dwóch różnych miejscach :
1) 29 kwietnia 2004
wynik :
LK 45 mm, tylna ściana LK 06 mm
LP 34 mm, przegroda międzykomorowa 08 mm
PK 29 mm
"Zastawka mitralna i trójdzielna bez zmian morfologicznych, niedomykalne,
funkcja i morfologia pozostałych zastawek prawidłowa"
Szerokość aorty 19 mm

Bez zaburzeń kurczliwości odcinkowej.
Bad.dopplerowskie: fala zwrotna przez zast.mitralną- I*, i trójdzielną-I*
SPAP (Tr R) = 19 mmHg

2) drugie echo miałam 5 maja 2004 :
Wynik : " LK-skurcz: 20mm; rozkurcz: 40 mm; LP: 23 mm; Ao: 16 mm; PK :26 mm;
PMK: skurcz 10 mm; rozkurcz 8mm; TŚLK: skurcz 10 mm; rozkurcz 8 mm. Masa
mięśnia LK: 101,9 g. Zastawka mitralna: Płatek przedni pogrubiały o prawidłowej
ruchomości. Fala zwrotna: ślad. Zastawka aortalna: Morfologicznie prawidłowa.
Fala zwrotna: nb. Zastawka trójdzielna: Morfologicznie prawidłowa. Fala
zwrotna: ślad. Zastawka płucna: nb. Zastawka trójdzielna : Morfologicznie
prawidłowa. Fala zwrotna: ślad. Zastawka płucna : Morfologicznie prawidłowa.
Fala zwrotna :nb. Funkcja rozk. norma. MPAP : 5 mmHg. Osierdzie : bez cech
płynu w worku osierdziowym. Bez zaburzeń kurczliwości odcinkowej LK. Opis
dodatkowy : PMP balotuje na wysokości FO - bez cech przecieku. (co to znaczy to
balotowanie?).

Czy te badania, wykonane wprawdzie jakiś czas temu (ale wtedy mnie już bolało w
klatce piersiowej), nie wykluczają zatorowości?? Bardzo się wystraszyłam tą
Pana diagnozą :( Te badania robiłam sobie sama (a druga wersję zrobiono mi w
szpitalu), nie na zlecenie lekarza, bo mój rodzinny nigdzie mnie nie chce
kierować. Szpital chyba tez jakoś oszczędza... :( Nie wiem, co mam robić. Ale
nie mam poza tym żadnych objawów zatoru (czytałam własnie gdzieś w necie, że to
się wiąże z krwiopluciem czasem?? ja nic poza bólem nie mam )

Co to jest za badanie, to V/Q skan ?
Jeszcze raz wielkie dzieki, Doki .



Temat: witajcie
Madziulec, jesli jeszcze nie robilas rozeznania w kwestii badan
genetycznych, pozwol, ze Ci podpowiem, bo mam te droge juz za soba,
a moze ktos jeszcze w podobnej sytuacji skorzysta.
Zaznaczam, ze doswiadczenia mam sprzed niecalego roku.
Przede wszystkim nie pozwol, by wyniki badan genetycznych
wstrzymywaly diagnoze, bo bedziesz czekac jeszcze pewnie co najmniej
rok. Ja wiem, ze psycholog musi sie zabezpieczyc, ale realia mamy
jakie mamy i badania genetyczne to nie jest kwestia tygodnia czy
nawet miesiaca, no chyba, ze ktos wylozy z wlasnej kieszeni.
Z moich doswiadczen:
-potrzebujesz skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu czy
pediatry dziecka (lekarz NFZ)do poradni genetycznej
-2 wiodace osrodki w Polsce, wykonujace badania genetyczne to CZD i
IMiD na Kasprzaka, cos robia tez w IPiN na Sobieskiego, ale chyba
selektywnie
-wszedzie czeka sie (czekalo sie rok temu) kilka miesiecy od pol
roku w gore, my wybralismy IMiD, bo od razu umowili wizyte (za 8
miesiecy), a w CZD trzeba wyslac skierowanie poczta i poczta
otrzymuje sie termin wizyty, przez telefon nie umieli mi powiedziec
czy to bedzie miesiac czy rok, czy cos pomiedzy, to wydluza proces
-to, ze psycholog zaleca badanie w kierunku kruchego x (zauwazylam,
ze standard przy diagnozowaniu zaburzen ze spektrum autyzmu)
wywoluje tylko poblazliwy usmiech na twarzy lekarza genetyka
(typu "ach, ci psycholodzy, jedna chorobe genetyczna tylko znaja") i
nie znaczy, ze zechce on to badanie zlecic tak na wszelki wypadek,
jesli nie dostrzega ewidentnych oznak w wygladzie dziecka - ja
przyszlam z lista badan zaleconych przez psychologa i innych lekarzy
(nie tylko kruchy x), ale nie wykonano zadnego z nich, tylko
podstawowe badanie kariotypu
-chcac oszczedzic na czasie, mozna skorzystac z platnej oferty IMiD
(w CZD mi powiedziano, ze odplatnie nie mozna) - ale wraz z
konsultacjami u lekarzy to duze pieniadze sa (sam kruchy x to kwota
od ok.200 do 600 zl za jedno badanie, a moze ich byc kilka - zreszta
tutaj poczytaj, choc ceny chyba juz nieaktualne sa:
www.imid.med.pl/klient/files/zaklad06/oferta_badan_2008b.pdf
Niestety diagnoza to droga przez meke :-(, wiec zycze powodzenia :-).




Temat: Medycyna rodzinna to pomyłka.
A ja się z Wami nie zgadzam.
Dentystka2 twierdzi, że "lekarz rodzinny ma wystarczającą wiedzę żeby leczyć w
prostszych przypadkach". Ale czy ma on wystarczającą wiedzę aby rozpoznać czy
dany przypadek jest prosty czy jest to może wstępne stadium groźnej choroby?
W Polsce na pewno nie.
Opieka lekarza rodzinnego jest tańsza, ale tylko wtedy, gdy leczy on proste
schorzenie. Błędna diagnoza, a potem niewłaściwe leczenie w efekcie kosztuje
dużo drożej.
Doki, medycyna specjalistyczna na świecie jest droga bo specjaliści zarabiają
dużo. W Polsce płace lekarzy niewiele odstają od socjalistycznej "urawniłowki".
Koszty mogą być jeszcze większe, gdy lekarz rodzinny zleca niepotrzebnie lub
nietrafnie drogie badania lub gdy po niefachowej terapii pacjent z powikłaniami
trafia do szpitala.
Dradam też patrzy na problem przez pryzmat zachodniej opieki zdrowotnej. Uważa,
że tylko 5% pacjentów wymaga leczenia specjalistycznego (Doki twierdzi, że
20%)!! Kto jest bliżej prawdy?
Lekarz rodzinny ma tendencję do bagatelizowania powagi schorzenia. Jest skłonny
rozpoznać głuchotę z powodu nadmiaru woskowiny i płukać przewód słuchowy niż
rozpoznać neurogenne zaburzenie słuchu i wysłać pacjenta do laryngologa.
Chętniej rozpozna migrenę niż guza mózgu. Może mniej pomyli się przy leczeniu
zaburzeń rytmu serca, bo w końcu zaczynał praktykę jako internista. Pomyli się
tylko przy co 20-tym pacjencie. To mało czy dużo?
Uważam, że postawienie sprawy właśnie "na głowie" jest lepsze dla pacjenta (a
nie dla systemu - tego proszę nie mylić).
To właśnie specjalista może ocenić, czy dane schorzenie wymaga opieki
specjalistycznej czy też jest to rzecz banalna i poradzi sobie z nią lekarz
rodzinny. To specjalista wie, czy skierować pacjenta na specjalistyczne badania
czy np. wystarczy RTG.
Specjalista nie musi leczyć błachych chorób, tylko odesłać chorego do lekarza
rodzinnego. Wtedy kolejki do niego będą krótsze.
Będzie to także element szkolenia lekarza rodzinnego, czego w Polsce brak.
W Polsce.
Pozdr.



Temat: Po co rehabilitujecie zdrowe dzieci?
Zaznaczyłaś że pytanie kierujesz do mam zdrowych dzieci. Często jednak jest tak
że diagnoza wcale nie jest oczywista. Jaka jest ta norma zdrowia wg ciebie?
Lekarze też nie są w stanie przewidzieć czy coś co początkowo wygląda na małe
zaburzenia nie okaże się w toku rozwoju dziecka czymś dużo poważniejszym. Ja np
nigdy nie usłyszałam jakiś jednoznaczynych odpowiedzi ; mogę obawiać się że mój
syn jest chory, mogę obserwować oznaki zaburzeń- w tym wypadku problemy z
napięciem mięśniowym. Ale tak na 100% nie wiem nic.

Gdybym wiedziała że moje dziecko nabędzie samo pewne umiejętności, bez
rehabilitacji- byłabym najszczęśliwszą osobą na świecie. Jednak problem w tym
że tego nie wiem. Istnieje ryzyko że on nigdy się tego samo nie nauczy- ćwicząc
pewne wzorce ruchy daję mu możliwość nadrobić zaległości. Czy to źle?

Mój synak ma już 10 miesięcy- teraz jego opóźnienie ruchowe staje się mocno
widoczne. Bez porównań z rówieśnikami nie da rady się obejść- choć staram się
jak mogę nie myśleć o tym. Ale gwarantuje ci że kilka miesięcy temu nie
wiedziałam o tym- myślałam że wszystko samo się ułoży. Skąd więc mamy wiedzieć
jak będzie.Podejrzewam że osoby bywające na tym forum nie wymyśliły sobie
problemu?: są tu dlatego że lekarz sugerował problemy zdrowotne u ich dzieci.
Dla mnie jest zupełnie normalną sprawą jest niepokój matek o zdrowie dzieci i
chęć polepszenia ich startu w życie.

Był już wątek w podobym stylu:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20939&w=19790373

Asia




Temat: niedosłuch jednostronny u dziecka
Witam
Mój syn ma w tej chwili 13 lat, niedosłuch prawego ucha ma od 18 misiąca życia
po przebytej śwince i różyczce(2 w 1). Zauważyłam sama że jest coś nie tak,ale
nikt nie chciał mi w to uwierzyć( chodzi tu o lekarzy). Gdy miał ciężki atak
astmy w wieku 6 lat i skończyło się na leczeniu szpitalnym to tam znalazł się
wreszcie lekarz który uwierzył mi że dziecko niedosłyszy i skierował na
badania. Diagnoza brzmiała tak-głuchota ucha prawego- świnka uszkodziła
całowicie nerw słuchowy. Gdy syn tracił słuch będąc malutki miał zaburzenia
błędnika i przewracał mi się na prawą stronę. Problemów z mową nie ma żadnych,
ponieważ szybko zaczął mówić, a gdy zachorował to bardzo dużo do niego mówiłam
i czytałam mu książki. Starałam się mówić dość głośno i wyraźnie. Pozwalałam
oglądać bajki na TV, ale im bliżej telewizora siadał tym dawałam go ciszej.
Dzisiaj nie mam z nim większych problemów po za nauką. Nauczył się z tym żyć.
Jedynie brak koncentracji i nieumiejętność prowadzenia lekcji przez nauczycieli
powoduje to że takie dziecko np. nie słyszy z drugiego kąta klasy nauczyciela
więc stara się sobie samo jakoś zająć czas,kręci się, buja w obłokach a wyrwany
do odp. nie wie o czy się mówi. Ja będąc z synem u psychologa dostałam poradnik
który miałam przekazać do wiadomości grona pedagogicznego w szkole syna jak oni
powinni postępować z takim dzieckiem, ale to tylko teoria która nigdy nie
znalazła miejsca w praktyce.Syn owszem siedzi w 1 ławce ale to cała pomoc z ich
strony.Syn od 5 lat nosi aparat słuchowy typu cross. Są to 2 słuchawki
połączone z tyłu głowy kabelkiem. Nie powoduje on prawidłowego słyszenia,ale
odbiera bodźce zewnętrzne ze strony niesłyszącej i przewodzi je do słyszącego
ucha, a także pozwala się prawidłowo rozwijać korze mózgowej co jest
najważniejsze, chodzi tu bowiem o późniejsze występowanie zaburzeń
emocjonalnych u takiego dziecka. Uf chyba wystarczy, zmykam bo syn chce usiaść
do komputera, jest fajny i kochany, czasami córki dadzą mi bardziej popalić niż
on. Wszystkim mamuśkom życzę powodzenia i wytrwałości.
Pozdrawiam



Temat: Nadpobudliwosc dzieci
Anma, czy możesz napisać słówko więcej na temat zaburzeń mowy, o których
wspomniałaś?

Mnie osobiście temat nadpobudliwości bardzo interesuje, ponieważ borykam się z
nim na codzień. Znam też wielu psychologów i tzw. specjalistów, którym się
zdaje, że coś na ten temat wiedzą. Ostatnio zrezygnowałam z porad psychologów,
bo najczęściej słyszałam to, co sama przeczytałam wcześniej w książkach, a co
nijak się ma do codzienności. I mam wrażenie, że traktowano mnie jak
nieuświadomioną kretynkę, która nie potrafi zapanować nad własnym dzieckiem.
Oczywiście złe metody wychowawcze.

Znam to aż zbyt dobrze. Dziecko jest nieposłuszne? Diagnoza jest prosta:
jesteś matko niekonsekwentna, nie wyznaczasz granic. Dziecko nie potrafi
jeszcze czytać, pisać, nie rysuje, nie mówi wierszyków? Nie poświęcasz mu
wystarczająco dużo czasu, nie motywujesz, nie rozmawiasz z nim, nie
wyjaśniasz, nie pobudzasz do rozwoju. Pewnie mały siedzi i przez cały boży
dzień ogląda kreskówki i wszelkie paskudztwa. To dlatego jest agresywny i
brzydko się wyraża. Poza tym pewnie ma zły przykład w domu.
Dość mam tłumaczenia się przed pseudo-psychologami i udowadniania, że nie
jestem kangurem.

I ciągle słyszę, że znalazłam sobie teorię, żeby usprawiedliwić swoją
niezaradność i to, że dziecko jest źle wychowane i po prostu niegrzeczne.
Słyszę, że kiedyś były łobuzy i dziecie źle wychowane, dzisiaj są dzieci z
ADHD, czyli chore. Kiedyś były lenie i nieuki, dziś są dyslektycy i im
podobni.

Dlaczego ludzie tak lubią oceniać innych, wypowiadać się na tematy, o których
nigdy nawet nie słyszeli?

Ja i mój synek walczymy. I mimo, że mamy wiele za sobą, to mam wrażenie, że
stoimy w miejscu. Ciągle spotykam się z niekompetencją. Lekarz, który zna się
na rzeczy może nas przyjąć za 10 miesięcy (!) Ale udało się i za kilka dni
może wreszcie coś zacznie się zmieniać.

Chętnie przeczytałabym coś więcej o leku, o którym mowa.
Przykro tylko, że dyskusja potoczyła się jakimś bocznym torem. Temat ciekawy,
a jakoś niemiło się czyta.

Pozdrawiam



Temat: Igor - 26 tc. (850g)
Ciążą i narodziny
Ciążę ogólnie znosiłam jako tako (bez szczególnych och i ach).
Igor został poczęty w pierwszych dniach września 2003 roku, ciąża była
zaplanowana (łacznie z terminem porodu na maj, żeby słoneczko świeciło :o)). W
trzecim tygodniu ciąży (w piatym licząc po lekarsku od ostatniej miesiączki)
udałam sie do ginekologa aby ciążę potwierdził - no i potwierdził, ale
stwierdził również, że macica jest napięta (a powinna byc rozluźniona) i
zabronił się przemęczać. Od połowy października 2003 do połowy listopada byłam
na zwolnieniu lekarskim (małe plamienia spowodowane polipem) , miałam
zabroniony jakikolwiek stres, cały miesiąc przeleżałam. I opłacilo się przy
następnej wizycie kontrolnej macica była już rozluźniona, miękka, a polip
podobno zaczął obumierać (byłam 1 dzień w szpitalu i była to diagnoza
ordynatora).
Wróciłam do pracy (sama chciałam) i tak 8 godzin w pracy (mąż mnie zawoził pod
same drzwi), a potem to juz tylko leżenie w domu - czułam sie jako tako, ale za
wszelką cenę nie chciałam siedzieć cały czas w domu.
Popracowałam tak do 23 lutego 2004r.
Tego poniedziałku (23.02.2004r.) wieczorem w domu pojawiły sie skurcze
(regularne), po godzinie krwawienie (w sumie różowe plamienie) - szybka wizyta
w gabinecie i skierowanie do szpitala. O 23:00 byłam juz w szpitalu, stwerdzono
podwyższone CRP (95) i podano antybiotyk, w naszym szpitalu poleżałam niecałą
dobę i ze względu na niski tydzień ciąży przetransportowano mnie do Poznania na
Polną.
Leżałam juz 3,5 dnia na porodówce i mieli mnie przenieść na inny oddział (Bogu
dzięki nie przenieśli). Nagle 27 lutego (piatek) podczas odczytu KTG zleciało
sie do mnie ze trzech lekarzy, przytaszczono USG i stwierdzono, że serduszko
Igorka przestaje bić - szybka cesarka, o 18:12 Igor był na świecie (Apg 1).
Mąż był wtedy ze mną, więc od razu pobiegł za inkubatorkiem na neonatologię.
I tak zaczyna sie historia Igora (dosyć juz o mnie), urodził sie w 26+6 tc.
(zakażenie wewnątrzmaciczne) z masą urodzeniową 850g i 36cm długości, z
zespołem zaburzeń oddychania III/IV stopnia (podano mi tylko jedna dawke
Celestonu).
zarówno ginekolog odbierający poród jak i neonatolog prowadzący Igorka nie
dawali nam nadziei, że Igor przeżyje. Przez przypadek dowiedziałam się w
późniejszym czasie, że mąż ukrył przede mna fakt, że dawano mu zaledwie 5%
szans na życie...

Dzisiaj Igor ma 7 m-cy i 23 dni (4 m-ce i 23 dni korygowane) - jest naszym
najwiekszym skarbem.

A oto jego rozwój krok po kroku...




Temat: Schizofrenia paranoidalna- jak się wyleczyć?
Ja też mam takie właśnie problemy z tymi zapachami, sprawa wygląda tak że mam
hopla na punkcie nieświeżego oddechu że go czuć bardzo nawet na większą
odległość, jak i z higieną osobistą. Obawy nasilają się w towarzystwie, jak
jestem sam to nie mam z tym problemów.
Nie mogę też opanować tiku polegającego na namolnym sprawdzaniu językiem każdej
dziurki tudzież drobnego osadu na zębach. Generalnie każdym mankamentem
kompulsywnie się bawię, ale go nie usuwam tylko się bawię np. zarostem na karku itp.

Śmieszne jest to, że właściwie to moim głównym problemem jest doszukiwanie się w
sobie objawów schizofrenii oraz innych zaburzeń psychicznych i jest to u mnie
jakgdyby czynnikiem zapalnym.
Tak więc znajdowanie takich dowodów na bycie schizofrenikiem powoduje u mnie
swoistą zapaść i paradoksalne wywoływanie objawów i/lub pogrążanie się w nich,
eskalację. Generalnie wkręcanie się w poczucie że coś ze mną jest nie ten tego.
Tylko właśnie nie potrafię w tej hipochondrycznej sferze odnaleźć klucza do
wyeliminowania w sobie poczucia że jestem źródłem przykrego zapachu, lub że ma
to takie znaczenie. Generalnie jakgdybym był uzależniony od pieszczenia się z
tym co nieprzyjemne lub drażniące we mnie... dziwne co nie?

Nigdy nie byłem w szpitalu z powodu psychozy czy innych spraw, raz próbowałem
się otruć, potem byłem na oddziale dziennym gdzie terapeuta próbował mnie
przekonać że wszystko jest ze mną w porządku tylko sam siebie wkręcam w te
choroby psychiczne.
Dotarło to do mnie po około roku od terapii, a wcześniej uważałem że terapeuta
się myli, podobnie jak wszyscy którzy mi to tak samo próbowali wtłuc do głowy.
Dziwne jest to że mój psychiatra diagnozuje u mnie schizotypy i dwubiegunówkę co
stawia mnie w sytuacji patowej i zupełnie sprzecznej z diagnozą psychologiczną w
moich odczuciach. Trudno jest mi pogodzić jedno z drugim, nie wiem na ile leki
powodują u mnie poprawę bo mam wrażenie że jest mi wszystko jedno. Zbawienne
jest dla mnie za to zrozumienie tego że doszukiwanie się choroby ją wywołuje,
jest zdecydowanie lepsze niż każdy lek jaki miałem.

Jakoś po prostu nie umiem tego pogodzić w jedną całość.



Temat: Zespół jelita drażliwego.
Oj nie jest to latwe i jak pewnie juz wiesz po dostepnej lekturze moze
trwac "wiecznie". Wlasciwie diagnoza polega pewnie glownie na wykluczeniu
innych ewentualnych przyczyn zaburzen. W moim przypadku to byly dwa "wspaniale"
lata ciaglych rannych biegunek. Koszmar. Budzilam sie o 5-6 rano i musialam
biec do ubikacji. A potem jeszcze do poludnia musialam tam powedrowac kilka
razy. Ale wiesz pewnie, ze moze sie to objawiac bardzo roznie. Trudno mi bylo
sie wybrac do lekarza bo niewiadomo co to bylo ale w koncu kiedys trzeba. Tym
bardziej ze schudlam i zaczynalo to byc dziwne. Lekarka potraktowala mnie
bardzo powaznie. Zrobilam pelno badan. USG nie wykazalo nieprawidlowosci
niestety krew a szczegolnie bialko bylo kiepskie ale to tez z powodu biegunek
bo nic innego nie znaleziono. Dostalam duspatalin i musze przyznac ze pomagal
ale powiedzmy - do czasu. Po prawie roku branie tabletek stwierdzilam ze mam
dosc, bo chwilami wydawalo mi sie ze mam kamienie w jelitach. Dwa miesiace bylo
super. Az nie moglam uwierzyc. Niestety ta "choroba" ma to do siebie, ze wraca.
Po dwoch miesiacach przerwy byl prawie miesiac "zabawy" i znowu spokoj az do
czasu gdy czyms sie zatrulam i wyraznie podraznilo to jelita bo znowu byly dwa
tygodnie wykreslone z zyciorysu. Teraz wlasnie minal mi szczesliwie kolejny
miesiac powtorki z rozrywki i juz nie wierze, ze to kiedys naprawde przejdzie.
Nie bylam wiecej u lekarza a to oczywiscie glupota. Nie probuje szczegolnie
dbac o siebie wiec nie powinnam sie dziwic. Za duzo stresu, bo w moim przypadku
to niezaprzeczalne a bulgotanie w jelitach oznacza jedno - znowu sie zaczelo.
Do tego czasem mam tak potworne mdlosci, ze robi mie sie ciemno przed oczami.
To na szczescie zdarza sie sporadycznie ale nie da sie opanowac. A kawa
polaczona z paczkiem to juz prawdziwa tragedia. Zle rowniez toleruje mleko ale
nie zawsze. Nie pozostaje nic innego jak obserwowac swoj organizm i zyc
beztrosko, ale komu to sie udaje. Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia w
walce.



Temat: Agorafobia i lęk napadowy (paniczny) FOBIA
Agorafobia i lęk napadowy (paniczny) FOBIA
Witajcie drodzy czytelnicy tego Forum.
Postanowiłem się zapisać do tego forum z kilku powodów. Po pierwsze od 6 lat
zmagam się z tym co potocznie nazywa się nerwicą, a od 2 lat mam lęk napadowy
z agorafobią. Chętnie poczytam i poklikam z osobami które też są tym dotknięte
i wiedzą co to znaczy mieć ten cholerny lęk napadowy i agorafobie. Po drugie
jako że przez tą swoją przygodę z tymi dolegliwościami zainteresowałem się
psychologią pod kątem zaburzeń lękowych i depresyjnych, przez 2 lata moja
wiedza z tego kręgu wciąż się zgłębia, i na tyle ile mogę chciałbym się z nią
podzielić z Wami :)
Moi drodzy u mnie sprawa przedstawia się następująco:
Od 6 lat zmagam się z nerwicą (zaburzenia lękowe w kategorii lekarskiej).
Zaczęło się to w dość ciężkim okresie mojego życia, zderzyło się ze sobą kilka
wydarzeń które można by powiedzieć nadwyrężyły moją wytrzymałość psychiczną i
zaczęła się nerwica...
Zaburzenia rytmu serca, skurcze dodatkowe wrażenia jak by serce stawało,
wypadały skurcze, przekręcało się, nadkwaśność żołądka, jelito drażliwe,
nadwrażliwość na bodźce, zmiany nastroju, wybuchy złości,uczucie jak bym był
na coś bardzo chory...
Wtedy zacząłem wizyty u lekarzy którzy ach szkoda gadać... 1 diagnoza angina
... 3 tyg brałem antybiotyk nie pomagało. Poszedłem do następnego lekarza,
który stwierdził że ja przecież mam zaburzenia rytmu serca... a nie żadną anginę.
Lekarze lekarze diagnozy...
nerwica - silne napięcie układu wegetatywnego (widać to w zapisie ekg) i nic
pozatym...
Tak sobie żyłem ze swoimi hipochondrycznymi akcjami, atakami serca, itd.. aż
do momentu pierwszego ataku paniki.
Od tego się zaczęło rok temu... stałem na przystanku czekałem na autobus do
pracy. Nagle serce zaczyna łomotać jak szalone, nogi uginają się podemną mam
wrażenie że zaraz upadnę, musiałem usiąść, droga do pracy była straszna miałem
wrażenie że zaraz umrę. Uderzenia zimna gorąca ręce się trzęsą, dusi dławi w
gardle i klatce piersiowej. Boże co mi jest ...
Kolega mnie odwiózł na pogotowie, lekarka się wystraszyła bo byłem blady jak
trup coś w sercu wysłuchała i zaraz na obserwacje kardiologiczną wysłała. Pani
kardilog nie była zbyt miła ale zaraz się na rzeczy poznała.. spytała mnie co
ja robię ze swoimi emocjami! mam serce zdrowe nic nie widać po zatym, że serce
bije jak szalone i napięcie jest straszne. Odesłała mnie z diagnozą zaburzenia
rytmu serca na tle nerwicowym i kazała pracować nad sobą i nie zawracać głowy ...
Zacząłem robić badania badania testy... nic wszystko nawet w bardzo dobrym
porządku.
Ataki zaczęły się pojawiać częściej, i zauważyłem że wychodzę z domu coraz
rzadziej, moje życie towarzyskie podupadło, wolę siedzieć w domu. Ale jakoś
dawałem radę raz ok, raz nie ok i w kółko.
Postanowiłem iść do psychologa, potem do psychiatry diagnoza zaburzenia
lękowe, lęk napadowy z agorafobią.
Zapisywała mi różne leki, ale ich działanie jest takie jak sami możecie
poczytać na tym forum raz działają raz nie, jedne mają więcej skutków
ubocznych niż terepeutycznych, inne tylko tłumią lęk i inne objawy, jeszcze
inne robią z człowieka jarzynę, która już nic nie czuje.
W przerywaniu samego ataku paniki bardzo przydatne są benzodiazepiny ja
osobiście brałem oxazepam. Ale to są leki które działają krótko, uzależniają,
i w miarę czasu szybko wzrasta ich tolerancja przez organizm tzn dawka
wcześniejsza nie wystarczy.
cdn...




Temat: niegrzeczne dziecko-przyczyna
>da1077 napisała: >
> 731210k - mój 4 latek ma to samo. Też ślamazarnie je, trzeba 10 razy
powtarzać > polecenia i dopiero krzyk, okazana moja wyraźna wściekłość lub
groźba działają.>
> Również ma dziwaczne zachowania, uczepia się ręki różnych osób, np wójka,
> ciotki albo znajomego pana, którego lubi i nie chce iść ze mn, kiedy go
proszę
> żeby szedł ze mną do domu. Każe się bronić przede mną osobom, których akurat
> się uczepi. Brzydko się przy tym do mnie odnosi, zresztą od głupich wyzywa
> każdego, kto robi coś wbrew jego woli lub się na niego z braku cierpliwości
> zezłości. Ja nie mam nad nim niemal żadnej kontroli, ucieka mi, robi co chce,
> doprowadza mnie do furii, przy czym ja mam ograniczone pole manewru i
> możliwości kontroli bo mam jeszcze drugie dziecko - niemowle, które zazwyczaj
> jest przy piersi lub w wózku, który prowadzę. Co to może oznaczać? Mój też
jest
> > bardzo inteligentny, "wyszczekany", pyskaty ale z koordynacją ruchową u
niego > niezbyt dobrze, nie potrafi jeździć na rowerze ani pływać, boi się
niektórych > zjeżdzalni, nie chce kolorować czy rysować, nie skupia uwagi na
czytanych > ksiażkach. Jeśłi go jakaś zainteresuje, to nie pozwala doczytać
zdania do > końca, przerywa, zadaje pytania odbiegające znacznie od treści
ksiażki. Czy to > może być zaburzenie sensoryczne?<

Jak najbardziej - efekt zaburzeń integracji sensorycznej, wskazuje na
dyspraksję rozwojową (zaburzenia planowania i wykonywania czynnosci ruchowych w
zakresie duzej i małej motoryki - znaczy ogólne ruchy ciała jak i precyzyjne
rąk); dla dzieci z dyspraksją charakterystyczne jest to, ze robią zwykle to, co
już znają, a niechętnie podchodzą do zadań nowych (bo to trudne i wymaga
opracowania nowego planu działania). Pyskatościa i wyszczekaniem maskuje swój
strach przez nowościami i broni sie pzred wykonywaniem działan, które z góry
szacuje jako trudne.
ZASTRZEGAM JEDNAK - to jedynie hipoteza, nie diagnoza, diagnoze robi sie na
żywo sprawdzając poprzez próby kliniczne (ruchowe) funkcje neurofizjologiczne
(m.innymi zmysł równowagi, kontrolę ciała, zmysł dotyku, integracje odruchów
pierwotnych itp.)

I dla każdego kto powie "co chces, każdy dzieciak tak ma". Odpowiem, ze nie
kazdy, nie w takim samym nasileniu. I jeżeli rodziców coś niepokoi, to znaczy,
ze mieli okazje porównać swojego dziecko z chmarą 4-, czy 6-latków na podwórku
i coś im podpadło.
Na szczeście świadomośc ludzi jest coraz większa i wiele dzieci uzyskuje
właściwa pomoc, gdy nie jest na nia za późno, bo nie słuchają głupiego
pocieszania od osób, które na oczy dziecka nie widziały, a tyko im sie
wydaje "że kazdy tak ma".




Temat: cechy autyzmu
> Jakoś mi się nie trafił nikt, kto by mi na papierze napisał "cechy autystyczne"
> - bo taki papier byłby po prostu bezwartościowy.
średnio kilka razy w miesiącu oglądam całkowicie oficjalne, wystawione przez
lekarzy różnej maści zaświadczenia o "autyzmie szczątkowym", "cechach autyzmu",
"elementach autyzmu" itp. To fakt. Rozmawiam z rodzicami i słyszę: "on/ona nie
ma takiego, wie pani, pełnego autyzmu. Byliśmy u lekarza psychiatry/neurologa i
on powiedział, że to na pewno nie jest autyzm taki, no - klasyczny. Potem
jeszcze psycholog powiedział, że na pewno to tylko takie cechy autyzmu." I
widzę, że rodzic kurczowo się uczepił tych cech, tych elementów, tej
szczątkowości. I ma nadzieję, że skoro cechy, elementy, to jest ok. i wystarczy
trochę dietę wprowadzić, parę tabletek podać, no - dla świętego spokoju trochę
coś poćwiczyć i czekać, aż te cechy "wygasną" (autentyk). I CO? A dziecko ma
pełnoobjawowy autyzm, w CARS mu wychodzi 40, ale nie ma mega sensoryzmów, nie
chodzi na paluszkach, nie trzepocze rączkami itp. więc dla kolegów specjalistów
to są "cechy". Albo odwrotnie - ma mega sensoryzmy, ale mówi, dostaje diagnozę
"cech autyzmu", bo ma sensoryzmy.

Inside - odpowiadam na Twoje pytanie: kryteria są dla całościowych zaburzeń dość
jasne. Znasz je, wiesz że jest tak: (dla autyzmu): "w kryterium A przynajmniej
jedno z", "w kryterium przynajmniej 6 w tym min. 2 z a) i min. po jednym z b)i
c). I wiesz doskonale, że jest także C - różnicujące, gdzie jest jak wół:
" nie można tłumaczyć innymi odmianami całościowymi zaburzeń rozwojowych,
specyficznymi rozwojowymi zaburzeniami rozumienia języka z wtórnymi trudnościami
społeczno-emocjonalnymi, reaktywnymi zaburzeniami przywiąznia ani zaburzeniem
selektywności przywiązania, upośledzeniem umysłowym z pewnymi cechami zaburzeń
emocji i zachowania, schizofrenią o niezwykle wczesnym początku, ani zespołem
Retta."
I to WYKLUCZA diagnozę autyzmu.
Wszystko inne NIE WYKLUCZA, czyli można zdiagnozować i Landau-Klefnera i autyzm,
padaczkę, co tylko chcesz. Bo całościowe zaburzenia rozwoju, jakakolwiek postać,
to OPIS zaburzenia rozwoju o pewnym typowym wzorcu. I tyle.

> A autyzm niespełniający wszystkich kryteriów to zdaje się autyzm atypowy.
> Chociaż spotkałam się też z twierdzeniem, że a. atypowy dotyczy takiego
> przypadku, o jakim wspominała Inside - tzn. jest to autyzm będący skutkiem
> jakiejś choroby.
Też są jasne kryteria dla autyzmu atypowego:
1) Nieprawidłowy lub upośledzony rozwój staje się wyraźnie widoczny w wieku 3
lat lub później (kryteria jak dla autyzmu z wyjątkiem wieku ujawnienia się).
2) kryteria jak dla autyzmu z wyjątkiem kryteriów określających liczbę obszarów
nieprawidłowości
W drugim przypadku - może być, że spełnia 6 z kryterium B dla autyzmu, ale nie
ma typowego 2 z a) i po jednym z b) i c).
I to tyle.
Jest jeszcze coś takiego jak interpretacja kryteriów w ICD-10. Jasno i wyraźnie
opisuje, że autyzm atypowy można zdiagnozować właśnie u osób u których z racji
innych powaznych zaburzeń - somatycznych, genetycznych obraz nie jest
charakterystyczny dla autyzmu dziecięcego (powyższy punkt 2) i całość jest
niejednoznaczna w interpretacji a ponadto jest podstawa by sądzić, że zaburzenia
rozwoju są WTÓRNE do zaburzeń somatycznych.
I to jest diagnoza precyzyjna, ok?
Ale tak samo się diagnozuje atypowy, gdy dziecko nie spełnia kryt. Zespołu
Aspergera, ani autyzmu (takie pomiędzy tymi dwoma, lapidarnie mówiąc).

I pozostaje jeszcze kwestia "inne całościowe zaburzenia rozwoju". też jest taka
kategoria diagnostyczna dająca wiele możliwości.
Nie ma potrzeby dawania "diagnozy" cech autyzmu, na prawdę. I jest takie
postępowanie nieprofesjonalne i szkodliwe dla dziecka i rodziców.

> Moim zdaniem lekarze i inni używają terminów "cechy autyzmu" albo "rys autyzmu"
> po to, żeby odróżnić lżejszą postać autyzmu od głębokiej.
Do diabła. Dlatego diagnoza powinna być zespołowa.
Autyzm to SPEKTRUM, to zaburzenie wielowymiarowe. I lekarz ma określić, czy
dzieciak "pasuje" do kryteriów i ewentualnie, czy całościowym zaburzeniom "coś
jeszcze" może towarzyszyć (nawet jeżeli to coś jest pierwotne, a całościowe
zaburzenia wtórne), a jeżeli tak to pokierować na dalszą diagnostykę. A ZESPÓŁ
DIAGNOSTYCZNY ma się szczegółowo odnieść w RAPORCIE z badania, czy jak kto chce
- karcie informacyjnej czy jakkolwiek by to nazwać do konkretnych objawów i w
opisowy sposób przedstawić JAKOŚCIOWO skalę zaburzenia. Umiejscowić konkretne
dziecko w spektrum, najdoskonalej, jak się da. Po to m.in. sa standardy
diagnostyczne, które jasno mówią, że ma diagnozować ZESPÓŁ.




Temat: Autyzm czy ZA - diagnoza
Do tej dyskusji (bardzo ciekawej) dodam od siebie:

1) Znam ośrodki, gdzie absolutnie każdemu dziecku zdiagnozują autyzm lub inne
ASD, bo to oznacza dla nich "czesanie kasy" - instytucje dotowane systemowo
dostają pieniądze na "zdiagnozowanie" dziecka. I tak spotkałam "autystyczne"
dziecko z prostym opóźnionym rozwojem mowy (diagnoza "autyzm" mogła temu dziecku
zamknąć drogę do edukacji, bo tak się dzieje w małych miejscowościach, szkoły
bronią się rękami i nogami - wysyłają dzieci do szkół specjalnych,
integracyjnych gdy te mają diagnozę autyzmu.)Spotkałam "autystycznego" młodego
człowieka, którego problemem jest niepełnosprawność intelektualna i niedosłuch
(ale dzięki autyzmowi kasa płynie szerokim strumieniem do placówki, a przy
okazji można go pokazać publicznie jako efekt świetnej terapii, bo tak dobrze
funkcjonuje społecznie). Spotkałam "autystyczne" dziecko z głęboka bardzo
poważną chorobą układu nerwowego - postępującą, które dzięki tej diagnozie nigdy
nie otrzyma porządnej pomocy, bo rodzic już nigdy nie będzie drążył diagnozy
medycznej, bo się boi prawdy. Tyle, że niestety "terapia" zaproponowana z powodu
"autyzmu" temu dziecku nie pomaga, a szkodzi.
A kasa płynie.
Niestety, to że gdzieś się "nie płaci" nie oznacza, że intencje są dobre. Skądś
to finansowane jest, prawda?
2) Co powiecie na diagnozowanie niemowląt?
W większości ośrodków nie chcą diagnozować niemowlaków, których rodzice mają
wątpliwości co do rozwoju, mają podejrzenia co do ASD. W większości ośrodków
każą czekać, mówią, że "chłopcy rozwijają się wolniej", że "dzieci rozwijają się
w różnym tempie" itp.
No i rodzice czekają! A ASD to nie jest choroba - raz zachorował i jest chory.
ASD to PROCES. To się nawarstwia, rozwija. Tymczasem, interwencja w okresie
preautystycznym właściwie może całkowicie wyeliminować problem. Ktoś tu podawał
cytat (w inym wątku) z Attwooda , ze wiele dzieci "samoistnie" nie rozwija się w
osoby z autyzmem, mimo wielu symptomów w okresie wczesnodziecięcym. Ta liczba
może być większa - wiele niemowląt z ewidentnymi symptomami może nie "wyrosnąć
na autystów", jeżeli troszeczkę się im pomoże.
No, ale do tego jest potrzebna diagnoza, prawda? A kto da diagnozę niemowlakowi?
A kto zechce prowadzić terapię niemowlaka? Na palcach jednej ręki policzę
ośrodki gotowe na to w Polsce.
Ale, czy ta diagnoza ma brzmieć "autyzm"? A jakim prawem? U dziecka 12
miesięcznego? Którego układ nerwowy dopiero dojrzewa, kształtuje się? Buntują
się prawie wszyscy przed dawaniem "diagnozy" upośledzenia umysłowego dzieciom do
3 roku życia, a diagnozę "autyzm" niemowlakowi powinno się dawać, bo "do
obserwacji" to wyciąganie kasy?
Jeżeli od tego miałoby zależeć być albo nie być rodzica, który nie dostanie
zasiłku na "do obserwacji" (choć osobiście znam kilka rodzin, które otrzymały
wszystkie świadczenia na "do obserwacji" - może dlatego, że oprócz zaświadczenia
lekarskiego miały obszerną kartę psychologiczno - pedagogiczną uzasadniającą
diagnozę i podkreślającą potrzebę objęcia dziecka jak najszerszą pomocą, aby
uniknąć rozwijania się zaburzeń) to można pomyśleć. Ale niestety, merytorycznie
można dać niemowlakowi poniżej 12 miesiaca "całościowe z.r. - do obserwacji" i
NATYCHMIAST objąć terapią. Bo chodzi o to, żeby a pół roku nie trzeba było dawać
diagnozy "autyzm", ok? Po to natychmiast terapia.
I wiesz co? Zdarza się, że po rozpoczęciu terapii niemowlaka, w ciągu kilku
miesięcy wcześniej ewidentne zaburzenia znikają. (Są specjalne wytyczne dla
diagnozy niemowląt, ale to już inna inszość).
3) Dziecko wysokofunkcjonujące wymaga pomocy.
Niestety, jest wpisane w myślenie specjalistów, że jak ktoś sobie jakoś radzi,
to sobie poradzi. Stąd potem rzesze osób z ciężkimi depresjami, zaburzeniami
lękowymi, nerwicowymi, fobiami itp. Bo sobie poradzili tylko trochę.
Niestety, tworzone są mylne i nieprawdziwe wizerunki osób z ZA, całkowicie
rugujące ze świadomości społecznej osoby najwyżej funkcjonujące, zostawiając
tylko takie już "prawie autystyczne". To nie służy niczemu, a najmniej
diagnostyce w rozumieniu klinicznym i terapii specjalistycznej.




Temat: www.otwartedrzwi.com Biofeedback,
www.otwartedrzwi.com Biofeedback,
Działalność, którą zajmuje się nasz ośrodek to szeroko rozumiana pomoc
pedagogiczna, psychologiczna, logopedyczna i terapeutyczna. Prowadzona
jest ona przez zespół wykwalifikowanych specjalistów przy wykorzystaniu
najnowocześniejszej technologii Biofeedback.

Świadczymy usługi:

diagnozy i opiniowania (np. diagnoza umiejętności szkolnych, diagnoza
poziomu funkcjonowania dziecka, diagnoza inteligencji ogólnej, diagnoza
osobowości i inne);
•systematycznej terapii (np. stymulacja sensoryczna, usprawnianie
umiejętności szkolnych, ćwiczenia ogólnorozwojowe, rozwiązywanie problemów
wychowawczych, rozwijanie sfery poznawczej, rozwijanie sfery emocjonalnej,
usprawnianie funkcjonowania społecznego, wzmacnianie mocnych stron osoby i
inne);
•pojedynczych konsultacji (np. rozwiązywanie trudności i problemów
szkolnych, wytyczanie celów życiowych, podnoszenie poczucia własnej
wartości, radzenie sobie z kryzysem i trudnościami osobistymi i inne)

Pedagog udziela porad dotyczących stymulacji rozwoju dziecka oraz
rozwiązywanie trudności i problemów szkolnych. Podejmowana jest także
diagnoza pedagogiczna z zakresu: diagnoza umiejętności szkolnych, diagnoza
poziomu funkcjonowania dziecka zakończona wydaniem opinii pedagogicznej.
Prowadzona jest także terapia pedagogiczna ukierunkowana na usprawnianie
umiejętności szkolnych i rozwijanie rozwoju psycho-fizycznego.

Do kogo kierujemy ofertę?
NAsza oferta skierowana jest do dzieci i mlodzieży będącej w wieku
szkolnym, a mająca zaburzenia w koncentracji, trudności w czytaniu i
pisaniu, zaburzenia percepcji, pamięci i uwagi, dysgrafie i inne.

O pedagogu...
Zajęcia prowadzone są przez pani mgr Martę Walek.

Psycholog
Praca psychologiczna w naszym ośrodku prowadzona jest zarówno w formie
pojedynczych konsultacji,
jak i systematycznej pracy terapeutycznej.
Oferta nasza skierowana jest do osób dorosłych, młodzieży i dzieci.

Specjalna oferta obejmuje dzieci w wieku od 1 do 3 roku życia. Obejmuje
ona diagnozę rozwojową przy wykorzystaniu najnowszego narzędzia jakim jest
Dziecięca Skala Rozwojowa (DSR).

O psychologu...
Działalność psychologiczna prowadzona jest przez magistra psychologii
Joannę Korniak.

Czym jest Biofeedback?
Biofeedback jest metodą terapii, której celem jest poprawa efektywności
procesów umysłowych oraz uzyskiwanie coraz większej kontroli nad nimi.
Terapia oparta jest o trening mózgu, w którym, za pomocą wysiłku
umysłowego (bez użycia klawiatury czy myszki) badany steruje grą
komputerową, a terapeuta w odpowiedni sposób wzmacnia "dobre myślenie" i
wygasza "złe". W tej metodzie efekty zależne są od własnego zaangażowania,
wytężonej pracy, a nie od farmakologii czy nadzwyczajnych zabiegów.

Biofeedback swe początki miał podczas szkolenia astronautów w NASA. Dziś
jest stosowany przez sportowców (skoczków narciarskich, łuczniczki),
artystów, biznesmenów, studentów i aktorów..

Dla kogo?
Terapia Biofeedback skierowana jest do ludzi zdrowych pragnących poprawić
swoją koncentrację, nauczyć się opanowywać swój stres i zmniejszyć jego
poziom, a także dla wszystkich którzy potrzebują wyzwolić w sobie
umiejętność relaksowania się w dzisiejszym zabieganym świecie.
Biofeedback wspomaga również terapię różnych zaburzeń m. in.:
- problemy w nauce
- dysleksja
- trudności z logicznym wypowiadaniem się
- trudności z myśleniem logicznym
- spowolnienie
- pobudliwość
- ADHD
- brak motywacji
- apatia
- zaburzenia orientacji przestrzennej
- brak zdolności matematycznych w zakresie zadań tekstowych, geometrii
- chroniczne zmęczenie
- wysoki poziom napięcia i stresu
- wzmożony lęk

www.otwartedrzwi.com
rejestracja
796 481 302
sekretariat@otwartedrzwi.com



Temat: Chyba mam ZA i schizofrenię. Co o tym sądzicie?
Dziękuję za odpowiedź. Może ktoś jeszcze wypowie się w tym temacie?
Małgosiu, czytałam o Twoim synu na tym forum już dawno temu i
sądziłam wówczas, że jego problemy spowodowane są przez samo ZA,
teraz jednak podniosłaś temat specyficznych lęków Łukasza w
kontekście schorzeń psychicznych – czy znaczy to, że ma on do tego
schizofrenię? Czy przed diagnozą miał przeprowadzane także jakieś
medyczne nie tylko psychiatryczne badania (np. tomografię głowy) by
wykluczyć np. nowotwór mózgu czy inne zaburzenia mające swoją
fizyczną przyczynę? Czy takie objawy jak opisałam może dawać guz
mózgu? Z tego co piszesz o swoim synu, wynika że jego problem jest
bardzo poważny podczas gdy ja zawsze uchodziłam jedynie za mocno
ekscentryczną, zresztą nikomu nie mówię o swoich urojeniach. Na
pewno nie zachowuję się tak jak Łukasz . Kiedyś czytałam wypowiedź
matki syna z ZA mającego całą masę fobii i irracjonalnych urojeń,
podejrzewanego przez nią o dziecięcą schizofrenię. Przeczytawszy
cały założony przez nią wątek pomyślałam, że z jej synem faktycznie
jest niedobrze… ale tylko dopóki nie przypomniałam sobie, że gdy
byłam w jego wieku miałam identycznie, miałam wszak na tyle rozumu
by nie zdradzać się ze swymi paranoicznymi lękami bo i tak
zostałabym tylko wyszydzona w domu i tyle by mi z tego przyszło.
Miałam wiele irracjonalnych lęków (akurat nie taki o asteroidzie
uderzającej w ziemię jak u Twojego syna) których przyczyna zawsze
jednak miała racjonalne oparcie w rzeczywistości, została jednak
rozdmuchana do niebotycznych rozmiarów (np. miałam jakiś drobny
realny problem zdrowotny i byłam przeświadczona, że jest to objaw
jakiejś poważnej, może nawet śmiertelnej choroby). Mam też lekką
postać zaburzeń obsesyjno kompulsywnych. Być może zdecyduję się
pójść do lekarza jeśli głosy dalej będą się pojawiały (ostatnio
ucichły co w połączeniu z faktem, że jak dotąd słyszałam je tylko
nocą i że NIGDY nie wystąpiły u mnie ŻADNE inne niepokojące objawy
daje mi nadzieję, że są to jedynie niewinne halucynacje
hipnagogiczne, a nie objaw choroby umysłowej czy guza mózgu,
czytałam nawet na forum dla dorosłych z ZA, że jeden z użytkowników
też tak miał; np. słyszał w nocy swoją ciocię pytającą czy smakuje
mu zupa, a ciocia mieszkała w innym kraju, a był to zdrowy człowiek
i bynajmniej nie jedyny, któremu przydarzają się halucynacje
hipnagogiczne; w ogóle mam duże problemy ze snem więc może to to),
po prostu krępuję się pójść do psychiatry gdybym faktycznie miała
być chora umysłowo bo cokolwiek by nie mówili ci, których opętał
duch politycznej poprawności, psychiatra jednak NIE jest takim samym
lekarzem jak np. okulista czy ortopeda – nawet jeśli masz jakiś
problem natury somatycznej, możesz wciąż kontrolować swoje życie, to
właśnie dzięki temu że jesteś w pełni władz umysłowych sterujesz
swym zachowaniem, podczas gdy osobie chorej umysłowo nie można nigdy
w pełni zaufać, nie traktuje się jej jednak poważnie, na równi z
innymi. Czy ktoś jest w stanie udzielić mi odpowiedzi na temat
ewentualnych problemów z emigracją (internetowy znajomy, Anglik
między innymi z tego powodu boi się diagnozy, że gdyby wyniuchali,
że to ma, nie zostałby wpuszczony na teren USA; nie wiem jednak na
ile lęk ten ma pokrycie w rzeczywistości) oraz problemu jaki
ewentualnie mógłby się pojawić przy próbie diagnozowania osoby z ZA
i schizofrenią w tym samym czasie? Chodzi mi tu o to, że psychiatra
usłyszawszy o głosach automatycznie zdiagnozowałby taką osobę z ZA
jako cierpiącą na schizofrenię nie ZA bo cechy ZA zostałyby przezeń
przypisywane schizofrenii, czy może tak się zdarzyć? Tym bardziej,
że jestem mieszkanką małego miasta, nie ma tu specjalistów. A co z
osobami z narcystycznym zaburzeniem osobowości? Nie jestem
najsympatyczniejszą mieszkanką naszego globu, przyznaję. Czytałam,
że ludzie narcystyczni i ci z ZA są dość często myleni przez
psychiatrów. Mam całą masę narcystycznych cech, jednak za hipotezą
ZA również przemawia wiele faktów (czy można mieć narcystyczne
zaburzenie osobowości i ZA w tym samym czasie? Chyba nie) Miałam
odpisać wczoraj, ale moja matka co rusz wchodziła do pokoju a
wolałabym żeby się nie dowiedziała o moim problemie. Nie ma pojęcia
o zaburzeniach osobowości, zaburzeniach rozwojowych ani chorobach
psychicznych, w mojej rodzinie tego rodzaju problemy zawsze były
bardzo mocno piętnowane, do tego stopnia, że matka zareagowałaby
agresją na jakakolwiek sugestie z mojej strony, że mogłabym mieć
jakikolwiek problem tego rodzaju.



Temat: poszukuję neurologa w Gorzowie Wlkp. znającego ZA
zakupy_usa napisała:

> oczywiście, nawet okulista może wystawić zaświadczenie, że dziecko > ma ZA,
> pytanie co to wnosi do sprawy ;>

Okulista niczego nie wniesie, ale co do neurologa, to będę się upierać, że może
wnieść sporo. :P
Pierwsza rzecz, o jaką zapytała mnie psycholog z ośrodka dla dzieci z autyzmem,
to czy byłam z córką u neurologa. :)

A ironia w Twoim poście jest zbędna, ponieważ ja nigdzie NIE napisałam, że
diagnoza neurologa jest jedyna oraz wiążąca, nie twierdziłam również, że jest
równorzędna z diagnozą psychiatry i że wizyta u neurologa zastępuje wizytę u tegoż.
Bardzo nie lubię, kiedy ktoś dokonuje nadinterpretacji i wkłada w moje usta
słowa, których nie powiedziałam.

Napisałam jedynie, że neurolog MOŻE wydać swoją opinię na ten temat i że to NIE
ZASZKODZI, zwłaszcza w kontekście starań o orzeczenie niepełnosprawności. W
komisjach zazwyczaj siedzą lekarze i oni lubią mieć dużo świstków pełnych
medycznych terminów. ;)

> ale jeśli wiesz coś więcej, to chętnie się dowiem jakie badania
> neurologiczne
> mogą potwierdzić lub wykluczyć zespół aspergera.

Oczywiście, że nie ma cudownego badania, które daje 100% pewności, że to ZA -
ale też nigdzie takiej tezy nie postawiłam, więc znów Twoja ironia jest zupełnie
niepotrzebna.
Uważam tak jak Ty, że neurolog jest po to, żeby znaleźć ewentualne inne
przyczyny "dziwnych" zachowań dziecka. Bo czasem może się okazać, że da się z
nimi walczyć. :)
I w tym właśnie celu robi się rezonans magnetyczny (mikrouszkodzenia mózgu), eeg
(padaczka), badanie poziomu hormonów tarczycy itd. Nas lekarka wysłała również
na diagnozę SI, chociaż ja sama wcześniej nie zauważałam zaburzeń SI u dziecka.
Skierowała nas też do genetyka. :)

Istnieje ładnych parę chorób, które mogą dać objawy podobne do autyzmu czy wręcz
być przyczyną zachowań autystycznych. Wtedy ważne jest, żeby leczyć (jeśli się
da) przyczynę, prawda?
Przykład: czasem tu na forum zagląda mama nastolatka ze zdiagnozowanym ZA, która
po latach znalazła przyczynę zachowań syna - porfirię.
A u małych dzieci czasem silne zaburzenia SI również dają obraz
"autystycznopodobny". I terapia SI w ich przypadku działa cuda.

> a propos hipotez o podłożu autyzmu, to istnieje również hipoteza,
> że autyzm jest
> zaburzeniem metabolicznym

Owszem, często mówi się o tym, że autyzm ma podłoże metaboliczne - o ile wiem,
chodzi o toksyny i/lub candidę - a to się tak naprawdę sprowadza się do
neurologii, ponieważ toksyny upośledzają działanie układu nerwowego. :D Stąd
będę się upierać, że autyzm to zaburzenie neurologiczne.
Wiele osób z autyzmem na orzeczeniu o niepełnosprawności ma właśnie literkę N -
oznaczającą choroby neurologiczne.

Podsumowując: moim zdaniem neurolog w fazie diagnozowania (a na tym etapie jest
założycielka wątku) jest jak najbardziej jest wskazany.

Dziękuję za uwagę.
;)




Temat: Po co psycholog - wizyta u dr. Kozielec
Po co psycholog - wizyta u dr. Kozielec
Wiem, po co chodzę z dzieckiem do logopedy. Wiem, po co dziecku SI.
Ale... na dobrą sprawę nie wiem, po co dziecku ze spectrum autyzmu psycholog.
Czego ma go nauczyć?
Byliśmy wczoraj w Instytucie Psychiatrii na Sobieskiego. Sama nie wiem, co
mysleć. O ile z perspektywy czasu myślę,że w Scolarze mialy podstawy do tego,
by zdiagnozować Kubie autyzm ( nie zachowywał się tam jak zwykle, nie
nakarmil misia, nie bawil się w udawanie, nie wykonywal poleceń, nie
podchodzil do nikogo , poustawial zabawki w rzedy )o tyle tutaj...
Byłiśmy na tzrech wizytach, wczoraj widziala go dr Kozielec. Jeden minus: o
ile normalnie Kubus ładnie patrzy w oczy i chętnie wchodzi w kontakt
wzrokowy, tak z Kozielec ( weszla do nas do pokoju na jakieś 10 min ) nie
nawiązał go, podobnie jak poprzednio z Psycholog ( na poprzedniej wizycie
Kubuś był tak z męczony, że nie patyrzył na nikogo, spokojnie bawił się ).
Nie wiem, czy to kwestia nowego miejsca, zmęczenia, zainteresowania
zabawkami... W kazdym razie nie patrzył na nie i już.
Kozielec przyszła coś się dopytać i mów: diagnoza panią zaskoczy. Zdębialam.
Mówię: sądze, że zdiagnozuje mu pani autyzm. A ona : to się pani zdziwi. Ze
strachu (? ) nie zapytałam, co w takim razie chce mu zdiagnozować. Co jeszcze
powiedziala... Ze zabawy somboliczne ( udawanie gadania przez tel, gotowanie,
robienie herbatki ) powtarzanie ( psycholog puk puk i on pukal klockami i
powtarzał puk puk ), rozumienie mowy ( wg niej rozumie, co się do niego mówi
i wykonuje polecenia bez opóźnienia, ktore to opóźnienie podobno jest
charaktarystyczne dla dzieci autystycznych ) pokazywanie ( pokazał oko, kota
na kartce - powiedział Kot , ja się pytam, jak kot robi a on : miał )
wskazują na brak autyzmu. Obie powiedzialy, ze niepokoi ich brak kontaktu
wzrokowego ( wydaje mi się,że nie mam co tłumaczyć,ze to tylko tam, bo
opierają się na tym, co widzą )
Powiedziala też, że ma nie pić coca coli ( mialam , ale dla siebie, Kuba mial
karotkę ) i że najlepsze są soki trzydniowe.
Powiedziala też, że dziwi się ,że nie chcę szukać dla niego opieki w
Warszawie ( qrcze, nie dam rady kilka razy w tygodniu urywać się z pracy i
jeżdzić 100 km w jedną stronę.... ) i powiedziala, że są dwa adresy: na
Kasprzaka i na Koszykowej, bo terpia synowi jest nezbędna. Nie zrozumiama
tylko, jaka. Powiedziala też ( co wiem z Helenowa ) ze nie jest mu potrzeba
SI. Tylko że psycholog. A - i kazała się dowiedzieć, czy w linii męskiej nie
było zaburzeń mowy ( nie było ). Oraz ze nie diagnozuje 1. całościowych
zaburzeń rozwojowych 2. mikrouszkodzeń mózgu 3 nieharmonijnego rozwoju
psychoruchowego - gdyż to jest wszysyko i nic nie wiadomo, co z tym zrobić.
Przekazanie diagnozy mam za dwa tygodnie. Dowiem się wszystkiego. Ale
denerwuję się i zastanawiam się, co miala na myśli. Wczoraj się spieszyla i
nie mialam odwagi więcej pytać...




Temat: jak to bylo z Zawitkowskim
pytania do Pana Pawła Zawitkowskiego
Jestem początkującą "chustonoszką", a przy okazji - pedagogiem ze specjalnością
rewalidacja (pedagogika osób niepełnosprawnych). I jako taka nie do końca (mam
nadzieję) "ciemna" matka, z 6-letnim stażem i pewną wiedzą o prawidłowościach
rozwoju dziecka - mam do Pana kilka pytań. Proszę nie traktować ich jak
prowokacji i złośliwości - nie jest to moją intencją. Proszę po prostu o
zrozumiałą i jasną odpowiedź - na forum lub na spotkaniu, na którym
prawdopodobnie nie będę mogła być obecna - ale ufam, że Koleżanki przekażą Pana
odpowiedź.
Twierdzi Pan, o ile dobrze rozumiem, że noszenie w chuście w pozycji pionowej
dzieci poniżej 4 miesiąca życia jest dla nich szkodliwe. Proszę wyjaśnić, na
czym opiera Pan to przekonanie? Czy dysponuje Pan wynikami badań naukowych,
wykazującymi szkodliwe oddziaływanie takiego noszenia na układ ruchu dziecka?
Czy pogląd ten głosi któraś ze szkół terapii, jakie Pan ukończył, a Pana
Współpracownica wymieniła? Czy wynika to może z Pana praktyki zawodowej?
Jeśli to pierwsze - to proszę nam takie badania przybliżyć.
Jeśli to drugie - to jakie jest uzasadnienie?
Jeśli to trzecie - to skąd Pan wie, co jest przyczyną zaburzeń rozwojowych u
Pana pacjentów? Skąd pewność, że to chusta, tylko i wyłącznie chusta i pozycja
spionizowana, a nie jedna z wielu przyczyn, jak np. urazy okołoporodowe,
działanie teratogennych czynników w okresie ciąży, ewentualnie nieprawidłowe
nawyki np. pielęgnacyjne rodziców? Ja sama nie zajmuję się zawodowo diagnozą
(nawet pedagogiczną) - ale uczono mnie, że bardzo często jednoznacznej przyczyny
zaburzeń rozwojowych nie da się ustalić, przyczyny te bywają też złożone.
Pewność, że (w uproszczeniu) "chusta szkodzi", nie zgadza mi się z tą
wcześniejszą wiedzą.
Nie zapamiętałam niestety autora badań porównawczych nad rozwojem psychoruchowym
dzieci europejskich i afrykańskich, noszonych w chustach. Pamiętam jednak, iż z
badań tych wynikło, iż dzieci afrykańskie rozwijają się szybciej od europejskich
rówieśników, wcześniej nabywają umiejętności np. siadanie - do momentu, kiedy są
noszone. Kiedy matki przestają je nosić - tempo rozwoju spada i dzieci
europejskie "doganiają je". Moim skromnym zdaniem wynika z tego raczej wniosek o
dobrodziejstwach chusty (a, o ile mi wiadomo, Afrykanki noszą dzieci w pozycji
spionizowanej). O badaniach tych słyszałam na wykładzie z psychologii
rozwojowej, od osoby kompetentnej (doktorat UWr) i z chustowaniem kompletnie
niezwiązanej. Ponadto, przepraszam za truizm - w chustach różnego typu noszą
dzieci mieszkańcy prawie każdego kontynentu od wielu stuleci. Wydaje mi się, że
zazwyczaj pionowo. Od wczesnych etapów życia, często - przez wiele godzin
dziennie (np. pracując na polu lub wędrując przez dżunglę - z pewnością dłużej,
niż noszę swoje dziecko ja). Czy wszystkie te dzieci mają w następstwie tej
praktyki wady postawy lub inne schorzenia czy zaburzenia? Śmiem twierdzić, że nie!
Rownież ten mój - być może zbyt śmiały wniosek - wydaje się kłócić z Pana poglądami.
Chciałabym usłyszeć coś więcej niż "nie bo nie" i "nie bo to szkodliwe" -
chciałabym wiedzieć, DLACZEGO Pan tak sądzi. Proszę mnie przekonać. Przecież
zarówno ja, jak i pozostałe Koleżanki z forum, nosimy swoje dzieci w taki
sposób, bo uważamy, że jest to dla nich dobre i nie chcemy im szkodzić!
Pozdrawiam serdecznie i życzę sukcesów w pracy zawodowej (naprawdę doceniam to,
iż Pana sukcesy - to zdrowie dzieci!)
Malwina Flaczyńska



Temat: Bardzo mi przykro... Przeczytajcie to proszę...
Daifak26!
Odpowiadam Ci, nie czytawszy innych odpowiedzi - być może będę się powtarzać.
Odpowiadam z całego serca, nawet jeśli brzmi to czasem ostro. Proszę, posłuchaj.

> Po pierwsze, co do tego, że mam CHAD, nie mam już wątpliwości,
> bo przeczytałam o tej chorobie w paru źródłach (książki
> do psychiatrii, internet) i objawy mam książkowe oraz
> zadzwoniłam do swojej bliskiej koleżanki, która robi teraz
> specjalizację z psychiatrii, opowiedziałam jej o swoich objawach

> i też powiedziała, że to na pewno CHAD
> (potwierdziła, że to są książkowe objawy).

> Po drugie, nie jestem żadnym trollem,
> bo CHAD to nie zabawa ani dobry dowcip,
> tylko momentami koszmarne cierpienie.

Całe szczęście, że nie jesteś trollem. Też uważam, że bawienie się cudzym
cierpieniem jest okrutne. Ale trochę tak wyglądały twoje posty - opisywałaś
siebie w sposób egzaltowany i nie podejmowałaś dialogu z nikim, kto próbował Ci
pomóc. Forum to miejsce rozmowy, nie tylko audiencja do słuchania.

Twoje posty to monologi, w dodatku monologi dające wrażenie "oblężonej
twierdzy". "Ja jedna wiem jak jest naprawdę i ja jedna wiem, że nic nie da się z
tym zrobić, więc cierpię, a wy mnie nie widzicie, nie słyszycie i tylko się
czepiacie, jeszcze bardziej raniąc".

Nikt nie neguje tego, że cierpisz. Podważamy jedynie twoją pewność w pozostałych
kwestiach. W pierwszej, bo każdy normalny człowiek powie ci to samo - nie
diagnozuje się ani z książki ani przez internet. Nie znaczy to, że na podstawie
tego, co przeczytałaś, nie _możesz_ sobie postawić trafnej diagnozy. Ale również
w żaden sposób nie _gwarantuje_, że diagnoza jest trafna.

CHAD ma wiele postaci, różne przebiegi (nie tylko I i II), objawy są czasem
wspólne dla wielu zaburzeń. Chociażby zaburzeń psychoafektywnych, gdzie do
objawów CHAD dochodzą psychozy. Jak mamy odróżnić przez internet, że to co
mówisz, to stan faktyczny, a nie np. urojenie, które jest objawem psychozy? I
któremu każdy psychotyk zaprzecza, bo na tym właśnie psychoza polega? Zastanów się.

Prosimy cię, żebyś POSZŁA (a nie zadzwoniła) do LEKARZA PSYCHIATRY (najlepiej
nie do koleżanki, bo może być mało obiektywna) i OPOWIEDZIAŁA mu o swoich
objawach (a nie wyrecytowała swoją teorię na ich temat).

Mogę Ci polecić dobrego psychiatrę w Warszawie, niejednego, i nie tylko ja.
Zobacz wątek przyszpilony na górze. Wizyta prywatna jest najbardziej komfortowa
(lekarz ma dla ciebie 0,5-1h, słucha, nie ma fartucha, gabinet jest bardziej
intymny, niż szpitalny, lekarz nie wypełnia przy tobie karty, itp... - to ważne,
bo pierwsza wizyta u psychiatry jest dla wszzystkich trudna i stresująca), ale
kosztuje 100-150 zł. Z reguły trzeba trochę poczekać. Dobre ręce to na pewno
Irena Damiencka, u której ja leczyłam się 5 lat, i Monika Kucińska w enel-medzie
- lekarka matrioszki.

Jeśli nie masz kasy, pójdź do poradni zdrowia psychicznego. Ja leczę się teraz w
PZP przy szpitalu na Sobieskiego. Wysiadasz na przystanku "instytut neurologii"
i wchodzisz do wysokiego budynku. Pani w informacji / szatni powie ci, gdzie
dalej. Pracują tam świetni specjaliści od CHAD: Łukasz Święcicki, Monika (?)
Koszewska, Antoni Kalinowski. Trzeba się zapisać na wizytę (trudno się
dodzwonić, lepiej osobiście, ale możesz próbować - 45 82 611) i pewnie trochę
poczekać.

> Po trzecie, to forum wydawało mi się
> jedynym miejscem, na którym można się wyżalić,
> że czekam na śmierć czy czuję taki lęk,
> że chyba "zaraz" popełnię samobójstwo
> i nie bać się, że ktoś zadzwoni na policję,
> naskarży komuś itp.

Dziewczyno! Między "zaraz" a zaraz (w cudzysłowie lub bez) jest ogromna różnica,
podobnie jak między "chyba" a "na pewno". Nie chce mi się teraz szukać w twoich
postach, jakich słów używałaś. Ta różnica może kosztować twoje życie, które
chwilowo wydaje ci się zbyt trudne albo bezwartościowe - ale nawet z twoich
postów wynika, że takie nie jest. Pierwsza zasada - NIGDY nie lekceważyć
informacji o planowanym samobójstwie. Czy możesz mi powiedzieć, jakie mamy
możliwości działania, jak inaczej - oprócz mówienia do ciebie oraz zawiadomienia
policji - możemy ci pomóc? Pomóc, czyli zapobiec samobójstwu? Bo odróżnienie
przez internet, czy mówisz tak, żeby się wyżalić, czy naprawdę chcesz to zrobić,
nie jest możliwe. Większość z piszących tu osób zna taki stan z autopsji, i
dlatego tym bardziej czuje się bezsilna. Bo to jest straszny stan. Nie należy w
nim trwać, ale jedyną osobą, która może go zmienić, jesteś TY. Z pomocą LEKARZA.
W twoich książkach do psychiatrii z pewnością czytałaś, że CHAD TRZEBA LECZYĆ.

ciąg dalszy w następnym poście, bo limit znaków




Temat: Interpretacja wyniku badania MR, pomocy..
Witam pomogę Ci odnaleźć wyjście z tej sytuacji. Zajmuję się Medycyną
Naturalną i Terapią Manualną. Kręgosłup pełni funkcję podporową dla
pozostałych układów organizmu. Każdy z kręgów kręgosłupa ma
przyporządkowany obszar oddziaływania na poszczególne narządy i
odpowiada za:
- system nerwowy – przepływ krwi i bioenergii. Mózg połączony
rdzeniem kręgowym z kręgosłupem wraz z ośrodkowym i obwodowym układem
nerwowym, poprzez przepływ bioenergii (informacji) dowodzi
pozostałymi układami organizmu. Sprawny kręgosłup jest podstawą
naszego zdrowia!

PRZYCZYNĄ problemów z kręgosłupem w odcinku krzyżowo lędźwiowym jest
zablokowany staw biodrowo-krzyżowy /przestawienie talerza biodrowego
względem kości krzyżowej/. Bardzo łatwo możesz sprawdzić: jedna noga
krótsza od drugiej, w pozycji leżącej na brzuchu, podciągając palce u
obydwu stóp do przodu, różnica widoczna jest na piętach, (chód
kaczy). Występuje wtedy pochylenie miednicy oraz boczne skrzywienie
kręgosłupa skolioza, może występować nadmierne wgięcie w odcinku
lędźwiowym (lordoza).

Kręgi kręgosłupa są oddzielone od siebie krążkami międzykręgowymi
(dyski), skrzywienia kręgosłupa deformują dyski. Podczas wykonywania
ruchów gwałtownych, skrętnych może dojść do pęknięcia dysku, wtedy
występuje przepuklina krążka międzykręgowego. Przemieszczenia kręgów
krążków międzykręgowych bądź zwyrodnienia kręgosłupa,(wypuklina)
tworzą UCISK na odruchy rdzeniowe i korzenie nerwowe oraz zaburzenia
w funkcjonowaniu przyporządkowanego narządu. OBJAWEM jest BÓL w
obszarze oddziaływania kręgu kręgosłupa, choroby czynnościowe
poszczególnych narządów.

Dokładnie wiesz gdzie Cię boli. Co zamierzasz z tym bólem zrobić?

Zaufaj doświadczeniu i wiedzy. Daj sobie pomóc!
Nie proponuję Ci CUDU! ale obopólną współpracę prowadzącą do
sprawności i stabilizacji kręgosłupa oraz przywrócenia do zdrowia
Twojego organizmu.
Aby uśmierzyć Twój BÓL nie wystarczy Tylko „ nastawić kręgosłup” To
jest tylko początek drogi do uruchomienia PROCESU ZDROWIENIA w Twoim
organizmie.

Terapia Manualna i autorski program uruchamiający PROCES ZDROWIENIA

Diagnoza manualna i ustalenie PRZYCZYNY chorób w Twoim organizmie:
- badanie kręgosłupa
- badanie zaburzeń bioenergetycznych głowy
- badanie złogów i toksyn w mięśniach przykręgosłupowych

Dostosowanie terapii i zabiegów uruchamiających PROCES ZDROWIENIA do
indywidualnych
potrzeb Twojego organizmu.
Oczyszczanie:
- oczyszczanie organizmu, poprzez stopy body detox professional
/oczyszcza krew/
- okłady plastrów borowinowych kręgosłup, kolana, stopy
/przygotowanie do trapji manualnej/
- oczyszczanie głowy świecami Indian HOPI.
Terapia Manualna:
/bezpiecznie i skutecznie doprowadza kręgosłup do prawidłowej pozycji
oraz pobudza do właściwego funkcjonowania pozostałe układy organizmu,
jest to warunkiem uruchomienia procesu zdrowienia/.
- terapia kręgosłupa moksą ziołową (przygotowanie do nastawienia
kręgów)
- nastawienie miednicy i kręgosłupa
- biostymulacja mikroprocesorowa (uruchamia przepływy informacji do
mózgu)
- masaż kręgosłupa
- ćwiczenia usprawniające
Czas zabiegów: 3 – 4 godz. Zalecane jest skorzystanie z 2 – 3
zabiegi dzień po dniu.
Dzięki temu jest możliwa bieżąca kontrola efektywności zabiegów i
dostosowanie dalszych do zmieniających się potrzeb organizmu.

„ ZDROWIE JEST ZBYT CENNE BY POWIERZAĆ JE TYLKO LEKARZOM”
Dzięki autorskiemu programowi Terapia Manualna w Procesie Zdrowienia
nawet klienci którzy cierpieli na choroby przewlekłe lub byli skazani
na operacje chirurgiczną kręgosłupa (która często niestety kończy się
kalectwem)uniknęli jej i dziś cieszą się powrotem
do zdrowia. Pomagamy dzieciom i dorosłym.

Niektóre przykłady powrotu do zdrowia:
Sylwia S. lat 13 skrzywienie kręgosłupa skolioza 70˚, lordoza
lędźwiowa, kyfoza.
Andrzej s. lat 56 skrzywienie kręgosłupa, skolioza, przepuklina
krążka między kręgowego L-4,L-5.
Roman S. lat 42 skrzywienie kręgosłupa, skolioza, lordoza lędźwiowa,
przepuklina krążka między kręgowego L-3, L-4, Lumbago. Oraz setki
innych przypadków

Zastanawiasz się czy TOBIE również mogę pomóc?
Pozdrawiam Witold Chyłek e-mail kreg@kreg.pl




Temat: Dr Magdalena Cubała - Kucharska, proszę o opinie.
jadę spokojnie środkiem toru:)
jktasp napisała:

> Powiem tak, leczenie DAN jest niezwykle drogie na całym świecie.
> Jest jeszcze ze zananych w Polsce dr Esser, min800 zł/wizyta.

Wcale mnie to nie dziwi. Monopole są drogie. Sprawa rozbija się o wyniki tych
badań robionych w Organix czy innych laboratoriach zagranicznych. Uznają je
tylko lekarze DAN, więc jak już wydasz ileś tam na te badania, no to potem
możesz z tym iść tylko do lekarza DAN... Przynajmniej w Polsce.

> Inna strona medalu to taka,
> że jak zwykły lekarz usłyszy, że dziecko jest na diecie, i że mu się
> poprawia to poprostu obśmiewa i nie zleca żadnych badań.

To jest tragiczna, niestety, prawda - często bywa, że rodzice dzieci z autyzmem
są spławiani na drzewo i nie tylko w temacie diety. Te wszystkie teksty lekarzy
są w Polsce na porządku co najmniej dziennym.

> Osobiście
> nie znam dziecka z diagnozą autyzm i spektrum, które miałoby
> zrobione bardziej "zaawansowane" badania

Ja znam kilka takich dzieci. Można w Polsce porobić wszystkie te badania, które
się robi w "zagranicznych laboratoriach". Można w Polsce zrobić badania
genetyczne, metaboliczne i neurologiczne.
Owszem - to trwa, też kosztuje. Ale przynajmniej nasi lekarze uznają te wyniki.

> Jedynie lekarze DAN wiążą jedno
> z drugim:).

To akurat nieprawda. Weźmy CHOCIAŻBY dra Wroniszewskiego z Synapsis. On nie jest
lekarzem DAN. Nadto udało mi się poznać lub dowiedzieć o istnieniu co najmniej
KILKU lekarzy, którzy uważają problemy biomedyczne za jeden z ważnych aspektów
całościowych zaburzeń rozwoju.

Ale inna rzecz też jest pewnikiem - stan oficjalnej wiedzy na dzień dzisiejszy
brzmi: etiologia autyzmu nie jest jednoznacznie określona. Autyzm nie jest
chorobą i autyzmu nie można wyleczyć (teraz!;).
Więc jeśli ktoś twierdzi - pośrednio czy bezpośrednio - że można wyleczyć
dziecko z autyzmu dietą - to mówi co najmniej półprawdę. To tak jakby
powiedzieć: żołnierz może wrócić z wojny cały i zdrowy. No, może. Ale czy
dotyczy to wszystkich?

Owszem, są znane i opisane przypadki dzieci, u których zastosowanie diety
cofnęło zaburzenia autystyczne praktycznie do zera.
Ale przecież dotyczy to promila osób z autyzmem.

Znam kilkoro dzieci, które leczą się wg koncepcji "DAN!" i jakoś do tej pory nie
chciały się, pieruny, wyleczyć...
Co nie pozwala mi jednakowoż stwierdzić, że koncepcja "DAN!" nie działa.
Być może u jednych dzieci działa - poprawia ich funkcjonowanie, może innych
"ozdrowiła" - ale niestety nie doczekasz się żadnych rzetelnych analiz
dotyczących skuteczności tej metody...

> Sama mam mocno ograniczone zaufanie do lekarzy,

I słusznie. Ja też. I dotyczy to wszystkich lekarzy, także homeopatów oraz
lekarzy DAN!.

I naprawdę nie rozumiem dlaczego miałbym pojechać po bandzie?

pozdrawiam




Temat: Cześć, jestem nowa i mam trochę pytań
Rosedo, dziękuję za odpowiedź :)
Pytałaś o inne objawy, więc je opisałam, ale zauważ, ze pisałam w poprzedniej
wypowiedzi o ich nieczytleności. Wiem, że te schorzenia mają podłoże
immunologiczne. Byłam diagnozowana w poradni zaburzen immunologicznych.
Niedobory B12 i żelaza mam uzupełniane na bieżąco (żelazo i B12 w zastrzykach
są mi znane, aż za bardzo-a na hematologa w bydgoszczy niestety nie mogę
liczyć, nasze drogi się rozeszły, po którejś serii żelaza w tabletkach i
reakcji mojego żołądka...)
Wiem, że hashimoto często chodzi w parze z Addisonem i Biermerem-może się
kolesie polubili kiedyś ;)) a z witaminami jestem bardzo ostrożna, bo mam
zespół Gilberta... Pod kątem immunologicznym jestem przeleczona cytostatykami i
sterydami-okresowo na szczęście!!
Nie pamiętam już, bo nie mam podglądu, ale nie pisałam chyba, że te wyniki mam
ze szpitala i z tymi diagnozami mnie wypuścili bez leczeniato faktycznie byłaby
makabra... ;)- to historie które towarzyszą mi juz od jakiegoś czasu-nietkóre
od dziecka, stąd kolejne powikłania. A znalazłam Was tutaj i mam pytania w
związku z nowa dla mnie chorobą Hashimoto :)
Dlaczego sądzisz, że powinni mi podawać hormony tarczycy i które? a jeśli ona
pracuje prawidłowo? Fakt, skontroluję niebawem FT3 i FT4, żeby mieć pewność i
spokój, ale o leczenie nie będę się dopominać, bo Ci lekarze znają moją
historię choroby i wybierają opcję najmniej inwazyjną. Może są ostrożni w
związku z tym, że czeka mnie kolejny pobyt w szpitalu, tym razem z wycinkami
skórno-mięśniowymi i inne badania pod kątem chorób układowych, chyba sama
rozumiesz, że w takiej sytuacji, wieść o nie włączaniu w tej chwili inwazyjnego
leczenia jest dobrą wiadomością :)Przepraszam, że piszę tak niespójnie,
zapominam, że pewne wyniki, historie przerabiałam już tyle razy, a przecież o
nich nie pisałam, bo jestem tu nowa, więc skąd możecie wiedzieć o różnych
szczegółach.
Mam namiary na lekarzy z Torunia i do końca życia będę im bardzo wdzięczna za
pomoc :)) przez 14 lat jeździłam do 4 różnych poradni siedząc w kolejkach i
biorąc grzecznie wszystki zapisane leki-efekt? błędna diagnoza, niepełny wywiad
i błędne leczenie... a tutaj-tzn w Toruniu znalazło się kilku takich fachowców,
którzy potrafili do siebie zadzwonić i przekazać istotne informacje na temat
skojarzenia pewnych objawów i chorób w moim przypadku-nie wiem, czy znasz to
uczucie, kiedy dowiadujesz się co Ci tak naprawdę jest... po dłuuugiej drodze w
ciemnym tunelu, nagle wychodzisz na kolejną dłuugą drogę, ale konkretnych
rozwiązań i widzisz polepszenie :) :)
Mam teraz pytanko: czy zabiegi jontoforezy na krtań-to jakieś jony wapnia,
prawda? mogły mieć jakieś znaczenie dla tarczycy lub przytarczyc? zupełnie o
tym zapomniałam.... a miałam w przeszłości(na przestrzeni kilku lat) 3 takie
seriex10 zabiegów...
Pozdrawiam serdecznie :)



Temat: chłopak z borderline..jak postępować?
Witam gorąco
Od pewnego czasu pochłaniam jak najwięcej informacji n/t BPD ponieważ...ale od
początku. Mój związek z partnerem, u którego niedawno zdiagnozowano BPD trwa
prawie 5 lat. Łączy nas cudowna miłość, przyjaźń, i wspólne doświadczenia
życiowe. Ale pomiędzy tym są te chwile bardzo trudne, rozrywające serce i duszę
na pół. Schemat zachowań jest identyczny jak wiele tu opisanych - nagłe i
niezrozumiałe dla mnie wybuchy złości, agresji werbalnej(większość z Was zapewne
słyszało najgorsze słowa i wyzwiska pod swoim adresem), krzyk, bezpodstawne
oskarżenia, szantaż emocjonalny, oskarżanie że ja jestem przyczyną Jego stanu i
ta najbardziej przerażająca rzecz- dzikość w Jego oczach... I oczywiście mój
płacz, przerażenie, stres, ból żołądka i pytanie...jak ukochana osoba może robić
takie rzeczy! Jednak w naszym przypadku taki stan czasami trwa krótką chwilę
czasami kilka godzin, najdłużej 2 dni. Potem widzę Jego ból, wewnętrzne
rozdarcie, wielki żal i wstyd w oczach, które mówią "wybacz". W tych stabilnych
chwilach starałam się tłumaczyć Mu, że nie można tak reagować, że przecież ja
tak nie postępuję wobec Niego i jak bardzo to boli. Wtedy jeszcze ani ja ani On
nie wiedzieliśmy co to jest, że ma to swoją nazwę, po prostu...wybuchowa natura.
I tak trwały nasze wzloty i upadki, radość i łzy aż do początku tego roku.
Podczas kolejnej (spokojnej) rozmowy na temat tych wybuchów agresji mój ukochany
powiedział że nie potrafi sobie z tym poradzić, czuje że potrzebuje pomocy i wie
że takie zachowania nie są "normalne". Podczas tych ataków jest świadomy swojego
zachowania, słów ale to wewnętrzne "coś" nie pozwala mu nad tym zapanować i
wyzwala chęć "dowalenia" i wyładowania się na drugiej osobie. To było dla mnie
jak koło napędowe do działania, zaczęłam szukać informacji na ten temat,
czytałam wiele zagadnień aż trafiłam na stronę "szybkanauka" i czytając o BPD
płakałam jak dziecko. Wszystkie elementy ułożyły się w całość. Byłam prawie
pewna że to BPD, informacja dla partnera i pytanie czy zgodzi się na terapię u
psychologa. Zgodził się od razu prosząc mnie tylko o wspólną wizytę i bycie przy
Nim podczas wizyty. Potem moje poszukiwania i rekonesans w wyborze jak
najlepszego psychologa, nasza wizyta (osobna rozmowa ze mną, potem z Nim i nasza
wspólna konsultacja), testy i diagnoza. Wiem że przed nami długa, niełatwa i
wspólna droga w opanowaniu zaburzeń. Ale ja wierzę, trwam i razem mamy wiele
optymizmu. Dużym plusem jest Jego chęć i zaangażowanie w leczenie, diagnoza, iż
jest to łagodniejsza forma BPD i nasza dojrzała miłość. Ja też będę objęta
terapią psychologa choć staram się być silna, jednak "ślady" w mojej psychice
są. Nie znam zakończenia tej historii ale....pewnie Wam opowiem o sukcesie bądź
porażce. A co do głównego pytania - jak postępować z partnerem BPD- nie ma
złotego, sprawdzonego środka, to kwestia samej osobowości, nasilenia tych złych
nastrojów.. Ja próbowałam różnych metod, czasami się jakaś sprawdzała, większość
raczej nie...ale chyba najskuteczniejsza w moim przypadku to przeczekanie, nie
wdawanie się w dyskusję i przekonywanie na siłę o swoich racjach. Rozmawialiśmy
razem jakie moje zachowania będące reakcją na Jego wybuch agresji wyzwalają w
Nim jeszcze większy atak i uzyskałam po części odpowiedź. Chociaż tyle się
rozpisałam to i tak nie zdołałam przelać tu wszystkich problemów, odczuć, uczuć
itp. Życzę wszystkim BPD i szczególnie ich partnerom wytrwałości i sukcesów i
jak najwięcej tych radosnych chwil!



Temat: Dmuchana inteligencja reklamowo-obrazkowa za TUSKI
Panie.nikt! BARDZO BARDZO BARDZO cie prosze nie wypowiadaj sie w kwestii na ktorej W OGOLE
SIE NIE ZNASZ!!! REforma sluzby zdrowia nie byla i nie jest sprawiedliwa! ZAlozenia byly piekne
(czytalem projekt reformy wg AWS) ale pod presja socjalistow z Solidarnosci i komuchow
zmieniona ja. Pierwotnie mialo byc tak ze skladka miala wynosic 11% z podatkow placonych w
danym regionie i to mialo isc do danej Regionalnej kasy chorych. Krotko mowiac - im bardziej
zaradna i bogatsza populacja w regionie tym wieksza kwota $ na sluzbe zdrowia = lepsza
opieka. Potem dodano zapis ze musi byc "solidarnie" wiec ustalono odgorny sredni poziom
finansowania na Polske i bogatsze kasy (np. wielkopolska) mialy oddawac nadwyzke do centrali
(UNUZ- Urzad Nadzoru nad Ubezp. Zdrowot. - prezes p. Teresa Kaminska - wg stugebnej plotki
metresa Buzka). Tak jednak nie robily i dlatego za Kas chorych w Polsce sluzba zdrowia
naprawde wygladala dobrze - kwitly NZOZ-y, szpitale mogly wygospodarowac zysk i byly nawet
premie w szpitalach!!! (tak tak pamietam ten piekny okres - niewielkie ale byly). Liczono wtedy
koszty i umiano wygenerowac zysk, nie tracac z oczu pacjenta. Larum podnosila biedniejsza
sciana wschodnia i poludniowa (np. na dolnym Slasku jest bardzo duzo szpitali, a pacjentow nie
wiecej niz u nas). Dlatego w skali kraju slychac bylo ze Kasy sa BEE. Potem gloszac populistyczne
hasla przyszli znowu komunisci (niech szlag jasny trafi ich i ich przyjaciela Adama M.),
rozpieprzyli Kasy i zrobili NFZ. CEntralne sterowanie nigdzie sie w sluzbie zdrowia nie sprawdza
(tylko blagam cie panie.nikt nie probuj mi udowadniac ze jest inaczej bo naprawde gowno sie na
tym znasz-znam dobrze system brytyjski i wiem ze NHS ledwo zipie i nasz poziom opieki
medycznej jest o niebo lepszy niz ich). Przyklad=Argument? Wartosc punktowa procedury jest
ustalana w oparciu o opinie krajowych konsultantow ktorzy najlepiej wyceniaja to co sami robia,
a inne procedury, niejednokrotnie bardziej kosztowne sa gorzej wycenione. ponadto, co juz jest
S...SYNSTWEM wartosc jednego punktu jest rozna w roznych regionach!!! W EFEKCIE ZA TA SAMA
PROCEDURE LEKARZE W ROZNYCH REGIONACH POLSKI DOSTAJA ROZNE PIENIADZE!!! Koszty te
same ale kasa lepsza np. o 1,5-2 razy! Takie dobre stawki ma Warszawka (mazowieckie)
iSlaskie. Stad akcja porozumienia zielonogorskiego (chwala Bogu ze cos takiego powstalo i
walczy) - Wielkopolska nie choruje inaczej!
Specjalistyka tez wygladala inaczej za Kas chorych, teraz gdy wartosc punktu za te same
procedury albo nie rosnie albo jest zmniejszana - jest coraz gorzej.
Hm, no coz ale trzeba zrozumiec komuchow i PIS ktory przyjdzie - utrzymaja sie przy korycie do
ktorego tak wspaniale razem daza tylko rozdawnictwem - i po to aby gornik mial 15 pensji (tak
tak Panie.nikt - gornik ma 12 pensji + 13-stka + barborka + deputat weglowy + wyprawka dla
dzieci) a jego zona mogla nie pracowac na sluzbe zdrowia nie moze byc pieniedzy.
TEgo samego pragnie PIS - "musimy pochylic sie z troska nad losem biednych", "Polska
solidarna" - Boze oszczedz wreszcie temu umeczonemu krajowi cierpien!
POzdrawiam
P.S. A diagnosta jestem dobrym - pokazalem twoje wypociny koledze ktory jest psychiatra i
diagnoza byla jedna - poczatki zaburzen asocjacyjnych




Strona 3 z 4 • Wyszukiwarka znalazła 164 postów • 1, 2, 3, 4
Szablon by Sliffka