Czytasz wypowiedzi znalezione dla zapytania: diagnoza dziecka w przedszkolu





Temat: szczepienia przed pojsciem dziecka do przedszkola
Ja swoje dziecko szczepiłam na wszystko co możliwe
(obowiązkowe+dodatkowe), głównie dlatego że jest wcześniakiem
urodzonym w 7 miesiącu z małą wagą urodzeniową. Być może gdyby nie
ta okolicznośc darowałabym sobie dodatkowe wydatki związane z
zakupem szczepionek. Lekarze obawiali się skutków niedojrzałości
immunologicznej. Dodam, że osobiście znam dwa przypadki zachorowania
dzieci moich znajomych na sepsę. Jeden chłopczyk w wieku 3,5 roku
diagnoza pneumokokowe zapalenie mózgu.Stracił przytomnośc z
przedszkolu. Efekt śpiączka trwającka kilka miesięcy, długire
leczenie i rehabilitacja. Dziś jeżdzi na wózku, prawie bez kontaktu.
Dodam, że to dziecko lekarzy. Druga dziewczynka od 4 misięcy leczona
antybiotykami. Ciągle leczona, trudno powiedzieć jak się zakończy.
Na sepse rzadko się umiera, zostawia ona jednak bardzo poważne
powikłania np. neurologiczne. Rozumiem dramat rodziców, których nie
stać na dodatkowe szczepienia. Moim zdaniem dziecko przedszkolne i
żlobkowe w mierę możliwości finansowych trzeba doszczepić. Moje
dziecko ma obecnie 2,5 roku, chodzi do żlobka od od 3 miesięcy.
Chorował na 2 razy banalne przeziębienia trwające ok. tygodnia. Jest
to jego pierwszy kontakt z tak liczną grupą. Prawdą jest, że jak
ktoś nie widział dramatu rodziców przezywających chorobę dziecka to
trudno mu zmienić przekonania dotyczące potrzeby doszczepiania.




Temat: Ustawianie zabawek w ciąg
Witam,
Zespół Aspergera jest trudny w diagnostyce i pojedyncze symptomy
trudno jest oceniać. Pisze Pani o ustawianiu zabawek w ciągi -
pochłaniające, obsesyjne zainteresowania, zachowania; jak i
upośledzenie umiejętności społecznych są jednymi ze wskazań Zespołu
Aspergera. Samo ustawianie zabawek w związku z tym może być - jeśli
jest obsesyjne, ale nie musi, objawem potwierdzającym ZA. Jeśli
chodzi o naturalną ciekawość innych dzieci to zależy to tak jak Pani
napisała od charakteru dziecka, dzieci nieśmiałe, nie posiadające
rodzeństwa, nie spotykające się z innymi dziećmi, np. w rodzinie,
przedszkolu, mogą być w sytuacjach społecznych wycofane. Jednak
zazwyczaj jeśli takich sytuacji dostarczamy dziecku - spotkań z
innymi dziećmi - to zaczyna ono reagować inaczej i odnajdywać się w
relacji z innymi dziećmi - zaczyna powoli wchodzić w relacje,
najpierw z jednym dzieckiem, a potem w grupie. W przypadku dzieci
np.nieśmiałych jest to pomocne i przynosi rezultaty, dzieci z ZA
wymagają w także w tym względzie odpowiedniej terapii.
Diagnoza pod kątem Zespołu Aspergera i późniejsza terapia są w
stanie dziecku z ZA bardzo pomóc, także pomimo lęku związanego z
diagnostyką warto podejść do niej rzetelnie, bo póżniejsza terapia
tak dla dziecka jak i całego środowiska rodzinnego jest bardzo
pomocna i pomaga rozwiązywać problemy, które mogą pojawić się wraz z
rozwojem.
Pozdrawiam A.Z.





Temat: test IQ dla 6 latka ???
Dziewczyny..na codzień badam dzieci i szczerze mówiąc często czuje ze to nie ma
sensu..dzieciaki przechodzą jakiś tam stres ( w zależnosci od dziecka- mniejszy
lub większy..) , często wyniki uzyskane w poradni są delikatnie mówiac oderwane
od rzeczywistosci np. niesmiałe dziecko dodatkowo przestraszone nowym miejscem
i osoba badajacą milczy..co rzecz jasna ma wpływ na wynik testu i mylny obraz
dziecka..czasami bywa ze panie nauczycielki wychodząc z załozenia ze diagnoza
intelektualna dziecka bedzie lekarstwem na pierwsze problemy dziecka w
przedszkolu czy szkole robią krzywdę dziecku i rodzicom...ja sama zaliczyłam
testy w wieku lat bodzajze 4 , wynik był swietny...tyle ze..robił badanie mój
ojciec- psycholog...siłą rzeczy traktowałam to jako zabawę..stad taki a nie
inny rezultat..ojciec wiedze na temat IQ córki posiadł i na tym sie
skończyło...jasne, gdy są wyrazne problemy z dzieckiem to pełna diagnoza ze
wskazówkami do pracy z maluchem jest niezbędna ale prosze..unikajcie badań
słuzących zaspokojeniu swojej ciekawości... stoje na stanowisku ze kazde
dziecko ma swoje tempo rozwoju, swoje dobre i słabsze strony a cóż..jednorazowy
test wykonany w warunkach "nienaturalnych " dla dziecka ( np. poradnia) może
negatywnie wpłynąć na samoocenę dziecka... pozdrawiam Was serdecznie..



Temat: brak akceptacji choroby dziecka
brak akceptacji choroby dziecka
Sprawa nie daje mi spokoju.
Poruszona zreszta w innym watku przez Szalicje.
Kiedys podobna dyskusja byla na forum Strata dziecka, chore dziecko.

Tam mniej wiecej cala rozmowa zakonczyla sie tym, ze dosc czesto ta druga
osoba w chwilach choroby dziecka nie jest dla nas takim wsparciem jakiego
oczekujemy.
Jeszcez czesciej tak jakby nie dopuszcza do siebie mysli, ze moze miec chore
dziecko.

Dzis po raz kolejny taki brak akceptacji bardzo mnie dotknal.
W przypadku Misia pierwsza opinia (diagnoza?) pojawila sie w kwietniu i jego
ojciec, ktory z nami nie mieszka czepial sie wtedy detali w tej opinii
(przekrecone imie na przyklad). Oczywiscie nie byl na zadnej wizycie majacej
potwierdzic czy wykluczyc wstepna diagnoze.
Diagnoza sie powtorzyla i od czerwca wlasciwie wiem na czym stoje.
Ojciec Miska ciagle oczywiscie zaprzecza. Z jednej strony rozumiem, ja tez
wolalabym miec zdrowe dziecko. Ale.. Misiek tak naprawde jest bardzo
niesamowity, jest nad wiek dorosly, inteligentny. dzis mi pani w przedszkolu
powiedziala, ze robi testy psychologiczne dla 11-12 latkow (ma 5,5) i to z
palcem w nosie.
Problem, ze brakuje mu umiejetnosci spolecznych.
Oczywiscie szanowny tata nie mial czasu na spotkanie z pania.
Zadzwonil i zapytal. Po czym komentarz jak zwykle "aha, no to czesc".

Zero pytan jak pomoc, co robic, jak cwiczyc.

Moze sie czepiam, moze za duzo wymagam?
Sama nie wiem.
Proby rozmow nic nie daja.
Ale ja naprawde chcialabym, by ktos, komu powinnpo zalezec na dobru Miska tez
sie nad problemem pochylil.




Temat: Terapia pedagogiczna w przedszkolu
Terapie pedagogiczna podejmuje sie wtedy, kiedy zauwaza się u
dziecka jakieś braki, opóźnienia w tempie przyswajania materiału.
Moim zdaniem, to dobrze świadczy o twoim przedszkolu, że zasugerwali
ci takie rozwiązanie - interesuja sie dzieckiem.

Terapia pedagogiczna powinna byc poprzedzona badaniem
psychologicznym i pedagogicznym, najczęsciej wykonuje je psycholog
opiekujacy sie przedszkolem (Każde państwowe przedszkole
współpracuje z poradnia psychologiczno-pedagogiczną, jeżeli jesteś w
prywatnym, gdzie na ma psychologa, możesz poprosic o diagnoze w
poradni najblizszej waszemu miejscu zamieszkania).

Terapia to jakby dodatkowe zajęcia, rozwijajace te umiejętności i
funkcje które szwankują u dziecka. Moga byc prowadzone w
przedszkolu, lub poradni.

Jezeli masz zerówkowicza, lub sama dostrzegasz trudności dziecka
młodszego, warto sie przejąć i iść do poradni. Z mlodszym dzieckiem
może pracowac sama nauczycielka.
Zeby ropcząć terapię potrzebne sa diagnoza i plan terapi - warto
zawalczyc o to, zebys to dostała na pismie.

pozd Ania




Temat: Dojrzałość szkolna a problemy emocjonalne
Jak to dobrze, że Ci się udało w porę podjąć dobrą decyzję. Nam
faktycznie jedna lekarka sugerowała, że skoro dziecko choruje
(zwyczajne przeziębienia), to może to być znak, że dziecko się źle
czuje w przedszkolu i poprzez chorobę zostaje w domu, oczywiście nie
na poziomie świadomym. Teraz żałuje, że jej nie posłuchałam, bo
panie i tak się non stop zmieniają i nie ma ciągłości w przedszolu.
Stać mnie również na prywatne przedszkole.

Rozmawiałam z wychowawczynią - nie poszłam z pretensjami, ona sama
nas zagadnęła na zakończeniu przedszkola (impreza juz była).
Powiedziała, że nie zgadza się z diagnozą psychologa, wcale nie ejst
tak źle, a taki psycholog to dla niego obcy facet, więc przy nim
jest bardziej nieśmiały i cichutki. Prawda pewnie jest gdzieś
pośrodku.

Rozmawiałam po drodze z psychologiem, powiedział, że
jakiekolwiek "leczenie" dziecka to jest ostateczność, nie mówię tu o
zajęciach dla dzieci, tylko terapii. Należy wyleczyć rodziców i
wspierać dziecko w domu. Oczywiście my już nie mamy ruchu,
ewentualnie możemy jeszcze myśleć o innej szkole podstawowej, ale
nasz jest blisko, po remoncie.




Temat: Łowy na przedszkolanki rozpoczęte
Jak się niedawno dowiedziałam, sama pani vice prezydent to
oznajmiła, miasto nie ma obowiązku utrzymywania przedszkloi. A za
tem chwała wam za te ochłapy ,które nam pozostawiaćie, przeprłnione
przedszkola, dyskryminacja dzieci przy rekrutacji, brak godziwych
zarobków dla personelu itd.
Sama rok pracowałam w przedszkolu, jak tylko nadarzyła sie okazja,
zmieniłam pracę na szkołę. A co do konieczności wykształcenia pań
przedszkolanek i poddawania tego pod wątpliwość to w bardzo wielkim
skrócie napisze co należy do obowiązków pań przedszkolanak.
Opieka nad grupą dzieci około 25
realizacja materiału nauczania od nauki kolorów, trzymania kredki po
pisanie liter, czytanie liczenie itp ( uwzgledaniając róznice
rozwojowe dzieci), dbanie o rozwój fizyczny, muzyczny a
przedwszytkim społeczny.
Diagnoza deficytów rozwojowych i intelektualnych w wielu wypadkach
praca korygująca.
Analiza sytuacji rodzinnej dziecka, reakcja na ewentualne patologie
itp....

Zapraszam przeciętne babcie do pracy , zapewniam was 1,2 dzieci to
nie 25 + program do realizacji




Temat: A ja petycji nie podpiszę...
makurokurosek napisała:

> "Z tego co mówiła wychowawczyni
> mały ma być zdiagnozowany przez psychologa, ma być podjęte
leczenie.
> sądże, że mały ma jakieś zaburzenia, niemozliwe chyba żeby to była
> tylko kwestia zachowania."

> Czyli rodzice agresywnego sześciolatka do tej pory nie zdecydowali
się na
> odwiedzenie psychologa, zamiast podjąć terapię kilkukrotnie
zmieniali przedszko
> le

nie chce mi się wierzyć, że przy 7 przedszkolu nikt tego nie
zasugerował, że mały nie był badany przez psychologa - w
przedszkolach są odpowiedni specjaliści, nie wiem, może to były
jakieś prywatne przedszkola (nie wiem, jakie tam są wymogi), bo w
państwowym od razu zająłby się nim psycholog... moż echodzi o
ponowną diagnozę i podjęcie leczenia, bo dotychczasowe działania nic
nie dają, jak widać...

nie o wszystkim zdaje się musi (nawet nie powinna) mówić
wychowawczyni innym rodzicom, mało tego, posycholog o swoich
diagnozach też nie musi mówić wychowawczyni, mówi tyle ile ona
wiedzieć powinna, żeby odpowiednio się dzieckiem zająć... diagnoza
trafia raczej do rodziców dziecka, są to informacje poufne...




Temat: Nadpobudliwy, niewychowany czy normalny?
powiem wam tyle,ze w temacie Za siedzę od zeszłego roku.sądzę,ze u trzylatka
trudno wykluczyć ZA.jak dla mnie jezeli dziecko funkcjonuje normalnie to nie ma
sensu starać się o diagnozę.jeżeli jest problem tak jak u Ciebie Kotula,to
wskazana jest praca z dzieckiem.czy to wizyty u psychologa,czy terapia SI czy
behawioralna.cokolwiek co moze pomóc dziecku.niewiem czy dobrze się wyrażam ale
myslę,ze zrozumiecie.jezeli zachowanie dziecka odbiega od normy(mój Boże a co
jest normą)potzrebuje ono pomocy specjalisty.i nie ma znaczenia czy to ZA czy
ADHD.chociaż ja skłaniałabym sie do ZA.
Mateusz zachowywał sie w przedszkolu jak ADHD-owiec i przez kilka lat łaziliśmy
z taka diagnozą.chociaż zupełnie na ADHD nie wygladałnie sądzę tez zeby mozna
było stwierdzić na 100 procent w wieku trzech lat,ze to ZA.do tego potrzeba
duzo więcej czasu.powinno byc podejrzenie.dziecko sie zmienia,podlega
terapii,wychowaniu.zamiast schizować ,moze pojdziesz na diagnostykę do
ośrodka,który zajmuje sie autyzmem.tam powinni się znać.bo zachowania
autystyczne moze miec kazdy,tylko nie każdemu trzeba pomagać.




Temat: dwulatek niemowa
Wiesz, to jest najgorsza rada jaka przeczytałam gdziekolwiek: nawet jak Ci
postawią diagnoze autyzmu to się tym nie przejmuj. Po prostu ręce mi opadły.
SCOLAR jest dobrą poradnią i osoby tam pracujące stawiają dobre diagnozy.
Autyzm u dwulatka jest trudny do zdiagnozowania, ale pewne cechy wskazują na
niego, niestety. Nie powinno się tego przegapić, a o to dość łatwo... Z reguły
pierwsza diagnoza to całościowe zaburzenia rozowju, obserwacja w kierunku
autyzmu. Niestety to zaburzenie najczęsciej zaczyna się u dzieci w wieku 1,5 do
2 lat i powoduje stopniowy regres umiejętności i zachowań. W wieku 2,5 roku
może okazać się, że stan się pogorszył i jest już autyzm wczesnodziecięcy.
AUTYZMEM TRZEBA SIĘ PRZEJMOWAC I SIE GO NIE WSTYDZIĆ. A jeśli psycholog się
pomyli, to tylko super dla przyszłości. Bardzo bym chciała, żeby okazało się
pewnego dnia , że mój synek nie ma autyzmu. Ale z tych urojeń już wyszłam. Są
rózne formy autyzmu i często stosunkowo dobry stan dziecka rodzice uwazają za
pomyłkę specjalistów. Super że Twoje dziecko sobie świetnie radzi zwłaszcza w
masowym przedszkolu. Jola niech słucha się pań ze Scolaru i niech szuka dobrej
terapii. Polecam stronę www.dzieci.org.pl gdzie na forum Autyzm jest bardzo
dużo informacji na temat leczenia autyzmu.
Mgosia69 nie udzielaj, proszę, takich rad jak napisałaś, bo może to zmylić
czujność innych i bardzo źle przyczynić się im.

Dorota



Temat: glos rozsądku w sprawie klapsa !
masz szczęście, że dotychczas Twój Młody nie odkrył jeszcze sposobów
manipulacji kidy cos idzie nie po jego mysli..mój młody potrafił
świetnie udawać ból ucha wobec pielęgniarki w przedszkolu, która
sprawdzała stan dziecka przed przyjeciem go na salę i potem kiedy
przeniesiony do przedszkola trafił na letni "dyzur" do innego, gdzie
panie miały dzieci "głęboko w ciemnościach" wypuszczały je na dwór
bez zabawek a same piły kawe przy głosno grajacej muzuce..W
pierwszym przypadku byłam na granicy zwolnienia z powodu regularnych
chorobowych na Młodego, w drugim przypadku "wydzwoniona" z pracy
odebrałam go z diagnozą: płacze, trzyma sie za ucho, nie chce jeść,
bo mówi, że boli..tylko po drodze wygrzebał mi sucharki z torby i
chrupał jak zajaczek (przy zapaleniu ucha niewykonalne)...w żłobie
miał 2 lata w przedszkolu na letnim "dyzurze" niespełna 3..



Temat: czy jest na sali psycholog? Powtarzanie
czytałam kilka lat temu... ale nie tylko o negowaniu i lekceważeniu
potrzeby bliskości dziecka tam było, opisane przypadki niekoniecznie
podchodziły pod twoją charakterystykę. Było o błędach wychowawczych w
postaci braku granic, spójności - z czego wypływało patologiczne
żądanie przez dziecko "cudów na kiju od szczotki".

btw, przy negowaniu potzeby bliskości dziecka w pierwszym roku życia
bardziej podejrzewałabym wycofanie emocjonalne dziecka, brak więzi
uczuciowej z rodzicami, większe związki z innym opiekunem niż rodzice
(np. babcią, nianią, panią w przedszkolu...), ale to co pisała
autorka i twoja diagnoza nijak mi się mają do mojej wiedzy...



Temat: " dziwne " zachowania trzylatka w przedszkolu...ra
wiesz, kasia123m, tylko z Twojego pierwszego postu wynikaly konkretne problemy
dziecka, ktore ma tez moj synek z diagnoza, ale kolejne Twoje wypowiedzi
zupelnie przecza temu kierunkowi, o ktorym tutaj mowa.
To, ze przedszkole i rehabilitant maja zastrzezenia, to nic takiego, ostatnio na
zebraniu w naszym przedszkolu, panie mialy zastrzezenia do dzieci, ktorych na
pierwszy rzut oka nigdy nie posadzilabym o problemy z koordynacja czy zachowaniem.
A schemat u nas jest taki:
jak przechodzimy przez nasz garaz podziemny to zawsze musimy sie bawic w berka,
w innych sytuacjach ta zabawa malemu nawet nie przychodzi do glowy,jeszcze do
niedawna na sniadanie i kolacje zawsze musialo byc to samo, ale z tym chyba
sobie poradzilismy - dieta bg, bm tu duzo pomogla, przed wejsciem do sali
przedszkolnej musimy sie uscisnac, ale przed drzwiami koniecznie musi to byc,
jak zapomnimy i ja sciskam malego juz w korytarzu sali, to on mnie wyprowadza
przed sale i rytual musimy przejsc jeszcze raz.



Temat: skąd ta agresja u mojego dziecka.Pomocy!
skąd ta agresja u mojego dziecka.Pomocy!
Witam!
Mam poważny problem.Może ktoś przeszedł przez to samo i poradził sobie z
tym.Proszę o rady.
Otóż mój prawie 5-letni syn ma jak ja to nazywam odchyłki w przedszkolu.Nagle
ni z tego ni z owego zaczepia dzieci,bije niektóre pięściami,rzuca
zabawkami,szarpie i tym podobne.Panie przedszkolanki nie mogą sobie z nim
poradzić.Jesteśmy po wizycie u dyrektorki przedszkola,która poradziła nam
wizytę u psychologa.umówiłam się na wizytę u Pani psycholog poleconą przez
Panią przedszkolankę.Mam termin na 21 marca.Pierwsza wizyta ma być tylko ze
mną i to będzie długo trwało zanim padnie ostateczna diagnoza co się dzieje z
moim synkiem.
Dodam jeszcze,że synek miał w niemowlęctwie drgawki i podejrzewam,że może
mieć mikrouszkodzenia w mózgu.Wykazuje nieharmonijny rozwój.Z jednej strony
jest bardzo mądry i inteligentny:liczy,składa literki,układa puzzle nawet z
60 elementów z drugiej strony nie umie jeszcze rysować konkretnych
rzeczy,wycinać.Proszę poradzcie mi coś bo strasznie się przejmuję...

Kasik



Temat: pokrzywka a nadpobudliwość
Witaj. No, przykro mi, ale im wczesniej diagnoza zostanie postawiona i mały zostanie skierowany na terapie, tym ma wieksze szanse, ze wszystko da sie nadrobić. Zespół Aspergera to przede wszystkim problemy wynikające z nieumiejetności nawiązywania kontaktów społecznych (to jest też dość widoczne u Kamisia). A jak to jest u Twojego synka? Zapytaj jeszcze o zaburzenia sensoryczne, tzw. SI, bo one też często współwystępują z Aspergerem.
Co do związku mastocytozy z autyzmem, to wyszła ostatnio praca na ten temat, chciałam ją ściagnać poprzez naszą bibliotekę, ale niestety nie ma jeszcze dostepu do całości. Mogę Ci podac link do streszczenia, ale jest po angielsku, jesli będziesz miała problem, to przetłumaczę.

www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20074449?itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_RVDocSum&ordinalpos=1
My z Kamisiem w sumie wciąz jestesmy w jakimś zawieszeniu, niby w przedszkolu mówią, że wszystko w porządku, ogólnie też powoli idziemy do przodu (choć tak naprawdę nie mam porównania z innymi dziecmi w jego wieku), ale ma pewne zachowania, które nas niepokoją. Tak naprawdę to prawidłowe diagnozy mogą być postawione dopiero około 5-6 roku zycia dziecka, gdy pewne zachowania, które mieszczą się jeszcze w normie dla 3-4 latka, w przypadku 5-6 latka powinny juz ustąpić. Ale oczywiście jesli jest możliwośc terapii wcześniej to tym lepiej, zawsze wczesne rozpoczęcie lepiej rokuje na przyszłość. Dacie radę! Trzymajcie się!




Temat: Cechy autystyczne i opóźniony rozwój psychiczny
Widzę, że mój watek się rozrasta :) Co do mojego synka - widzimy
wyraźny postęp. Gada zdaniami, śpiewa piosenki z przedszkola, pamieć
ma niesamowitą wręcz jak na dziecko z deficytami.
W przedszkolu pomógł papier z pieczątką od psychologa z diagnozą ( z
kodem ) zaburzenia rozumienia mowy i zaburzenia emocjonalne okresu
dzieciństwa. Od tej pory kobitki jakoś lepiej do niego podchodzą.
Moje słowa nie miały dla nich znaczenia, jak mówiłam o problemach
syna.
Niestety jesteśmy teraz na trudnym etapie, bo Mati nie rozumie, a
chce robić dużo rzeczy sam i wiele których nie może. Gdy coś mu się
nie uda lub gdy coś mu się zabroni, to demuluje swój pokój, niszczy
zabawki, wali się na ziemie i uderza głową ( to na szczęście coraz
rzadziej). Mamy wtedy stosować holding aż sie uspokoi. Czasem mam
wrażenie, że zwariuję za chwilę, na szczęście mąż ma więcej
cierpliwości i go trzyma. Ja szczerze mówiąc mam ogromną ochotę
walnąc mu wtedy klapa, jak rozwala wszystko ze złości. Dlatego
uspokaja go mąż.
Najgorsze jest to, że na to wszytskie akcje Matiego patrzy 8 -
miesięczny braciszek i często płacze ze strachu, jak starsza gadzina
się wydziera i rzuca róznymi rzeczami. Dziewczyny, cieszę się , że
idzie do przodu, ale te akcje po kilka razy dziennie wykańczają
mnie. Czasem mam dość własnego dziecka.




Temat: ciekawy wątek - ciągłe infekcje 4,5latki
ciekawy wątek - ciągłe infekcje 4,5latki
Na wstępie wszystkich witam, postanowiłam spróbować homeopatii w
probie wyleczenia mojego dziecka. Napisze w skrócie:
- od urodzenia alergia na mleko krowie, mieszanka sojowa
- ciagle zapalenie uszu i antybiotyki
- w eieku 3 lat przejscie na alergie wziewną: brzoza, olcha, peis,
plesnie trawy
- pojdzie do przedszkola = koszmar ciągłe choroby, 3 dni w
przedszkolu i 2 tygodnie leczenia zawsze tak samo czyli kolejnego
dnia niewiadomo skad gdzies daleko zawalony nos, w nocy charczenie,
gotuje sie flegma, osłuchowo czysta i nastepne dni walka ze
schodzeniem flemy oraz o to aby nie dostalo sie do ucha.
- pasozytów i lambli brak
- migdal 3 kwalifikujacy sie do wyciecia (wstrtzymujemy sie) podajemy
lypho...ale nie widac poprawy.

Po ciaglej walce i obserwacji nasuwa mi sie diagnoza
Zaśluzowanie organize, poprzez przetwory mleczne jogurty (je gdyż
skora sie poprawila), banany, słodycze. Zaśluzowanie jest pozywka dla
bakterii wiec lapie ciagle wirusy i bakterie. Czy podzielacie moją
diagnoze? Żaden lekarz nie naprowadzil na ten trop a odiwedzilam ich
naprawde wielu. I teraz pytanie jak sobie poradzic z tym? Czy możecie
poradzic sprawdzonego homeopate znającego przedmiotowy temat z
Warszawy Lu okolic, dziękuje serdecznie za pomoc.



Temat: Wygryzł dziurę w bracie!
joanekjoanek napisała:

> Co zrobić z lekko autystycznym (ale to taka tylko "rodzinna", z przymrużeniem o
> ka postawiona diagnoza), upartym, dość zamkniętym w sobie 3,5-latkiem po takim
> wyskoku?

Nie wiem.

Ala w przedszkolu gryzła, gdy nie mogła się wyrazić (kłopoty z mową), gdy nie
mogła się skomunikować z innymi dziećmi. Stąd moje przekonanie, że dziecka
trzeba uważniej słuchać, gdy zaczyna gryźć.

Jakaś kara być musi, ale z poszanowaniem godności. Mały ogląda jakieś bajki ?
Albo czytasz mu coś codziennie ? Myślę że brak takiej jednej rzeczy z
codziennego rytuału będzie karą z poszanowaniem godności, a imieniny niech
zostaną uczczone niezależnie od dzisiejszego wydarzenia.

Wydaje mi się ważne, żeby poszkodowany był świadom kary brata.




Temat: ten potworny kaszel- pomocy...
sylviakia napisała:
W przedszkolu pani mówiła że
> Asia nie kaszle, ale w domku tak. Nie wiem czy jej wierzyć bo w domku przez
> weekend mała kaszlała. Mniej na dworze, więcej tam gdzie powietrze suche lub
> ciepłe.

moze w domu jest cos co ja uczula, tym bardziej ze piszesz ze w domu bardziej
kaszle niz na dworze

Nie jest ten kaszel zalezny od wysiłku bo czy siedziała czy biegała to
> dopadał ją z taką sama regularnością.

kaszel nasilajacy sie po wysilku wskazuje na astme - Twoja corka jej nie ma

> że on dziecka nie zna i od razu wkopie antybiotyk. Leki bierze od poczatku
> listopada. Chyba powinna już być poprawa?

jesli leki sa dobrze dobrane i odpowiednie dawki to powinna byc poprawa...
> testy skórne robione w Karpaczu w styczniu wykazały
> uczulenie na kurz ale np. dwa lata temu mała reagowała tez na pyłki (ale juz
> rok temu nie).

w Karpaczu w Centrum pulmonologii i alergologii? Ja wlasnie wrocilam stamtad z
dziecmi. I jaka byla postawiona tam diagnoza u Twojej coreczki? I jakie
leczenie zalecili?

pozdrowienia
Aga



Temat: Karola 5,5 lat, diagnoza ACC
Witam pięknie.Pozwalam sobie napisać parę słów.Mój syn Michałek ma
12 lat a wyobrażcie sobie że został zdiagnozowany DOPIERO w tym roku.
Diagnoza brzmiała agenezja ciała modzelowatego.Jeżeli jakakolwiek
mama ma jakieś wątpliwości co do rozwoju swojego dziecka chodzi mi
tutaj bardziej o rozwój umysłowy to bezwzględnie trzeba wykonać
rezonas magnetyczny/skierowanie od lekarza najlepiej neurologa/.Mój
synek "na oko" rozwijał się prawidłowo ale ja cały czas czułam że
coś jest nie tak.W porównaniu z tym co wyczytałam na temat ACC to
dziękuję Bogu. Michałek chodził jak miał 18 m-cy, żadnych dysfunkcji
w wyglądzie zewnętrznym poza tym że jest bardzo szczuplutki i
niewysoki.Badania endokrynologiczne wykazały że rośnie i rozwija się
ok.3 lata za rówieśnikami.Ile lat trwało dopytywanie się szukanie
nikt nie widział nieprawidłowości tylko wychodziło na to ,że ja się
czegoś doszukję.Widoczne problemy były dopiero w
przedszkolu.Michałek ma problemy natury umysłowej.Mam poczucie
winy,że dawno mógł być odpowiednio rehabilitowany. Ale jest dobrze
umie pisać,czytać jast bardzo rozgarnięty/czasami też bardzo
zawstydzony /bardzo boi się nowych sytuacji.Przepraszam że trochę
chaotycznie pisałam ale chciałam dużo przekazć. Służę swoim
doświadczeniem.
Pozdrawiam wszystkich.



Temat: po wizycie u genetyka
Madzis, od kogo uslyszałas o tym opóznieniu umysłowym? Robiłas konkretne badania
czy ktoś tak sobie "na oko" wycenił?
Pytam, ponieważ jak Iwo był w przedszkolu, to też, w zerówce usłyszałam, że się
do normalnej szkoły, nawet integracyjnej nie nadaje, że sobie nie poradzi.
Powiedziały mi to wychowawczynie oraz...przedszkolny psycholog, na podstawie
rysunkow dziecka. Tylko. Oraz tzw. obserwacji w zabawie, ze się nie integruje.
Nie integrował się, ponieważ juz wówczas nosił gorset i nie mógł, jak chłopcy
szurać samochodami, klockami itp. na podłodze. gorset go wykluczył, a nie on
siebie sam. Rysunki były proste, bo przechodził wtedy fascynację znakami
drogowymi - są proste, symboliczne - oraz były smutne, czarno-szare.
ponieważ....tylko takie były u p. psycholog zatemperowane...bez komentarza.
Acha, jeszcze patologia domowa się ujawniła, tzn.moja osoba dominowała nad
wszystkim. Znaczy się, relacje nieprawidłowe. Ale z faktu, ze dziecię jest
chore, ojciec ciagle w rozjazdach, a matka rzucila robotę i to ona tlucze się po
lekarzach, rehabilitantach itp.w związku z tym w oczach dziecka tak wyglądają
pewne oczywiste fakty i daleko im do patologii p psycholog nie wyciągnęla
wniosku, ze to oczywiste w takiej sytuacji.
Napisz mi koniecznie, czy robiłaś porzadne badania, na jakiej podstawie taka
diagnoza. I pamiętaj, ze nawet, jesli jest opózniony, to sporo, odpowiednimi
technikami mozna pomóc, choc oczywiscie, nie zawsze. zależy, o co chodzi.
Zresztą, Olik najlepiej się chyba na tym zna.



Temat: Nieustalona lateralizacja!!
Nieustalona lateralizacja!!
Byłam wczoraj na zebraniu w przedszkolu u mojego 4-letniego synka, i pani
utwierdziła mnie w tym czego się domyślałam obserwujac synka w domu, czyli w
tym że ma nieustaloną lateralizację czyli prawą i lewą stronę. Posługuje się
zarówno prawą jak i lewą reką itd. Mam pytanie czy któraś z emam też miała
lub ma podobną sytuację u swojego dziecka?? Pani trochę mnie przestraszyła że
potem mogą być problemy w szkole z pisaniem a nawet z czytaniem. Na razie
zaleciła obserwacje i zobaczymy czy ta wstępna diagnoza się potwierdzi.

pozdrawiam
Justyna



Temat: rozszerzone źrenice
Dopiero w przedszkolu zauważyli, że ma problemy z robieniem szlaczków i to był
początek wędrówki po okulistach. Pierwszy okulista stwierdził atrofię mięśnia
oka, drugi dopatrzył się dziur na siatkówce i taka jest ostateczna diagnoza.
Sprawdź to. Mam nadzieję, że to tylko taki urok dziecka.




Temat: ZA a informowanie o diagnozie przedszkola ogolnodo
Michal ma w tej chwili 5 lat.
Chodzi wlasnie do przedszkola ogolnodostepnego (panstwowego).

Ani razu nie powiedziano mi, ze dziecko ma jakies problemy, ze cos jest z jego
motoryka, ze ma jakies deficyty.
Za to bylo narzekanie, ze agresywny i tak dalej.

Od roku uczeszczamy na zajecia grupowe i w tym roku stwierdzilam, ze od wrzesnia
moje dziecko zmieni przedszkole.
W rekach mam juz diagnoze 2 psychologow i psychiatry o ZA, czyli rzeczywiscie
cos jest "nie halo". Przy czym diagnoze psychologow dostarczylam do przedszkola.
Jedna z nich jest diagnoza z ppp.

I obecnie sytuacja wyglada tak:
- po pierwsze uslyuszalam, ze to dobrze, ze zmieniam przedszkole, bo maly nie
radzi sobie w tym (szkoda, ze nikt mi na przyklad rok temu, czy nawet pol roku
temu o tym nei powiedzial!!)
- po drugie dzien w dzien slysze, ze maly sie bawi z dziecmi i sie dorabia
ideologie z jak liczna grupa dzieci sie dzis bawil (to jest jeden z elementow
ukazywania mi: glu[pia babo, nei znasz sie, twoje dziecko jest zdrowe a diagnoza
jest napewno kupiona; podobnie reaguje sie na informacje od alergologa, gdzie
dalam zaswiadczenie, ze dziecko nie moze jest czekolady i dostalo na dzien
dziecka wlasnei czekolade).

W momencie skladania dokumentow do przedszkola integracyjnego wpisalam wszystkie
problemy zdrowotne Miska (alergia, ZA i uklad mcozowy), bylo na to odpowiednie
miejsce i dopisalam, ze jestesmy w trakcie uzyskiwania opinii z ppp.

Prawde mowiac ciesze sie, ze przepisuje malego do tego przedszkola
integracyjnego, sa mniejsze grupy, wiem, ze maly unika duzych skupisk dzieci (to
dla niego spory problem), wiem, ze gdy jest mniejsza grupa to stara sie jakos
juz mniej wiecej nawiazywac na chwilke kontakt 1 vs 1.
Poza tym bedac w integracyjnym zyskujemy opieke pedagoga, psychologa i SI...

A w przedszkolu normalnym stwierdzono, ze nikt nie ma czasu na indywidualna
prace z dzieckiem...




Temat: Pomocy
Z tego co piszesz to ona nie wygląda na 'zdrowe' dziecko...a raczej zaburzone.
jedna diagnoza u lekarza nie oznacza nic. Lekarze często sie mylą...szukaj moze
miedzy lekarzami z wiekszym doswiadczeniem zanim twoje dziecko przejmie władzę
w domu...i doprowadzi was do rozstroju nerwowego...

Owszem uważam ze bicie dziecka nie jest wskazane i pewnie na krótko załatwia to
problem. Tak pisząc bez zatajania, to wydaje mi się ze twoje dziecko jest
bardzo zaniedbane emocjonalnie i widać zaczynają się problemy...Tego co pisze
nie bierz do siebie zbyt mocno, bo każde dziecko ma inne potrzeby miłosci,
jednemu dziecku wystarczy trochę i rozwiaja się dobrze, a innemu dziecku ile
byś nie dał nigdy nie bedzie dość...poza tym, w dzisiejszych czasach jest
inaczej niz w latach 50-60 kiedy kobiety zostawały w domu dla dzieci, aby je
wychować.... dzis ma się mało czasu dla dzieci...

Powodem problemów moze być wiele tzw. gra pomiedzy wami a nią, wasz stosunek w
domu do siebie, a najbardziej ważna staje się szkoła, bo tam dziecko przebywa
najdłużej. Na twoim miejscu postarałabym się o wolne z pracy i pobyła z
dzieckiem w szkole...moze ona ze szkoły przynosi stres do domu, moze sama miota
się z problemami....... Musisz trochę pogrzebać dokoła jej osoby i zastanowić
się co sprawia, ze taka jest....
Inna sprawa nawet małe dzieci w przedszkolu mają już depresję!!! Albo inne
zaburzenia porozmawiaj z kimś bardziej doświadczonym kto zna dzieci lepiej np.
nauczyciele w szkole, tak jak oni znają dzieci, mało kto zna...to są ludzie
doświadczeni

Moze być też problem typowy dla dziecka w wieku 3 lat, kiedy staje się uparte
stawia swoje granice wszystko próbuje po swojemu, rządzi w domu, stawia siebie
w centrum....i jeżeli twoja córka nie przerobiła tego etapu prawidłowo i na tym
etapie powstały konflikty pomiędzy wami np. była karana, krytykowana usadzana,
to ten period naturalny dla każdego dziecka u niej się zatrzymał albo
się 'spiętrzył' powtarza coś co już dawno powinna mieć za sobą...Z tego co
piszesz taki wniosek mnie nachodzi, bo dzieci 9 letnie jeszcze są na tyle okej
ze wielkich problemów nie sprawiają rodzicom, dopiero za parę lat dają do
wiwatu....

Myślę zę dobrze zrobisz jeżeli zobaczysz jak ona czuje się w szkole, daje głowę
sobie uciąć,ze w szkole jest grzeczną, spokojną uczennicą nie sprawiającą
problemów nauczycielom....jeżeli tak...to masz do rozwiazania powtórkę z życia
3 letniego dziecka, bo na tym etapie coś nie tak wam wspólnie wypadło... Albo ?
1000 innych problemów...:)))
Pozdrawiam,




Temat: Poszła do przedszkola i non stop choruje...
A co powiecie na postawe Pani Dyrektor, ktora przy kazdym spotkaniu ze mna
(zazwyczaj gdy przynosze zaswiadczenie lekarskie, ze dziecko bylo chore)
opowiada, ze inne dzieci w przedszkolu AZ TAK nie choruja - tylko moj synek
najwiecej...

Prawda jest oczywiscie inna - wszystkie choruja, ale wiekszosc chodzi do
przedszkola mimo choroby.
Ja nie puszczam dziecka nawet z minimalnym katarem - po pierwsze nie chce, aby
juz oslabiony immunologicznie podlapal cos powazniejszego, no i nie chce aby
sam zarazal inne dzieci.

Niestety jak juz idzie calkiem zdrowy i po dodatkowym okresie rekonwalescencji,
to po 2-4 dniach znow cos lapie, i to niestety powazne infekcje, wymagajace
antybiotyku - a nasz pediatra naprawde nimi nie szafuje.
I tak w kolko.

Mam wrazenie, ze P. Dyrektor chce takim gadaniem zatuszowac problem
przyjmowania chorych dzieci (na poczatku roku poprosila o przyniesienie
chusteczek dla dzieci!).

W lipcu moj synek zlapal chlamydie, minelo kilka tygodni zanim zorientowalismy
sie, ze to nie kaszel alergiczny (innych objawow brak).

Po wyleczeniu, we wrzesniu poszedl 3 razy, i znow byla angina. Od tego czasu
juz nie chodzi do przedszkola, bo na tablicy ogloszen wisi ogromna kartka z
informacjami o chorobach zakaznych, jaki wystapily w przedszkolu. Chlamydii
jest juz 6, owsicy 7. To choroby, ktorych okres inkubacji jest dlugi, diagnoza
nie jest oczywista.
Przeciez te dzieci beda sie zarazaly w nieskonczonosc - jeszcze nie
zdiagnozowane juz zarazaja, te wyleczone zarazaja sie ponownie... Koszmar. Do
wiosny (lub opanowania epidemii chalydii) odpuszczamy sobie przedszkole.

I jeszcze do rodzicow, ktorzy przysylaja chore dzieci, bo nie maja co znimi
zrobic, musza pracowac:
posylacie dzieci przeziebione dzo przedszkola, ale jak juz u dziecka rozwinie
sie np. zapalenie pluc, konieczny jest np. szpital - nagle okazuje sie, ze
mozna wziac zwolnienie, mozna zalatwic jakas opieke dziecku... Pomyslcie o tym!



Temat: Chorujące dzieci!!!
pytanie do Judytak
Tylko bez nerw, bez nerw )))))))))))))

(bo widzę, że atmosfera wątku nie najlepsza)

Judytak, czy gdyby dzięki interwencji wychowaczyni Twojego dziecka dziecko
trafiło do lekarza, który wszcząłby odpowiednie leczenie (w danej sytuacji
opisanej przeze mnie - antybiotyk) _naprawdę_ miałabyś do wychowaczyni
pretensje i Twoja noga nie postałaby więcej w podobnej instytucji?

Judytak, w regulaminie naszego (i jak przypuszczam, większości przedszkoli)
stoi jak byk, że dzieci przyprowadza się "w dobrym stanie zdrowia". Skoro się
ktoś decyduje na przedszkole, decyduje się przestrzegać regulaminu. Proste? Dla
mnie tak. Skoro jest taki regulamin, pani wychowaczynie mają prawo i
_obowiązek_ odsyłać do lekarza dzieci nienadające się do czynnego
uczestniczenia w zajęciach (w złym stanie zdrowia).

Zapewniam Cię Judytak, że w "naszym" przedszkolu stosowane jest to
sporadycznie, a dzieci kaszlące się słyszy. Dziecko musiało być w naprawdę
okropnym stanie (zresztą potwierdziła to _lekarska_ diagnoza, zapalenia
oskrzeli - nie uwierzę, że uważasz, iż dziecko nie powinno trafić do pediatry a
potem do łóżka!).

To tak, jakby np. Twoje dziecko złamało w przedszkolu rękę i panie po
udzieleniu pierwszej pomocy zadzwoniłyby do Ciebie, abyś przyjechała i zabrała
malucha na dalsze leczenie. Upierałabyś się, że dziecko ma zostać w
przedszkolu? Nie sądzę

Zgadzam się z Ewą2000. Zawsze można zapewnić dziecku opiekę, jeśli się tylko
chce, co nie musi być oczywiście łatwe, ani tanie, ale jest wykonalne.
Infekcje, wirusowe czy bakteryjne, bywają różne, łatwo o paskudne powikłania,
dlatego nie należy bagatelizować nawet kataru. Last but not least, co innego
sporadyczny kaszel w okresie rekonwalescencji, a co innego charkot (dobrze
napisąłam, przez "ch"? ))) ) i zielone gluty w czasie, gdy infekcja ślicznie
się rozwija.

...............

Co do naszej pracy - owszem, niewiele osób może tak to ustawić, ale myśmy mieli
możliwość wyboru, podjęcia pracy w nakładających się godzinach i choć to nas
troszeczkę jakby kosztowało, nie wzięliśmy jej.

Ewa2000 podpowiada fajny pomysł (jeśli się nie ma sąsiadek, babć ani opiekunki
do młodszego dziecka) z pielęgniarką.

Tyle, że jak widać w wątku, Wam się kobiety najzwyczaniej nie chce, nie
widzicie potrzeby. I o czym tu mówić...




Temat: Testy psychologiczne mojego dziecka
Olej! Moj mial testy robione jak mial 4 lata z hakiem, dostal
skierowanie z przedszkola, bo wyraznie odstawal od grupy, co zreszta
sama widzialam. Najperw grupa specjalistow (psycholog, pedagog,
ortopedagog, pediatra i jeszcze ze 3 ale nawet nie pamietam
specjalnosci) odbyla narade z nami i dzieckiem, przeprowadzono
dokladny wywiad, obserwacje w domu i przedszkolu i na jej podstawie
skierowano do logopedy i testy psychologiczne. Przy obu testach
najpeirw byla rozmowa ze mna i z malym, panie sie rpzedstawialy,
wyjasnialy dziecku co beda robic, mnie wypytywano o rzeczy typu jak
mlody spal, czy jest albo byl ostatnio chory, czy w ostatnich dniach
odbyly sie jakies robiace na nim wrazenie wydarzenia itp, czyli
wszystko, co moglo wplynac na koncentracje i samopoczucie dziecka, a
co za tym idzie wynik testow. Oba testy odbywaly sie w poradni, w
nieduzym w zasadzie pustym pokoju, kacik zabaw byl w korytarzu, ale
w pokoju bodzce byly ograniczone do minimum. zarowno my, jak i
nauczycielka z przedszkola musielismy rowniez wypelnic szczegolowe
ankiety i dopiero na podstawie polaczenia tych kilku elementow
odwazono sie wyciagnac ostrozne wnioski. wszystko dostalismy na
papierze, przedszkole rowniez i z wychowawczyniami bylo takze
wspolne omowienie ich z psychologiem i pedagogiem. Mam zaufanie do
tych ludzi, bo widze, ze nie wyciagaja pochopnych wnioskow, sa wrecz
bardzo ostrozni, zeby nie przyczepic dziecku niepotrzebnej etykiety.
No i co najwazniejsze, poza tym, ze mlody nas zaskoczyl poziomem
inteligencji i rozwoju jezyka, to zupelnie zgadzamy sie z diagnoza,
nasze obserwacje calkowicie sie z nia pokrywaja. zwrocono nam uwage
na kilka spraw, ktore byc moze umknelyby naszej uwadze, ale nie
zostalismy zaszokowani jakimis rewelacjami. Jesli psycholog odbebnia
test w oderwaniu od rzeczywistosci, w dodatku jak maluch ma na czym
oczy zawiesic, (moj by w obcym pokoju z masa bibelotow nawet uwiazac
sie nie dal), to taki test mozesz uznac za niebyly. sama znasz swoje
dziecko, jesli w przedszkolu nauczycielki potwierdzaja twoje
obserwacje, to sensacje z testow olej totalnie, rownie dobrze
diagnoze moznaby postawic gapiac sie w szklana kule




Temat: maje dzicko jest teroryzowane
mockturtle napisał:

> Problem z zawiscią to ma, owszem, ale kowalikm. Dogłębnie się nie
> zgadzam z jego diagnozą. Zazdrosci tego, że dziecko uzdolnione,
> zazdrosci, że nie chodzi w łachmanach... Trudno oczekiwać, że będę
> ubierał swoje dziecko w byle co tylko po to, żeby w przedszkolu ktos
> się nie domyslił, że mam więcej forsy od sąsiada....

Dzięki za dogłębną diagnozę
Chyba nie do końca zrozumiałeś...
Matka pisze o problemie z "mało asertywną" córką. Czy Twoim zdaniem jakikolwiek
wpływ na opisane zachowanie którejkolwiek z dziewcznek mają lepsze ciuszki czy
wspaniała umiejętność jazdy na rowerze...? Czy to ma znaczenie w doborze kolegów?
Moim zdaniem nie ma najmniejszego. W starszym wieku, rzeczywiście fajny ciuch,
szpan z nową mp3 czy "lans" z...(wstawić co jest teraz na topie wśród
młodzierzy) to najlepsza droga do zdobycia kumpli...tyle, że tych fałszywych,
którzy są przy nas wyłącznie z powodów materialnych.
O konieczności zakładania "łachów" nigdzie nie wspomniałam. Jest coś takiego
jeszcze jak kultura ubierania się - szczególnie własnego dziecka. Czysto,
schludnie itp. Wierz mi, że dzieci w przedszkolu (normale) nie spoglądają na
metki swoich ubrań i na całe szczęście nie szacują i dany ciuch kosztuje...

> Przypuszczam, że
> rada kowalikma dla mnie byłaby: wrócić do szeregu, nie wychylać się,

I tu się mylisz... Nie będę Ci udzielać rad. A "szablonowania" i "szerogowania"
też bardzo nie lubię. Choć pewnie wiesz, że niestety takie jest życie w
społeczeństwie, że czasem trzeba się podporządkować (nawet brytyjskim ).

> ludzie nie lubią mądrzejszych od siebie. Last but not least:
Co ma mądrość do ładniejszych ciuszków i umiejętności jazdy na rowerku
szczególnie u dzieci ?!

A nawiązując do Twojego brytyjskiego powiedzenia...jest inne polskie (nie wiem
czy jeszcze pamiętasz)
"Uderz w stół a nożyce się odezwą..."
To bardzo pasuje do Twojej wielokrotnej wypowiedzi/odpowiedzi i nawiązania do
subiektywnych opinii innych osób.




Temat: czerwone plamki na buzi
czerwone plamki na buzi
Pomozcie! Naprawde nie wiem co to moze byc. Moj 4,5-letni synek ma od ok.
miesiaca czerwone plamy na brodzie (a ostatnio tez malutka z jednej strony
noska). Najpierw pojawila sie jedna kolo ust (myslalam, ze to moze
opryszczka), a pozniej stopniowo wiecej, ale w zasadzie wszystkie na
brodzie. Pomyslalam, ze to pewnie alergia, choc wysypki alergiczne juz
przerobilismy jak byl bardzo maly i wygladaly nieco inaczej, a przede
wszystkim byly zazwyczaj na policzkach, a nigdy na brodzie!! Synek jest
alergikiem wziewnym - uczulenie na pylki traw (ma znikome objawy ze strony
ukladu oddechowego w okresie pylenia i to wszystko), co stwierdzono w czasie
testow z krwi. Zadna alergia pokarmowa nie wyszla. Je wszystko w zasadzie
juz od bardzo dawna i zadnych wysypek nie bylo juz pare lat. Poczatkowo mial
uczulenie na mleko (reagowal wlasnie wysypka), ale z niego wyrosl i juz od
dawna nie bylo zadnych reakcji. Dostaje leki wziewne, ale wlasciwie teraz
przeciez to nie zaden okres pylenia, co to w takim razie jest?? Czy mozliwe,
ze znowu sie uczulil na mleko??...tak mysle, bo musialoby to byc cos co je w
zasadzie codziennie, a nie sporadycznie.

Bylismy u dermatologa i diagnoza to oczywiscie wysypka o podlozu
alergicznym. Dostalismy masci, ktore dzialaja z miernym skutkiem. Caly czas
natluszczam mu buzie, ale raz np. rano wcale tego prawie nie widac, a pozniej
lub nastepnego dnia jest bardzo widoczne. Bral tez okresowo Zyrtec i nic.

Co mnie zastanawia to fakt, ze podobno wiecej dzieci w przedszkolu mialo lub
ma takie "wysypki" na buzi, a u jednego dziecka nawet pediatra stwierdzil, ze
to choroba zakazna!?? Problem tylko w tym, ze tamtym dzieciom mija, a mojemu
nie.

Nie wiem, co robic, bo coz ja mu moge teraz wyeliminowac z diety? Przeciez
on je wszystko, a do tego chodzi do przedszkola.

Gosia



Temat: Moja historia-diagnozowanie(długie)
Moja historia-diagnozowanie(długie)
Witam
Postanowiłam napisać ten post, żeby dodac otuchy wszystkim Wam,
które usłyszałyście/usłyszeliście diagnozę autyzm, ZA, CZR.
Moj syn, teraz prawie 4 letni.Nasza historia z diagnozowaniem
zaczela sie w maju ub roku. Dostaliśmy sie dość szybko na Koszykową
i w pazdzierniku usłyszałam pierwszą diagnozę od dr B.K (ustnie), ze
to najpewniej autyzm atypowy. Typowy czy atypowy, nogi się pode mną
ugięły jak to usłyszałam bo dla laika autyzm to autyzm, jak potem tu
wyczytałam albo się go ma albo nie. Były łzy i noce spędzone przed
komputerem, m. in na lekturze tego forum, ale postanowiłam zrobic
druga diagnoze w Scolarze.
Diagnoza brzmiała CZR, na pewno nie autyzm a czy ZA to sie okaże w
przyszłości (nie znali diagnozy z Koszykowej)
Miesiąć pozniej potrzebowałam oficjalnej diagnozy z Koszykowej i
otrzymałam ją od tej samej Pani dr: CZA, podejrzenie ZA, do
obserwacji. Ku mojemu zdziwieniu pani dr powiedziała, ze ona sobie
nie przypomina, zeby mowiła cos o jakimś autyźmie!!!W miedzyczasie
załatwianie orzeczenia, przedszkola integracyjnego, diety itp
Kilka tyg temu odezwali się do nas z Synapsis z zaproszeniem na
diagnozę. Oprocz 2 pan psycholog w diagnozowaniu uczestniczył dr
Wroniszewski, prezes fundacji, z tego co wiem. Diagnoza brzmiała:
dziecko jest zdrowe!! Wyobrażacie sobie? Dodam, ze bez wątpienia
była to najbardziej fachowo przeprowadzona diagnoza, choc w sumie do
Scolara tez sie nie mogę przyczepić. Lekarz powiedział, ze zabawy
dziecka sa tak kreatywne ze nie mozna mowic o CZR a tym bardziej o
autyzmie. Wykonał kilka roznych testow, wszystko podczas zabawy i
powiedział, ze moj synek reaguje tak jak zupełnie zdrowe dziecko.
Jedynym problemem wg niego jest opoznienie mowy i jedyna terapia
jaka zaleca jest terapia logopedyczna.
Nie wiem co mysleć. Bardzo się cieszę oczywiście, naprawdę
niesamowicie. Oczywiscie będę cały czas go obserwowac, zreszta
bedzie w przedszkolu integracyjnym, ale jeden z lekarzy musiał sie
pomylić. Pytanie tylko, który? To się pewnie okaże za parę lat. Ale
jestem nastawiona optymistycznie i tego życzę wszystkim Wam, a
zwłaszcza tym które są na początku tej trudnej drogi.
Pozdrawiam
Agnieszka



Temat: Do Pana Doktora
Do Pana Doktora
Pisałam już w jednym waku, ale napisze też w nowymwątku. Niezgadzam sie z Pana opionią, że niemowlak nie może mieć pasozytów , niech Pan wejdzie na forum alergie i poczyta sobie ile jest dzieci z pasozytami- zdiagnozowane oczyswiście jako alergicy- maultkie dzieci mające po 4-6 miesiecy. I co sie okazuje potem, że po wyleczeniu pasozytów , żadnej alergii nie mają, albo mają ale w owiele słabszym nasileniu.Ale wy lekarze wolicie być ślepi na takie problemy, wydębić od was skierowanie na badanie pasożytów graniczy z cudem, proszę otwórzcie oczy, wiele problemów łączy sie z pasozytami. Ja jestem nastawiona na higiene, codziennie sprzatam w domu mam czyściutko , do tego malutka miała kiedyś podwyższone leukcoyty w moczu i często badałam jej mąćz i od wtetdy byłm bardzo wyczulona na higiene- oczywiście- nie trzymałam dziecka w zamkniętym pomieszczeniu, ale naprawde ręce swoje myłam aż tak bardzo, że mi wyszły krosty i AZS na rękach. I co i tak moje dziecko załapało lamblie, a dlaczego, niech Pan pomyśli, przecież dziecko nie łapie pasozytów z powietrza tylko od innych od dorosłych. Niestety jest epidemia lamblii w przedszkolach - dlaczego- bo lekarze olewają pasozyty i co potem dodorsły też sie zarazi- akurta to ściowa pracuje w przedszkolu i ona przyniosła lamblie. Dziecko u niej bywało sporadycznie, ale niesttey wystarczyło by sie zarazić. Oczywiście diagnoza alergia .( Proszę nie zapominać, że przy pasozytach dziecko mozę być wysypane i moje tak wyglądało- koszmarnie) Po podaniu Furazolidonu wszystko zeszło jak reką odjął. Niesteyt moje dziecko chodziło dość długo z tymi lambliami, bo nikt sie nie umiał wyznać na tym - niestey - i to doprowadziło do dużej ruiny malutkiego organizmu mojego dziecka. Więc proszę głupot nie mówić tylko otworzyć oczy - Bardzo proszę pomóc nie męczyć sie tym malutkim dzieciom i nie wylewać łez biednej matce. Naprawde przypadków pasozytów jest ogrom u niemowlaków niestety, naprawde jak Pan nie wierzy to prosze załozyć watek na forum alergie i poprosić o wpisanie sie matek dzieci chorych na pasożyty, albo w ogóle poczytać to forum.Pozdrawiam. PS. NIe jestem cięta na lekarzy chciałabym tylko by otworzyli oczy i starali sie naprawde pomóc dziecku a nie wciagać je w coraz większe kłopoty- niestety moje dziecko lekarze wepchneli w kłopoty zamiast mu pomóc, na szczeście znalazłam jedą Panią dokotor która ma oczy otwarte na wszystko, a nie na wybiórcze problemy , ( tylko mocz i morfologia) .



Temat: Dziecko z autyzmem w przedszkolu - mam problem....
Jeżeli dyrektorka masowego przedszkola chce przyjąć Kubusia, to bardzo dobrze -
to znaczy, że jest nastawiona na pomoc dla niego. I to jesy naprawdę super!
W grupie jest 25 dzieci, ale maluchy ciągle chorują - w przedszkolu mojej córki
jest średnio 13 dzieci.

Poza tym możesz poprosić o pomoc poradnię psych.-ped. Psycholog z poradni,
który zna problem Kuby (albo po prostu psycholog przedszkolny) może delikatnie
podpowiadać paniom w przedszkolu, na co powinny zwracać uwagę i jak postępować
z dzieckiem, wystarczy odrobina dobrej woli z obu stron (a ze strony
przedszkola już ją przecież widać).

Moja córka chodzi do zwyklego przedszkola, zaczęła jeszcze przed diagnozą. Na
wiadomość o diagnozie panie zareagowały super, zadeklarowały chęć pomocy itd.
Ale nie łudzę się i jestem przekonana, że to dlatego, że Zuzka jest
bezproblemowa: nie jest agresywna, nie wymaga dużo uwagi itd. Z tego, co
piszesz, Twój syn jest podobny. Z brakiem mowy czy innej formy komunikowania
się w końcu sobie poradzicie - panie w przedszkolu też. Jeśli Kubuś chodzi do
zwykłego żłobka, to według mnie naprawdę dobrze wróży jego karierze w masowym
przedszkolu.

Oczywiście lepiej by było, żeby chodził do integracyjnego. Ale sama widzisz, że
ludzie z integracyjnego nie wyglądają na chętnych do współpracy - wolą mieć
święty spokój, niż pomagać w sytuacjach, kiedy ta pomoc wymaga od nich więcej
wysiłku...
Poza tym z tego, co wiem, np. w USA czy w Kanadzie nie ma w ogóle instytucji
integracji, bo jest to niepotrzebne: może pora, żeby u nas zaczynało być
podobnie - tzn. normalnie.
Życzę żeby ułożyło się jak najlepiej dla twojego dziecka.
pozdrawiam
gemma




Temat: Jakie badania dla 13 mies.niejadka???
Do Pana Doktora.
To żle Pan mysli skotro Pan uważa, że niemowlak nie może mieć pasozytów , niech Pan wejdzie na forum alergie i poczyta sobie ile jest dzieci z pasozytami- zdiagnozowane oczyswiście jako alergicy. I co sie okazuje potem, że po wyleczeniu pasozytów , żadnej alergii nie ma.Ae wy lekarze wolicie być ślepi na takie problemy, wydębić od was skierowanie na badanie pasożytów gtaniczy z cudem, jezu otwórzcie oczy, większośc problemów łączy sie z pasozytami. Ja jestem nastawiona na higiene, codziennie sprzatam w domu mam czyściutko , do tego malutka miała kiedyś podwyższone leukcoyty w moczu i często badałam jej mąćz i od wtetdy byłm bardzo wyczulona na higiene- oczywiście- nie trzymałąm dzieco w zamkniętym pomieszczeniu, ale naprawde ręce swoje myłam aż tak bardzo, że mi wyszły krosty i AZS na rękach. I co i tak moje dziecko załapało lamblie, a dlaczego, niech Pan pomyśli, przecież dziecko nie łapie pasozytó z powietrza tylko od innych od dorosłych. Niesttey jest epidemia lambli w przedszkolach - dlaczego- bo lekarze olewają pasozyty i co pote,m dodorsły też sie zaraż- akurta te ściowa pracuje w przedszkolu i ona przyniosła lamblie. Dziecko u niej bywało sporadycznie, ale niesttey wystarczyło by sie zarazić. Oczywiście diagnoza alergia .( Proszę nie zapominać, że przy pasozytach dziecko mozę być wysypane i moje tak wyglądało- koszmarnie) Po podaniu Furazolidonu wszytsko zeszło jak reką odjął. Niesteyt moje dziecko chodziło dość długo z tymi lambliami, bo nikt si enie umiał wyznać na tym - niestey - i to doprowadziło do dużej ruiny malutkiego organizmu mojego dziecka. Więc proszę głupot nie mówić tylko otworzyć oczy - Bardzo proszę pomóc nie męczyć si etym malutkim dzieciom i nie wylewać łez biednej matce. Nie naprawde przypadków pasozytów jest ogrom u niemowlaków niestety, naprawde jak Pan nie wierzy to prosze załozyć watek na forum alergie i poprosiuć o wpisanie sie matek dzieci z chorych na paszyty, albo w ogóle poczytać to forum.Pozdrawiam. PS. NIe jestem cięta na lekarzy chciałabym tylko by otworzyli oczy i starali si enaprawde pomóc dziecku a nie wciagać je w coraz większe kłopoty- niestety moje dziecko lekarze wepchneli w kłopoty zamiast mu pomóc, na szczeście znalazłam jedą Panią dokotor która ma oczy otwarte na wszystko, a nie na wybiórcze problemy , ( tylko mocz i morfologia)



Temat: Przedszkole- szlag mnie trafia!!!
I stało się źle...a nawet bardzo źle.

Córka przez tydzien rano prosiła: "Znajdźcie mi normalne przedszkole gdzie panie
pozwalają dzieciom myć zęby". Ewidentnie traktuje to jako rytuał dający poczucie
bezpieczeństwa, dyrekcja przedszkola to olała...
Wtorek rano: prośba jak zwykle. Jadę w trasę. W południe telefon: Dzwonili z
przedszkola młoda tuż po obiedzie zwymiotowała dwa razy. Mąż po nią leci.
Dojeżdżam do domu - dziecko nadal wymiotuje, prawie nie łapie kontaktu z
rzeczywistością, wybudza się na 5 sek zeby przewrócić nieprzytomnie oczami i
'odlecieć'. Pogotowie odmawia przyjazdu. Na rękach niesiemy ją do szpitala. 3
dni z głowy. Po badaniach (dziś) wyszła. Diagnoza: zaburzenia psychosomatyczne.
Efekt stresu. Zero bakterii. Zero rotawirusów itp

Wypisana z przedszkola (tekst psycholog: proszę nie powierzać jej oszołomom),
zapisana do następnego, idzie od poniedziałku. Panie poinformowane o sytuacji i
wszystkich naszych 'ale'. I okazuje się ze ja w koncu mogę wiedzieć z kim
rozmawiam (każda z pań umie się przedstawić !!!), mogę podjąć decyzję w sprawie
swojego własnego dziecka i mam do tego prawo a- co najważniejsze- dobro Natalki
jest dobrem nadrzędnym. Zwyczaje domowe (o ile nieszkodliwe) są traktowane jako
istotne i podtrzymywane. Tam grupa młodsza też nie ma zwyczaju mycia ząbków ale
ze względu na pozytywny nawyk z jakim ona już przyszła (dlaczego nikt wcześniej
nie miał ochoty tego dostrzec???) będzie on podtrzymywany.

Byłyśmy tam dzisiaj przez ok dwie godziny, młoda nie chciała wracać ) a szła
raczej niechętnie: mamo chodźmy gdzie indziej, nie do przedszkola, a po co...

A na pozegnanie w starym przedszkolu i moje słowa "chciałam wypisać dziecko i
podziękować za współpracę" wszechwładna dyrekcja uraczyła mnie jeszcze jednym
jadowitym komentarzem.

P.S. Pozdrawiam rodziców z Tamki. 3majcie się ciepło- nie jest Wam zapewne łatwo
w takiej atmosferze!!!



Temat: dziecko uzdolnione
W jakim wieku jest twoje dziecko? Kiedy byl diagnozowany? Byl badany
specyficznie w kierunku zaburzen ZA? To co opisujesz, to jak moj
siostrzeniec. Byl kilka razy w ppp, ale nigdy nie dostal prawidlowej
diagnozy. Najpierw zwalano wszystko na wczesniactwo, potem na
nieprzecietna inteligencje, teraz ma 10 lat i diagnozuja go w
kierunku ADHD, choc ja jestem absolutnie pewna, ze akurat ADHD nie
ma, tylko jest autystyczny, a probemy na sprawdzianach nie wynikaja
z nieumiejetnosci koncentracji, a z dekoncentracji zwiazanej z
nadwrazliwoscia na dzwieki, kazdy szelest go rozprasza. Nie ma ani
jednego kolegi, w przedszkolu jakies 2 lata mial swoja parafie z
klockow, zycie toczylo sie tam jak w realnym swiecie, dziecko
opowiadalo takie szczegoly, ze nikt nie wiedzial, czy opowiada o
realnym miejscu i realnych ludziach, czy zmyslonych. Nikt sie tym
nie przejal, wszyscy byli zachwyceni bujna wyobraznia dziecka. Z
wiekiem problemy tylko sie poglebiaja. Jezeli twoje dziecko bylo
diagnozowane przed skonczeniem 7-8 lat i badanie nie bylo
ukierunkowane na autyzm, na twoim miejscu poszukalabym kogos
majacego doswiadczenie z ZA. Nadwrazliwosc na dzwieki/ zaburzenia
integracji sensorycznej czesto ida w parze z ZA, a u przedszkolaka
wiele zachowan miesci sie normie rozwojowej, dlatego ZA przyzwoity
lekarz nie zdiagnozuje u 4-5 latka. Nieprzecietnie inteligentne
dziecko potrafi dostosowac poziom rozmowy do rozmowcw, jesli jego
rozwoj spoleczno-emocjonalny jest prawidlowy. ZA to "uposledzenie"
spoleczne, dziecko, ktore wydaje sie zupelnie normalne moze
wyrozniac sie tylko nieumiejetnoscia przystosowania w grupie. ZA
moze miec rozne stopnie nasilenia, nie zawsze diagnoza jest
oczywista. Moj mlody ma 5 lat, po roku badan i obserwacji przyznano
mi racje, ze prawdopodobnie tez ma ZA, wiec zaczynamy diagnostyke w
tym wlasnie kierunku, bo juz teraz coraz bardziej odstaje od grupy i
poglebiaja sie problemy w szkole, mimo, ze inteligencje ma grubo
ponad przecietna. Ja mam 34 lata i odrzucenie przez klase zawsze
zwalano w moim przypadku na niesmialosc. 1:1 jest super, ale w
grupie, jesli nie mam funkcji przywodczej, to sie gubie. Teraz
psycholog uznal, ze prawdopodobnie tez mam ZA. Dziecko inteligentne
potrafi sie wielu zachowan nauczyc i mimo, ze nigdy nie zrozumie
dlaczego cos nalezy robic tak czy siak, jest w stanie normalnie
funkcjonowac, ale potrzebuje pomocy, inaczej lata szkolne beda dla
niego koszmarem.



Temat: " dziwne " zachowania trzylatka w przedszkolu...ra
" dziwne " zachowania trzylatka w przedszkolu...ra
nie wiem czy mnie pamietacie jak juz kidys pisalam...podjerzewalam u swojego
dziecka aspergera ze wzgledu na zaburzona mowe...bylismy na zaciszu w
krakowie...diagnoza na nie...zaczelismy rehabilitacje w prokocimiu bo
wiotki...i pani od reh sie czepiala i czepia ze jak wykonuje cwiczenia to
niepatrzy na to co robi...czasami nie patrzy na nia jak ona do niego
mowi...wiec skierowali nas do psyhologa...bylismy na dwcoch wizytach...mial
robione testy rozowjowe...mial 3 lata 1 miesiac wyszedl na 3 lata 8 mies....w
przedszkolu zaczal sie ponoc bawic z dziecmi...z zbawach grupowych raz bral
udzial raz nie...pani psyholog stwirdzila w 100 % zdrowe dzicko...nie chodzil
3 tyg...poszedl na 3 dni przed swietami...skargi ze wyrywa dzieciom
zabawki..agrestywny...3 dnia bylo niby ok...ze one go naucza ze tak
niewlono...wsystko ok..a teraz styczen..lazi 1,5tyg....pani wyspisala na
karteczce dziwne jej zdaniem zachowania...ze nie reaguje na polecenia wydawane
calej grupie..ze czasami tanczy w koleczku czasami nie...ze nie chce zbierac
zanawek..na wszystko odpowiada nie...ze poklada sie na podloge...siedzac w
koleczku poklada sie na dzieci...rzeczywisce w domu ostatnio ciagle sie
poklada...tarza po podlodze..nawet jak go trzymalam i z nia rozmawialam to on
nie chcial mi stac tylko mial taka lejaca postawe az w koncu go poscilam i
siedzial na ziemi...pani mowila tez ze wyciaga duzo zabawek i odklada je w
inne miejsce na polke..ze nie chce ich zbierac...ze ciezko sie z nim
wspolpracuje..czasami jakby nierozumial ale jak chce wykonac jakies polecenie
to wykonuje idealnie..np jak mu kaza isc cos zaniesc...ze bawic sie nadal chce
z paniami..ze sam bardzo lanie sie bawi...co chwilke czyms sie chwali...pytam
bo ja z rehabiltanka doszlysmy do wniosku ze przydaloby mu sie SI...ze ma
trudnsoci w koncentracji...jest wiotki...niezgrabny...slaba koordynacja
ruchowa..i teraz jeszcze to pokladanie...i ja na przedswieniu w przedszkolu
mialam wrazenie ze on w grupie...halasie...byl nieco zagubiony...napiszcie mi
bo moze na cos jeszcze powinnam uwage zwrocic...nie chce niczego
przegapic...przyszlam do domu rozplakalam sie to przybiegl przytulil mnie i
mowi mama niepacze ja bede jutro grzeczny w przedszkolu...czasami jak sie
zabardzo cieszy.lub cos z przejeciem opowiada to macha lapkami..napawde...ja
sobie to tlumaczylam ze moze te miesnie wiotkie..ale juz nic nie wiem...co
myslicie..zrobie mu pasozyty badnie...nie wiem czy cos da...noi candidie
sprawde bo keidys mial jeden plusik na badaniu...nie mam wiecej pomyslow...



Temat: Czy to jest molestowanie?
czytałam słowa autorki głównego wątku z niepokojem, jestem pedagogiem, pracuję z
dziećmi.W mojej pracy po usłyszeniu tych wątpliwości matki na pewno zaczęłabym
działać, ale ostrożnie, z wyczuciem choć w szkole raczej wezwano by policję i w
przedszkolu pewnie też..czy córka mogła was zobaczyć w intymnej sytuacji,
obejrzeć takie sceny w TV, nasłuchać się na "te " tematy od rówieśników? Jeśli
nie to sprawa jest podejrzana i mam wątpliwości co do ojca dziecka.myślę o
skontaktowaniu się z jakąś fundacją zajmującą się tym problemem, choćby
dowiedzieć się co dalej, może telefon zaufania, ginekolog dziecięcy, który zbada
małą, potwierdzi, zaprzeczy....do poradni psychologiczno-pedagogicznej chyba
należy mieć skierowanie, ale można zapytać w przedszkolu o wizytę u psychologa w
poradni,może w przedszkolu jest pedagog, który pomoże?
Ja też mam malutką córeczkę, jej tata jet wspaniałym ojcem, wymyślają różnorodne
zabawy, on też ją kąpie od początku (ma 9 m-cy)ale mąż od razu zapowiedział że
nie będzie mył, dotykał, smarował kremem "tych"miejsc bo nie chce jej zrobić
krzywdy i nigdy tego nie robi.
Aha, są różne metody badania tego problemu, na początku mojej pracy jako
niedoświadczony jeszcze pedagog robiłam dzieciom z różnymi problemami min z
takimi, testy rysunku rodziny, dzieci rysowały swą rodzinę, niektóre detale,
dotyczące np intymnych części ciała, pozycji ciała itp mogły świadczyć o tym
problemie, zabawa z dzieckiem- pokaż jak lubisz bawić się np z babcią,
koleżanką, z TATA...Mała używając swoich zabawek, lalek może pokazać jakie
czynności w trakcie tej zabawy mają miejsce..To na pewno nie moze być twoja
diagnoza ale mozesz spróbować, to nie zastąpi fachowej pomocy lepiej poszukać
jej niż mieć wątpliwości, wyrzuty sumienia i żyć w takim rozdwojeniu....



Temat: AUTYZM??? pomocy!!!
sluchaj idz za nasza rada jak najszybciej do lekarza pryatnie zeby bylo to
zrobione migiem zebys sie uspokoila i wkoncu przestala rozwazac czy ma autyzm
czy nie
co do slow przedszkolanki ze nei ma dziecko logicznego myslenia to co ma to
wspolnego z tym ze on jej nei slucha !! on jest uurwisem psotnikiemi specjalnie
jej mowi ze juz nie bedzie o ty swiadczy ze psoci ale jednoczesnie patrzy sie
czy ona widzi to czy nie wie ze robi zle !!
chce tym samym powiedziec ze przedszkolanka myli sie albo zle ujela to w slowach
on poprostu jest niegrzeczny i koniec
jakby logicznie nei myslal to by na dwor zalozyl ci sandaly w zime!!

ja mysle ze problem tkwi w tym ze jest nieakceptowany w grupi e pozno do dzieci
dolaczyl ktore sie zgraly juz ze soba moze mu dokuczaja przedszkolanka w jakims
stopniu sie na niego uwziela
a jecsez jedno dlaczego nie opowiada ci o przedszkolu bo go nie lubi bo moze
czuje sie tam ododobniony przeciez my tez nie mowimy o tym czego nei lubimy
ja mysle ze trzeba porozmawiac z przedszkolanka i spytac sie w jaki sposob
odnosi sie do dziecka czy pomaga mu zaangazowac sie w grupe
czy zostawila go samego i przy wsyztskich gani za zle zahcowanie
pamientaj dzieci w tym wikeu potrafia byc okrutne dla innych a to jets najgorsze
bo synek po raz pierwszy sie z tym zetknal i moze nei potrafi sobie z tym poradzic
napisz co stwierdzil lekarz po wizycie
i tak juz o tym nie mysl i sie nei doszukuj
ja iwem ze kazda chorobe clzowiek potrafii dopasowac do siebie tak dzial ludzki
mozg i ty tez mozesz wyszukac rzeczy ktore sa w tym wieku u dzieci spotykane a
tobie pasuja do objawow jakiejs choroby
ja poprostu chce ciebei wesprzec zebys sie nie dolowala tylko dizlala
diagnoza i koniec tematu
boje sie tylko ze jak wyjdzie ponownie ze autyzmu nie ma ze wsyztko jets ok to
ty bedziesz uwazala ze ten psycholog sie pomylil i jednoczesnie chce zasugerowac
zebys i ty porozmaiwla z psychologiem bo moze to byc problem ktoryy tkwi w tobie
i objawia sie wyszukiwaniem choroby u dziecka
mam nadziej jednoczesnie ze sie nie obrazilas na mnie z to co napisalam



Temat: Prace plastyczne
Każdemu zadaniu plastycznemu towarzyszą cele. Może to być
sprawdzenie pozimomu manualnego, umiejętności doboru barw,
znajomości wybranej techniki. Tu prace będą miej więcej takie same.
Prace origami z koła (ta praca wyżej) też jest w sumie bardziej
odtwórcza niż twórcza choć efekt pewnie jest fajniejszy. Według
najnowszych założeń pedagogiki przedszkolne jeśli chodzi o
działalność plastyczną twórcze zajęcia plastyczne, takie które
właśnie rozwijają twórczość plastyczną dziecka, to takie gdzie
nauczyciel jest tak naprawdę dostawcą materiałów i inspiratorem
poprzez np. opowiadanie, utwór muzyczny, spacer itp. wyobraźni
dziecka. To te prace mają największą wartość, choć ich efekt jest
często nie adekwatny do starań dziecka.
Przepraszam że się tak mądrzę ale jest to mój konik i temat mgr.
Właśnie kiedy ją zaczęłam pisać( a pracowałam już wtedy jako
wychowawca trzylatków), byłam po kursie z twórczych działań
plastycznych, zaczęłam pracować tymi metodami. To niesamowite jak
otwiera się wtedy dziecko, jak widzisz jego emocje w tym co
robi...Prace takie najczęściej nie są "ładne" wielu rodziców pewnie
woli porównywać takie same prace odtwórcze, tylko jedyne co można w
nich porównywać to poziom umiejętności. Z prac twórczych możemy
odczytać znacznie więcej, np to czego boi się dziecko. O czym
marzy... A wracając do twojego doświadczenia z zebrania. Na
początku zazwyczaj są to prace odtwórcze, jednym z zadań
nauczyciela, właśnie 6 lotków jest diagnoza umiejętności dzieci.
Jestem pewna że nauczyciel robił właśnie to. A co do zajęć
twórczych, wg badań warszawskich metodyków, tych w przedszkolu jest
zdecydowanie za mało, często właśnie poprzez presje ze strony
dyrekcji i rodziców. Tak jak wcześniej pisałam, prace te są mniej
mniej efektowne dla oka, ale tak naprawdę mówią nam znaczne więcej o
twórcy, i jeszcze jedna super rzecz, każda jest inna... Przepraszam
ale to naprawdę mój "konik"



Temat: CZy to alergia czy zwykłe infekcje?
CZy to alergia czy zwykłe infekcje?
Bardzo prosze o pomoc...bo juz opadam z sił...nie wiem co o tym
wszytkim myslec...otóz...
Moj 3,5 letni synek..karmiony piersia przez 1,5 roku...przez
pierwsze trzy miesiace zycia...uczulony na białko...stosowałam
diete, nie jadałam nawet masła...po 3 miesiacach przeszło..pozniej
nie mogłam jesc pomidorów, truskawek...sypało go...
Gdy skonczyłam karmic go piersia dostawał do jedzenia normalne
jogurty, serki..mleko krowie...nic mu nie było...zadnych zmian na
skórze...był zdrowy..
Jak miał 3 latka poszedł do przedszkola i zaczeło sie....wiecznie
zapchany nos, zielone katary,wysiekowe zapalnia ucha...
chrapanie,diagnoza przerosniety 3 migdał i ogromne 2 bocze...2
tygodnie temu je wycielismy...myslałam ze mam problem z głowy...ale
od wczoraj zaczeło sie(poszedł od poniedziałku do przedszkola)znow
wraca zapchany nos..i zielona wydzielina...opadałam z
sił...pozmyslałam ze moze cos go do cholery uczula...w tym
przedszkolu,sama juz nie wiem.przedszkole jest małe i ciasne...a
dzieci duzo jak na te warunki...moze to alergia na jakies grzyby,
roztocza...?nie wiem jestem zielona w temacie alergi...a moze to
jakas alergia pokarmowa...?
synek pije mleko krowie..ale nie zaczesto, jje jogury danona,
danonki...jajka b. czesto...
Dodam ze w lecie na skorze głowy miał ze 2 placki białego
łupiezu..co moze chyba swiadczyc o alergi?teraz nie ma nic...
Prosze poradzcie,czy to moze byc cos alergicznego,,,?czy to raczej
jednak infekcje przedszkolne?
Za 2 tyg.jestem zapisana do alergologa...zamierzam zrobic
testy.Ojciec dziecka jest alergikiem na pyłkki traw.. na wiosne do
połowy lata:ma katar, dusznosci,zapalenie spojówek.Leczy sie tylko w
sezonie...dodatkowo mysle ze tez jest uczulony na cos...bo całe
ciało, zwłaszcza ręce ma w drobniótkich, czerwonych krostkach.
Czy wg, was u synka moze byc jakas alergia i stąd ten zapachny nos?Z
góry dziekuje za wszytkie odpowiedzi




Temat: integracja
Witam !
Kajka życzę Wam powodzenia, prawidłowa diagnoza to początek
leczenia, rehabilitacji wszystkiego, życzę Wam z całego serca
mądrego lekarza na Waszej drodze i siły dla Ciebie. Dziękuję też za
rady odnośnie podniesienia odporności, Gracek skończył katar, ale
ciągle kaszle, a 12 listopada may zabieg zamknięcia przepukliny
pachwinowej. A teraz co udało mi się załatwić:
poprawiła się atmosfera w przedszkolu, Panie stanęły na wysokości
zadania i zapisały się na kurs, miały spotkanie z Panią ze wczesnej,
pracują naprawdę wspaniale. Sądzę , że wczśniejsza sytuacja miała
miejsce z powodu strachu przed nowym zadaniem nauczania dziecka
niewidomego.Razem z panią od wczesnej z PZN i panią logopedą z PZG
miałyśmy spotkanie z naczelnikiem wydziału edukacji w sprawie
sytuacji edukacyjnej dzieci z wadami słuchu i wzroku. Pani była
bardzo otwarta, zaproponowała nam spotkanie w szerszym gronie. Była
zdziwona, że jest taki problem. Zaczęłyśmy też akcję
rozpowszechniuania wczesnej interwencji wśród dzieci z wadami
wzroku. Na razie plakatujemy przychodnie, apteki, szkoły. Jeżeli
bądą chętni założymy stowarzyszenie rodziców. Mam nadzieję, że coś
przez te działania się zmieni. Gracjanek 5 listopada ma badania
pedagogiczne ale w Szczecinie, będziemy mieli opinię o wczesnym
wspomaganiu rozwoju, wtedy przedszkole dostanie pieniądze z wydziału
zdrowia. Mamy też nowe orzeczenie o niepełnosprawności wydano nam na
14 lat do ukończenia przez Gracka pełnoletności i mamy 2 symbole ze
względu na słuch i wzrok. To tyle z nowości w naszym życiu.
Gracjanek nareszcie zaczyna stawiać pytania, czasami jest bardzo
niegrzeczny, ale tak mocno go kocham i jestem szczęśliwa , że jest
ze mną. Życzę Wszystkim dużo słońca i zdrówka !!! bo niestey pogoda
nam nie sprzyja




Temat: symptomy powrotu zeza?
symptomy powrotu zeza?
Jedno z moich najsilniejszych wspomnień od wczesnego dzieciństwa,to
gabinet okulistyczny,w którym badano mnie kilka razy w roku.Atropina
i inne kropelki wkrapiane przez panie w przedszkolu,chodzenie z
zasłoniętym okiem w okularkach i te ćwiczenia "włóż samochodzik do
garażu" albo "kurczaka do jajka".Za Chiny tego nie potrafiłam
zrobić:-)))
Miałam już 2 operacje zeza.Pierwsza w wieku 9 lat,druga w wieku 21
(2000 rok),gdyż po kilku latach zez wrócił.Przyczyna zeza-
ciężki,długi,trudny poród,wada wrodzona.Diagnoza późniejsza
skierowana do mamy:"powinna być cesarka",no...ale jej nie było i ja
dostałam w prezencie krzywe oczy.To był kąt 15 stopni,zez
rozbieżny.Druga operacja zakończona powodzeniem,rehabilitacje też
przyniosły dobry efekt.
Badanie przed porodem mojego dziecka-bez jakichkolwiek przeciwskazań
do naturalnego.Pół roku po porodzie,ok.Póżniej-moja ostatnia wizyta
kontrolna sprzed 3 lat dała jak najbardziej pozytywne efekty-żadnej
wady wzroku (a jako dziecko miałam -1,5) i żadnego zeza.Powiedziano
mi,że nie muszę być pod kontrolą poradni.
Ostatnio jednak,gdy patrzę w dół lub w dół i w bok, widzę
podwójnie.Łapię się też na tym,że czasem moje oczy szukają danego
punktu.
Bardzo mnie to martwi,bo nie chciałabym przez to wszystko
przechodzić jeszcze raz!!!!!!
Może jestem przewrażliwiona,ale mam pytania:
1)czy takie podwójne widzenie (czasami i przy skierowaniu oczu na
dół lub na boki) może świadczyć o powrocie zeza lub o innej
dysfunkcji? Ja np. w lustrze nigdy u siebie zeza nie potrafiłam
zobaczyć,żeby określić czy on jest czy nie.A mąż jak to facet-on nic
tam nie widzi...
2)mimo,iż pytam na forum,mam zamiar wybrać sie do okulisty,bo tracę
wewnętrzną pewność czy patrzę akurat tam,gdzie chcę.W związku z
tym,proszę o namiary na poradnię leczenia dla dorosłych lub dobrego
okulistę w Krakowie (nie znam miejsc,bo niedawno się tu
przeprowadziliśmy).Jeśli moje obawy się odpukać,sprawdzą-ile mniej
więcej czasu czeka się na operację? A jak to wygląda czasowo i
finansowo prywatnie?
3)wiem,że można sobie wzrok lub zeza skorygować laserem.Ile to
kosztuje?



Temat: Flixotide+Ventolin - kto stosowal na oskrzela?
Flixotide+Ventolin - kto stosowal na oskrzela?
Sluchajcie, podzielcie sie ze mna swoimi doswiadczeniami, bo jestem
zielona w tym temacie, a - niestety - chyba bede musiala sie z nim
obeznac ze wzgledu na nawracajace infekcje gornych drog oddechowych
u synka.

Ten sezon jest wyjatkowo niekorzystny pod wzgledem bilansu chorob
(trzeci sezon w przedszkolu). Zazwyczaj synek miewal infekcje
wirusowe, ale nadajace sie do leczenia bez antybiotyku. A teraz, od
listopada - raz Augmentin na "zmiane osluchowa w plucu", raz Zinnat
na "angine + obturacyjne zapalenie oskrzeli". I teraz trzecia
choroba, gdzie grozi mu antybiotyk Klacid, a wiec juz robi sie
bledne kolo antybiotykowe.

W poniedzialek zaczal pokaslywac i miec katar. We wtorek kaszel
wiekszy i stan podgoraczkowy wieczorem. W srode juz rano bylam u
lekarza i diagnoza brzmiala: "zmiany osluchowe w oskrzelach i
plucach", zostaly zapisane wziewy (te, co w temacie) oraz Eurespal i
cos wykrztusnego, dostalam skierowanie na rentgen, ktory NIE POKAZAL
ZADNYCH ZMIAN, wiec lekarka zdecydowala o wstrzymaniu sie z
podawaniem antybiotyku.

No i podaje te wziewy od wczoraj, a pytan mam mase, ktorych
oczywiscie nie zdolalam wczoraj zadac lekarce, a do kontroli jeszcze
pare dni, a wiec watpliwosci mnie zjedza.

Czy da sie wyleczyc taka infekcje tylko wziewami, bez antybiotyku?
Pewnie czeka mnie wizyta u jakiegos specjalisty (pulmonologa?
alegologa?). Czy te wziewy to juz beda teraz podawane zawsze przy
najmniejszej infekcji, zeby nie wyklulo sie z tego cos gorszego? Bo
szczerze mowiac, jestem w lekkim szoku - czy to juz jakas astma czy
co?

Od 2 tygodni jest u nas remont - kucie scian, pokrywanie gladzia
gipsowa - wszedzie pelno pylu i kurzu, a to pewnie tez przyczynilo
sie do stanu zdrowia dziecka.

Kurcze, napiszcie cos, jak to bylo u Was w takich przypadkach...
Pewnie i tak jutro raz jeszcze polece do lekarki w sprawie tego
antybiotyku, bo przez weekend zadrecze sie pytaniami, na ktore moze
odpowiedziec tylko lekarz, ale bede wdzieczna za wszelkie opisy, jak
to tam u Was bylo.




Temat: ZA a informowanie o diagnozie przedszkola ogolnodo
Moj 5-latek chodzil do "normalnego" przedszkola, teraz do
rownie 'normalnej" szkoly i nie wyobrazam sobie,z eby go w tej
chwili wyslac gdzies indziej. Dyrektorka durna za przeproszeniem,
ale... W innym twoim watku juz wyrazilam swoje watpliwosci na temat
trafnosci diagnozy u 3-letniego dziecka i mysle, ze na tym powinnas
oprzec swoja argumentacje. Zrozumiale jest, ze w przedszkolu
obawiaja sie "trudnego" dziecka, skoro ma diagnoze, to niech idzie
edo integracyjnego. Wynika to czesto z braku wiedzy i zwyczajnego
strachu. Nie chca sobie zycia utrudniac, skoro wiadomo,ze z
dzieckiem beda trudnosci. ZA i ZA moze byc baaardzo rozne (o ile w
wypadku twojej malej diagnoza jest trafna!). Zamiast uprzedzac o
diagnozie lepiej powiedziec, ze istnieje taka mozliwosc, powiedziec,
jakich zachowan moga sie spodziewac i pokierowac nauczycieli, zeby
wiedzieli jak reagowac w niektorych sytuacjach, ale nie zapomniec
podkreslic dobrych stron dziecka. u mnie jest juz w zasadzie pewne,
ze mam ZA i w przedszkolu czy szkole nauczyciele nie mieli ze mna
zadnych problemow. Ja je mialam, bo nie mialam funkcjonowac w
grupie, ale ze obsesyjnie niemal trzymalam sie ustalonych regul, to
nauczxyciele mnie lubili, glupia nie jestem, uczylam sie swietnie i
ze nikt wtrdy o ZA nie slyszal, nawet nie przyszlo nikomu do glowy,
ze ze mna moze byc cos nie tak. Dziecko z ZA odpowiednio prowadzone,
jesli ma normalna czy wysoka inteligencje, to jest w stanie bardzo
wiele sie nauczyc , rowniez na plaszczyznie zachowan spolecznych i w
praktyce moze sie okazac, ze takie dziecko w grupie wcale nie
stanowi problemu, wrecz przeciwnie. To,z e inne dzieci nie byly
diagnozowane, bo rodzice nie mieli doswiadczenia, porownania z
innymi dziecmi albo nie dostrzegali problemow dziecka nie znaczy, ze
w przedszkolu nie okaze sie za akis czas,z e dziecko powinno chodzic
nawet nie do klasy integrwacyjnej, a specjalnej. Podkresl w rozmowie
z dyrekcja, ze chcesz zapewnic dziecku normalny rozwoj, a
informowanie przedszkola o diagnozie wynika z twojej dobrej woli,
chcesz, aby wiedzieli JAK z dzieckiem pracowac, co kazdej ze stron
ulatwi zycie. Rownie dobrze mala moglaby nie miec diagnozy (nadal
mam watpliwosci co do jej trafnosci), albo moglabys zataic ta
informacje, a w przedszkolu dziecko po kilku miesiacach mogloby sie
tak dobrze przystosowac, ze nikt nie przypuszczalby, ze cos jest nie
tak. tego nie wiesz, czas pokaze. W argumentacji poloz nacisk na
swoja objektywnosc, podkresl zrozumienie sytuacji z punkt widzenia
przedszkola, to na pewno pomoze, jesli zobacza, ze traktujesz ich
powaznie i chcesz z nimi wspolpracowac, to potraktuja cie powaznie.
Rozmowa w ytowarzystwie meza czesto toczy sie na innym poziomie
emocjonalnym, wiec sprobuj zabrac go ze soba, niech on babom
tlumaczy co nieco, ciebie nie wezma za histeryczke;-)



Temat: Jestem matką!
> Nie należy w żadnym razie dziecka przysposobionego nazywac „swoim
> dzieckiem”. Nie można nie móc mieć dzieci (być niepłodnym) i je mieć
> jednocześnie.

Z bycia niepłodnym wynika wyłącznie to, że nie można spłodzić dziecka. Spłodzić
a być rodzicem to są dwie różne sprawy.
Ja bym powiedziała, że raczej nie można oddać dziecka i być nadal matką
jednocześnie.

> Adopcja jest dla przysposabiających, nie dla przysposobionego. To
> przysposabiający cierpią z powodu braku dziecka, nie odwrotnie.

Rozumiem, że chcesz powiedzieć, że dziecko oddane przez biologicznych rodziców
nie cierpi? I fakt czy znajdzie rodzinę jest mu w wysokim stopniu obojętny?

> po osiągnięciu pełnoletniości i powiadomieniu, ze „ciocia” jest
> matką
> dziecka, wspomniane nie będzie się czuło porzucone i niechciane

Na jakiej podstawie twierdzisz, że wystarczy powiedzieć, że biologiczna matka
interesowała się jego losami, żeby nie czuło się odrzucone? Takie to proste
uważasz? Pstrykasz palcami, mówisz "ciocia to Twoja mamusia, która Cię kochała,
a Twoja mamusia to tylko wychowawczyni, której prawdziwa mamusia oddała Cię na
wychowanie" i dziecko przestaje czuć się odrzucone?

Poza tym dziecko to nie przedmiot, który można oddać na przechowanie i po
osiągnięciu przez niego pełnoletności odebrać jak przesyłkę.

> Dziecko adoptowane nie jest i nigdy nie będzie „naszym dzieckiem” w
> dosłownym
> tego słowa znaczeniu.

Urodzone i spłodzone przez nas dziecko również nie jest naszym dzieckiem w
dosłownym tego słowa znaczeniu.

> Z chwilą uzyskania prawomocnego wyroku sądu rodzinnego wychowując dziecko
> wypełniają obowiązki rodzicielskie (wychowawcze w tym przypadku).
> Adopcja jest chęcią udowodnienia rodzinie, sąsiadom,
> współpracownikom, ze my, jako rodzina (adopcyjna czyli quasi rodzina, zawsze
> jednak lepsza od DD) jesteśmy nią faktycznie. Na początku są zdesperowani
> małżonkowie z diagnozą: niepłodność. Potem jest chorobliwa chęć posiadania
(już
>
> nie naszego) ale j a k i e g o k o l w i e k dziecka, aby tylko było dziecko!

Na pewno są przypadki nieudanych adopcji, gdzie wina leży po stronie
adoptujących, ale w ogromnej części ci ludzie wypełniają obowiązki
rodzicielskie za osoby, które tego nie chciały lub nie mogły robić. Radziłabym
pamiętać, że ktoś za Ciebie je wypełnia i jeśli faktycznie kochasz dziecko,
które urodziłaś, nie lekceważ tego.

Zakładanie z góry, że rodzice adopcyjni stali się nimi z powodu presji sąsiadów
jest równie sensowne jak zakładanie, że jedyną motywacją w przypadku wszystkich
decydujących się na dziecko -obojętnie czy adoptowane, czy spłodzone przez daną
parę- jest chęć udowodnienia czegoś otoczeniu.

Twoje podkreślanie, że dziecko jest j a k i e k o l w i e k, a nie biologicznie
własne wyraźnie sugeruje, że nie potrafisz sobie wyobrazić, że można kochać
dziecko mimo braku pokrewieństwa. To, że Ty nie jesteś sobie w stanie tego
wyobrazić, nie oznacza jednak, że takich ludzi nie ma.

> Przysposabiający nie liczą się z uczuciami matki dziecka. Żądają liczenia się
> ze swoimi uczuciami. Czy nie jest to egoistyczne?

Egoistyczna jest raczej chęć odebrania dziecka po latach jak przesyłki po
latach kochania i wychowywania przez adopcyjnych rodziców, które Twoim zdaniem
są oczywiście dla dziecka nieistotne. Murzyn zrobił swoje, murzyn zajmuje się i
kocha dziecko od blisko 20 lat, ale murzyn powinien odejść, bo biologiczna
mamusia chce mieć dorosłe dziecko z powrotem?

Moich rodziców nie kocham dlatego, że mnie spłodzili, do tego wystarczy
zdrowie, a nie miłość, świadomość, odpowiedzialność czy jakiekolwiek
umiejętności, które byłyby ich zasługą. Nie kocham ich również za to, że nie
pomyśleli o aborcji, nie ma w tym nic nadzwyczajnego.

Kocham ich za wspomnienia jak przyrzekali pierwszego dnia w przedszkolu, że na
pewno po mnie wrócą, za wspomnienie, że gdy zaatakował mnie pies natychmiast
znalazłam się w bezpiecznych ramionach mamy, za zbieranie ze mną kasztanów,
wypady do zoo, wspólne obiady, za układanie klocków, za czytanie przed
zaśnięciem, za tłumaczenie zadań z matematyki, za mówienie co jest dobre, co
złe, za prowadzenie mnie na zajęcia pozalekcyjne zgodne z moimi
zainteresowaniami, za czułość, za pewność, że mnie kochali i kochają, że mogę
na nich zawsze liczyć, za to że wiedzą o mnie niemal wszystko i za tysiące
innych rzeczy.
Twoim zdaniem to były tylko obowiązki wychowawcze, które nic nie znaczą?





Strona 1 z 2 • Wyszukiwarka znalazła 66 postów • 1, 2
Szablon by Sliffka