Czytasz wypowiedzi znalezione dla zapytania: desygnuje Prezesa Rady Ministrów





Temat: Działania Prezydenta RP



Prezydent Kwaśniewski desygnował Kazimierza Marcinkiewicza!

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski zgodnie z art. 154 ustęp 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej wręczył akt desygnacji na Prezesa Rady Ministrów Kazimierzowi Marcinkiewiczowi. Kandydat na Premiera jest zobowiązany w terminie 14 dni od rozpoczęcia pierwszego posiedzenia Sejmu przedstawić Prezydentowi RP proponowany skład Rady Ministrów.




Temat: Eurowybory
O ile się nie mylę, to Parlament Europejski jedynie zatwierdza wybranego kandydata na przewodniczącego komisji, komisarze zaś (na dzień dzisiejszy w liczbie państw członkowskich) są wybierani przez obradującą w sposób tajny Radę Europejską, która dla odmiany składa się z ministrów państw członkowskich, którzy to są ... cholera, nie wiem jak gdzie indziej, ale u nas nominowani przez Prezesa Rady Ministrów, który to jest desygnowany na premiera przez aktualnego Prezydenta i dopiero ten jest wybierany demokratycznie.

To tak w ogromnym skrócie

Trochę nie do końca "podobnie jak rząd", co nie?





Temat: Prezesi?


| Tadeusz Mazowiecki            od    24.VII.1989r. do 14.XII.1990r.

Mazowiecki zostal desygnowany 24 sierpnia.
Patrz www.kprm.gov.pl

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -


http://www.gazeta.pl/usenet/




Panie Panowie;
 Pan "kaszkawał";

Przepraszam!!!
Ma Pan Rację. Tadeusz Mazowiecki został desygnowany na
Prezesa Rady Ministrów 24. sierpnia 1989r.
Mea maxima culpa!!!
Nic na to nie poradzę, że nauczyłem się łaciny i do dziś z uporem
godnym lepszej sprawy piszę daty w  listach prywatnych i służbowych
 stawiając daty miesięcy cyframi rzymskimi.
Problem zaczyna się w banku, gdzie pracownicy nie znają cyfr
rzymskich. Taką metodą nadal piszą lekarze starej jak ja daty
urodzenia.





Temat: 1

Specjaliści zawsze sa najlepiej wynagradzani a juz bankowscy w szczególności. Co w tym dziwnego?

Za wikipedią:

"Ukończył następnie w 1973 studia na Uniwersytecie Gdańskim w filii w Sopocie na Wydziale Ekonomiki Transportu... W latach 70. XX wieku pracował jako asystent w Instytucie Ekonomiki Transportu Wodnego. W okresie stanu wojennego współpracował z podziemnymi władzami związku. W maju 1982 za działalność opozycyjną został usunięty z pracy w Ministerstwie Przemysłu Maszynowego, gdzie był zatrudniony od 1980 w Ośrodku Doskonalenia Kadr Kierowniczych. W latach 1982-1985 prowadził własną działalność gospodarczą, następnie założył spółdzielnię "Doradca", zatrudniającą szykanowanych działaczy opozycji.

Z ramienia Komitetu Obywatelskiego pełnił funkcję posła X kadencji, należał do Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. Od stycznia do grudnia 1991 sprawował urząd Prezesa Rady Ministrów, desygnowanego przez Lecha Wałęsę."

Nagle bankowiec?



Temat: Prezydent

Kytof - kręcisz wokół inicjatywy i prawa weta. Ale to prezes rady ministrów ma kontrolę nad każdym resortem. Poza tym inicjatwyę ustawodawczą posiada RADA MINISTRÓW, więc premier jako jej PREZES ma wpływ na inicjatywę ust.
Prawo WETA ? A co to jest ? Owszem może zablokować ustawę, ale to jest uprawnienie, które nie zmieni kraju na lepsze ;P chroni jedynie przed jego upartyjnieniem przez "większość" (chyba że prezydent jest z tejże większości). Zresztą Prezes Rady Ministrów, będąc szefem rządu uważam że ma więcej do powiedzenia niż prezydent. RZĄD I PREZYDENT to w końcu wykonawcza, ale prezydent spełnia tu bardziej rolę reprezentacyjną i nazwijmy to "powoławczą" (desygnowanie premiera). Nad resztą czuwa rząd. Trudno określić, kto jest tutaj ważniejszy, ale postawiłbym na premiera. Taka jest zresztą ocena systemu parlamentarno-prezydenckiego : Trochę parlamentu, trochę prezydenta


Hm... Więc wychodzi na to, że głową państwa jest premier... Może wytłumaczycie mi jedną rzecz-dlaczego Kwaśniewski kandydował na prezydenta? Wiecie... Ja bym go tak nie nie lubił, gdyby tak nie naobiecywał i nic nie zrobił...




Temat: Prezydent

Moc? Do polepszania? Hm... Ale premier nie ma prawa weta, ani prawa inicjatywy ustawodawczej. Wydaje mi się, że to głowa państwa (prezydent) ma większe uprawnienia.

Kytof - kręcisz wokół inicjatywy i prawa weta. Ale to prezes rady ministrów ma kontrolę nad każdym resortem. Poza tym inicjatwyę ustawodawczą posiada RADA MINISTRÓW, więc premier jako jej PREZES ma wpływ na inicjatywę ust.
Prawo WETA ? A co to jest ? Owszem może zablokować ustawę, ale to jest uprawnienie, które nie zmieni kraju na lepsze ;P chroni jedynie przed jego upartyjnieniem przez "większość" (chyba że prezydent jest z tejże większości). Zresztą Prezes Rady Ministrów, będąc szefem rządu uważam że ma więcej do powiedzenia niż prezydent. RZĄD I PREZYDENT to w końcu wykonawcza, ale prezydent spełnia tu bardziej rolę reprezentacyjną i nazwijmy to "powoławczą" (desygnowanie premiera). Nad resztą czuwa rząd. Trudno określić, kto jest tutaj ważniejszy, ale postawiłbym na premiera. Taka jest zresztą ocena systemu parlamentarno-prezydenckiego : Trochę parlamentu, trochę prezydenta



Temat: Donald Tusk
Donald Franciszek Tusk (ur. 22 kwietnia 1957 w Gdańsku) – polski polityk, Prezes Rady Ministrów od 16 listopada 2007, obecny przewodniczący Platformy Obywatelskiej.
Z wykształcenia historyk. Honorowy obywatel Łęczycy
Był jednym z założycieli Kongresu Liberalno-Demokratycznego.W kwietniu 1994 Donald Tusk został jednym z wiceprzewodniczących Unii Wolności, powstałej po połączeniu się KLD z Unią Demokratyczną. 24 stycznia 2001 wspólnie z Andrzejem Olechowskim i Maciejem Płażyńskim założył Platformę Obywatelską.
W wyborach parlamentarnych w 2007 ubiegał się o mandat poselski w okręgu warszawskim uzyskując ponad 534 tysiące głosów (46,62% wszystkich głosów oddanych w okręgu), co stanowi najlepszy indywidualny wynik w historii wyborów do Sejmu w III RP.9 listopada 2007 Tusk odebrał od prezydenta Lecha Kaczyńskiego akt desygnacji na premiera. 16 listopada 2007 wraz z proponowanym składem Rady Ministrów został powołany i zaprzysiężony na Prezesa Rady Ministrów. 24 listopada 2007 jego rząd uzyskał wotum zaufania od Sejmu.Imię Donald nadał mu jego ojciec, również Donald (1930-1972z zawodu stolarz. Ojciec zmarł w wieku 42 lat, gdy Tusk kończył szkołę podstawową.wikipedia



ma cos w oczach ten Donald, gada niegłupio tylko ta wada wymowy w ogole wydaje mi sie, ze ostatnio mamy jakis felerny rzad...
jak nie Gosiewski to kaczynski a jak nie oni to Tusk...ale madrze gada...ciekawe tylko jak dlugo



Temat: Zadanie z Wosu :)
Ad3. Chyba to nie jestem pewien

W Monitorze Polskim ogłasza się również:
1) uchwały Zgromadzenia Narodowego dotyczące:
a) regulaminu Zgromadzenia Narodowego,
b) uznania trwałej niezdolności Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej do sprawowania urzędu ze względu na stan zdrowia,
c) postawienia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w stan oskarżenia przed Trybunałem Stanu,
2) uchwały Sejmu dotyczące:
a) regulaminu Sejmu,
b) (skreślona),
c) uchwalenia wotum zaufania Radzie Ministrów oraz absolutorium dla Rady Ministrów,
d) uchwalenia wotum nieufności Radzie Ministrów lub ministrowi,
e) pociągnięcia do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu,
f) rozwiązania organu stanowiącego jednostki samorządu terytorialnego,
g) wyboru, powoływania lub odwoływania na określone w Konstytucji lub ustawach stanowiska państwowe; uchwałę o powołaniu lub odwołaniu wymagającym zgody Senatu ogłasza się po wyrażeniu takiej zgody,
3) uchwały Senatu dotyczące:
a) regulaminu Senatu,
b) wyboru, powoływania, odwoływania, a także wyrażenia zgody na powoływanie lub odwoływanie przez Sejm na określone w Konstytucji lub ustawach stanowiska państwowe,
4) akty urzędowe Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej dotyczące:
a) zwoływania pierwszego posiedzenia nowo wybranych Sejmu i Senatu,
b) (skreślona),
c) zrzeczenia się urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej,
d) desygnowania i powoływania Prezesa Rady Ministrów oraz Rady Ministrów,
e) przyjmowania dymisji Rady Ministrów i powierzania jej tymczasowego pełnienia obowiązków,
f) dokonywania zmian w składzie Rady Ministrów na wniosek Prezesa Rady Ministrów,
g) odwoływania ministra, któremu Sejm wyraził wotum nieufności,
h) powoływania lub odwoływania na określone w Konstytucji i ustawach stanowiska państwowe,
i) powoływania sędziów,
j) nadawania tytułu naukowego profesora,
k) mianowania na stopień generała i równorzędny,
l) nadawania statutu Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej,
5) postanowienia Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzeniu przeszkody w sprawowaniu urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej oraz powierzeniu Marszałkowi Sejmu tymczasowego wykonywania obowiązków Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej,
6) postanowienia Trybunału Konstytucyjnego w sprawach sporów kompetencyjnych pomiędzy centralnymi konstytucyjnymi organami państwa.



Temat: Gdzie jest miejsce w szeregu dla przyszłego premiera?
Nie było oczywiste, gdzie powinien stać Donald Tusk

desygnowany na premiera powinien składać wieniec z napisem "prezes Rady Ministrów"? Gdzie powinien stać na trybunie honorowej? Pytania te rzekomo doprowadziły do zgrzytu podczas obchodów rocznicy odzyskania niepodległości.
Jak podało RMF FM, nieporozumienia na linii Pałac Prezydencki- Donald Tusk wywołały napisy na wieńcu lidera PO. Na kwiatach, które Tusk składał przed Grobem Nieznanego Żołnierza z okazji rocznicy odzyskania niepodległości jest napis "prezes Rady Ministrów", choć lider PO formalnie premierem jeszcze nie jest. Kancelaria Prezydenta stwierdziła, że napis powinien brzmieć "desygnowany na premiera".

Według stacji, nie było także jasne, który w kolejności przyszły premier powinien składać kwiaty. Kancelaria Prezydenta zaproponowała ponoć Tuskowi odległe miejsce. Ostatecznie lider PO złożył kwiaty jako szósty, po prezydentach Polski i Litwy, marszałkach Sejmu i Senatu i wieńcu od ustępującego premiera Jarosława Kaczyńskiego.

Do ostatniej chwili nie wiadomo było również, gdzie ma stać Tusk na trybunie honorowej. Ostatecznie stanął tuż za plecami prezydenta Kaczyńskiego, obok prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz i prezesa PSL Waldemara Pawlaka.

KANCELARIA PREZYDENTA: NIE BYŁO ZGRZYTU NA LINII TUSK-PREZYDENT

Kancelaria Prezydenta zaprzecza

Specjalne oświadczenie w tej sprawie wydała Kancelaria Prezydenta, w której zaprzecza tym informacjom. - Kancelaria Prezydenta RP nie była organizatorem uroczystości na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego - napisano w komunikacie.



Temat: Konferencja ws. wyborów parlamentarnych
Desygnowany na Prezesa Rady Ministrów jest Rafał Wasilewski.

Na pewno koalicjantem nie będzie Sojusz Lewicy Demokratycznej oraz Prawo i Sprawiedliwość.



Temat: Kaczyński desygnowany na premiera
Prezydent desygnował Jarosława Kaczyńskiego na Prezesa Rady Ministrów - poinformowała Kancelaria Prezydenta. O godz. 20 w Pałacu Prezydenckim odbędzie się uroczyste wręczenie aktu desygnacji.
Wcześniej Lech Kaczyński przyjął dymisję rządu Kazimierza Marcinkiewicza. Powierzył ustępującemu rządowi dalsze sprawowanie obowiązków do czasu powołania nowej Rady Ministrów.

Teraz, zgodnie z Konstytucją, desygnowany na premiera Jarosław Kaczyński musi zaproponować skład Rady Ministrów. Według zapowiedzi przyszłego premiera, w nowym rządzie zmieni się minister finansów - Pawła Wojciechowskiego ma zastąpić Stanisław Kluza. W myśl Konstytucji, prezydent powołuje nowego premiera i ministrów w ciągu 14 dni od przyjęcia dymisji poprzedniego rządu.

W ciągu kolejnych 14 dni nowy premier musi przedstawić Sejmowi program rządu wraz z wnioskiem o udzielenie wotum zaufania. Uzyskanie wotum zaufania jest warunkiem ukonstytuowania się rządu. Sejm uchwala wotum bezwzględną większością głosów, w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

Wszystko wskazuje na to, że konstytucyjne terminy będą skrócone przy powoływaniu gabinetu Jarosława Kaczyńskiego. Marszałek Sejmu Marek Jurek zapowiedział w poniedziałek, że głosowanie nad wotum zaufania dla rządu Jarosława Kaczyńskiego odbędzie się jeszcze w tym tygodniu albo na początku przyszłego.



Temat: Komentarze i pytania
Dlaczego Prezes Rady Ministrów, likwidując resort rozwoju regionalnego zdecydował się włączyć ów obszar działania rządu do Ministerstwa Rolnictwa, a nie znacznie bliższemu mu Ministerstwa Infrastruktury? Jakie przesłanki zadecydowały o tym, że rząd nie skorzystał z funkcjonującej w okresie rządów Sojuszu Lewicy Demokratycznej koncepcji silnego Ministerstwa Gospodarki, sprawującego także nadzór nad działami rządowymi "rozwój regionalny" i "praca" a także "polityka socjalna"? Czy nowopowstałe Ministerstwo Spraw Ekonomicznych to słuszny twór?

Obawiam się, że działania rządu pełnią funkcję niejako propagandową, pijarowską. Mam głębokie wrażenie, że to kolejna seria działań przewidzianych "pod publikę". Ilość działów administracji rządowej pozostaje zasadniczo niezmienna, departamenty odpowiedzialne za konkretne dziedziny życia nadal będą funkcjonowały, a koszty zmian administracyjnych, wynikłych chociażby ze zmian nazwy ministerstwa - tabliczek, pieczątek etc. - są większe niż środki zaoszczędzone na połączeniu ministerstw.

Pozostaje jeszcze jedno pytanie - czy premier, który nie uzyskał wotum zaufania, może wydawać rozporządzenia? Więcej - jak to możliwe, że rząd został zaprzysiężony, skoro debata nad nowym rządem nie odbyła się i nie było głosowania w sprawie udzielenia sformowanej przez desygnowanego przez prezydenta premiera Radzie Ministrów? Obawiam się, że rządy działające w granicach bezprawia nadal kontynuują ten bezczelny proceder.



Temat: Wybory 2007

- Jako pierwszego zapraszam lidera Platformy Obywatelskiej. Witam pana.

- Witam.

- Napoczątek pragnę pogratulować sukcesu i od razu zapytam, czy jest pan zadowolony z wyniku PO?

- Tak, powiem szczerze, że przeszedł on moje najśmielsze oczekiwania.

- Co teraz planują zwycięzcy?

- No cóż, Platforma Obywatelska rozpocznie rozmowy z innymi partiami w parlamencie na temat koalicji, o wszystkim zadecyduje Rada Partii

- Czego bardziej możemy się spodziewać, koalicji PO-PiS czy PO-SLD?

- Trudno mi o tym w tej chwili przesądzać, ja mogę decydującej w tej kwestii Radzie tylko sugerować.

- A pan, którą koalicję popiera?

- Ja jestem dość wstrzemięźliwy, uważam, że partia która będzie chciała z nami odbudowywać kraj, zostanie przeze mnie na Radzie poparta. To wszystko zależy jednak od negocjacji.

- A kogo widział by pan na stanowisku szefa rządu?

- Na początku chciałem na to stanowisko desygnować pana Pitera Karwińskiego natomiast po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów zebrała się na krótką naradę Rada Partii i zdecydowała, że ja mam być Prezesem Rady Ministrów.

- Kiedy możemy spodziewać się decyzji sprawie koalicji?

- Myślę, że niedłużej niż tydzień będziemy czekać.

- Tak więc życze owocnyh rozmów i jeszcze raz gratuluję całej PO, znakomitego wyniku.

- Dziękuję w imieniu Platformy Obywatelskiej.

- Dowidzenia

- Dowidzenia panu




Temat: Czy im wszystkim na mózgi całkowicie popadało???
Tym razem Kancelaria Prezydenta miała zastrzeżenia do miejsca, w którym stanąć miał desygnowany na premiera Donald Tusk, a także do napisu widniejącego na przeznaczonym dla rozpoczynającego swoją misję premiera.

Choć Donald Tusk formalnie ma status „desygnowanego na premiera”, to na wieńcu przygotowanym dla niego napisano „prezes Rady Ministrów”. Kancelaria Prezydenta chciała by napis ten brzmiał dokładnie „desygnowany na premiera”. Poważnym zgrzytem okazało się również to, jako który w kolejności wieniec ten ma zostać złożony.

Ludzie prezydenta mieli również wątpliwości co do tego, w którym miejscu trybuny honorowej powinien stać Donald Tusk. Ostatecznie Donald Tusk stał za plecami Lecha Kaczyńskiego.

Daruje sobie komentowanie tego...



Temat: 11.XI.2007
Dziś nadszedł dzień, który możemy czcić święto niepodległości. Wspaniałą paradę w Warszawie mogliśmy obejrzeć dzięki uprzejmości TV, lub uczestnicząc w niej osobiście.
11.XI.1918 roku Rada Regencyjna przekazuje władzę wojskową, dopiero co zwolnionemu z więzienia magdeburskiego, Józefowi Piłsudskiemu. Był to człowiek, który chyba jako jedyny mógł doprowadzić do zjednoczenia ziem polskich i ten dzień uznano w czasach sanacyjnych za dzień odzyskania niepodległości.

Nie chciałbym tu wdawać się za bardzo w historię tego wydarzenia, gdyż było ono omówiono już w kilku tematach, a chciałbym się skupić na dniu dzisiejszym.

Nie obyło się dziś jednak bez jakiegoś absurdalnego konfliktu miedzy pałacem prezydenckim a Tuskiem o zwrot, jaki ma być na wieńcu od Tuska, czy ma to być „prezes rady ministrów” czy też może „desygnowany na premiera”. Wolałabym tego nie komentować w takim dniu, bo to dość haniebne zachowanie.

Mimo wszystko uroczystość była wspaniała, jak co roku; prezydent wygłosił okolicznościowe przemówienie, jak i goszczący u nas z tej okazji - prezydent Litwy.

Dla mnie, 11.XI. w tym roku był wręcz wyjątkowy, przeżyłam go zupełnie inaczej niż w poprzednich latach. Zmiana jest jak najbardziej pozytywna (dla uspokojenia wszystkich zwolenników teorii spiskowej ), jakoś w poprzednich latach nie odbierałam tego w tak szczególny sposób. Jest to spowodowane bardo wieloma czynnikami, które trudno byłoby omówić na forum.
Jestem ciekawa jakie są Wasze wrażenia po dzisiejszym dniu.



Temat: Humor

W tym dniu powiedziano nam, że Donald Tusk odebrał od prezydenta Lecha Kaczyńskiego akt desygnacji na premiera.

W tym dniu powiedziano nam, że jedna z bliźniaczych wież polskiej polityki, pełniąca obowiązki Prezesa Rady Ministrów, runęła na skutek błędnej decyzji otumanionych wyborców.

W tym dniu powiedziano nam również, że Chińska Republika Ludowa zawiesiła eksport zabawek dla dzieci pokrytych toksyczną substancją. To nie był zbieg okoliczności.

Informacje o nominacji Donalda Tuska na premiera podały w dniu 9.11.2007 wszystkie serwisy sympatyzujących z okrągłostołowym układem stacji telewizyjnych i radiowych.

Ale co tak naprawdę zdarzyło się tego dnia? Czy rzeczywiście Donald Tusk został desygnowany na premiera czy też był to jeden z największych spisków medialnych, mających na celu oszukanie polskiego społeczeństwa i przejęcie kontroli nad władzą wykonawczą w Polsce. Kolejnym kamyczkiem do przejęcia władzy nad światem przez Iluminati?


Tak sobie myslę, że to jest najlepsze miejsce dla tego rodzaju teorii

Choć dopowiem, że zgroza ogarnia z powodu realizmu .



Temat: ,,Polacy wracają z Wysp"
Masowe powroty do kraju ...

No i się zaczęło!

Dopiero co ogłoszono wyniki wyborów, a już widać realizację obietnic zwycięskiego ugrupowania. Ledwo prezydent desygnował Pana Donalda "Donaldu" Tuska na prezesa rady ministrów, a już rozpoczęły się masowe powroty emigrantów.

Jako pierwszy swój powrót do kraju zapowiedział były senator Henryk S. Powrót ma utrudniony, więc całą akcję koordynować będą prokuratury polska i niemiecka.

Ten piękny gest Pana Henryka S. każe nam spodziewać się masowych powrotów z emigracji.



Temat: Zgrzyt miedzy prezydentem a Tuskiem.
dziasiaj wynikla "dziwna " sytuacja.
Gdzie mial stac przyszly premier na trybunie honorowej podczas uroczystosci w Warszawie?

Czy desygnowany na premiera powinien składać wieniec z napisem "prezes Rady Ministrów"?

w jakiej kolejnosc mial skaldac przed grobem Nieznanego Zolnierza.

Zgrzyty, piski jak to zwykle bywa u osob malostkowych, u naszych blizniakow.

wyobrazmy sobie taka sytuacje: przyjedza do Polski Busch,. I z kim prowadzi rozmowy z bylym premierem czy przyszlym?

http://www.tvn24.pl/-1,1528087,wiadomosc.html

jak dlugo bedzie trawl ten teatr?



Temat: Zgrzyt miedzy prezydentem a Tuskiem.

dziasiaj wynikla "dziwna " sytuacja.
Gdzie mial stac przyszly premier na trybunie honorowej podczas uroczystosci w Warszawie?

Czy desygnowany na premiera powinien składać wieniec z napisem "prezes Rady Ministrów"?

w jakiej kolejnosc mial skaldac przed grobem Nieznanego Zolnierza.

Zgrzyty, piski jak to zwykle bywa u osob malostkowych, u naszych blizniakow.

wyobrazmy sobie taka sytuacje: przyjedza do Polski Busch,. I z kim prowadzi rozmowy z bylym premierem czy przyszlym?

http://www.tvn24.pl/-1,1528087,wiadomosc.html

jak dlugo bedzie trawl ten teatr?




Temat: Pierwszy obóz
30 stycznia 1933 r. Adolf Hitler został kanclerzem i stanął na czele
koalicyjnego rządu.
Pierwsze obozy koncentracyjne zostały zorganizowane w III Rzeszy na
mocy "rozporządzenia wyjątkowego o ochronie narodu i państwa" z dnia
28 lutego 1933 r.
20 marca 1933 r. na podstawie zarządzenia Heinricha Himmlera
zorganizowano pierwszy obóz koncentracyjny w Dachau.

10 lipca 2006 r. prezydent Lech Kaczyński desygnował Jarosława
Kaczyńskiego na stanowisko Prezesa Rady Ministrów.
13 grudnia 2007 r. ukazał się Dekret Prezydenta RP o wzmocnieniu
państwa.
Pierwszy obóz koncentracyjny  zorganizowano w [----] [Dekret Prez. RP
z 13 grudnia 2007 r. art. 11 § 22].

Pozdrowienia.
Jeszcze piszący.
Tadeusz Łoch-Ostrowicki





Temat: Jakoś tematyka postów się zmienia...

No i wychylił się niepośledni umysł, który ocenia nieistniejący rząd.


Wyjaśnij, dlaczego desygnowany na premiera Tusk na wieńcu, który 11 listopada składał na Placu Piłsudskiego, umieścił napis "Prezes Rady Ministrów"? Przecież niby rządu nie ma....


I kto tu jest "biedą umysłową", nieboraku?

No Ty, to jasne przeciez.



Temat: Konferencja Specjalna Frontu

Oświadczenie :
Po oficjalnych dyskusjach między koalicjantami Robert Wielopolski został desygnowany na stanowisko Prezesa Rady Ministrów i to on obejmie ten urząd po przyjęciu konstruktywnego votum nieufności w Sejmie.




Temat: Minister od kolei

Właśnie desygnowany Leszek Miller ogłosił kandydatów na nowych ministrów.  
Sprawy transportu w szczególności kolei przejmuje nowe Ministerstwo
Infrastruktury. Minister Infrastruktury przejmuje więc wszystkie ustawowe
kompetencje dawnego Ministra Transportu. Będziemy więc z uwagą śledzić
zarządzenia nowego ministra. Stanowisko Ministra Infrastruktury ma objąć
Marek Pol.

Oto krótkie informacje o nim ze strony Unii Pracy:

Urodzony 8 grudnia 1953 roku w Słupsku; 1977 ukończył Wydział Maszyn
Roboczych i Pojazdów Politechniki Poznańskiej; 1979 ekonomikę produkcji na
Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, pracował w Fabryce Samochodów Rolniczych
w Antoninku k. Poznania; 1976-90 członek PZPR, Polskiej Unii
Socjaldemokratycznej oraz od 1992 członek-założyciel Unii Pracy. Poseł na
Sejm RP (1989-1991; 1993-1997) 1993-95 minister przemysłu i handlu (rząd
W. Pawlaka); a w latach 1995-1997 pełnomocnik Rady Ministrów do spraw
reformy centrum gospodarczego rządu; 1997-1998 prezes Towarzystwa
Naukowego Organizacji i Kierowania ; 28 marca 1998r na VI Kongresie Unii
Pracy został wybrany przewodniczącym partii. Ponownie wybrany
przewodniczącym partii na VII Kongresie Unii Pracy 26 lutego 2000 r.
Żonaty, dwoje dzieci.

Piotr Falkowski





Temat: Waldemar Pawlak Ministrem Gospodarki
Waldemar Pawlak zostanie ministrem gospodarki w rządzie PO-PSL – poinformował szef Platformy i kandydat na premiera Donald Tusk.
W koalicyjnym rządzie PSL dostanie trzy resorty: ministerstwa gospodarki i rolnictwa, a także ochrony środowiska lub pracy.

Według Tuska, prezes PSL Waldemar Pawlak, ma być "konstruktorem dialogu społecznego". Zarząd PO rekomendował Stefana Niesiołowskiego na wicemarszałka Sejmu, a Zbigniewa Chlebowskiego na szefa klubu Platformy - poinformował szef partii Donald Tusk po posiedzeniu zarządu.

Oznacza to, że Chlebowski nie mógłby zostać ministrem finansów. Do nowego rządu wejdzie natomiast dotychczasowy szef klubu parlamentarnego PO Bogdan Zdrojewski, który obejmie najprawdopodobniej resort obrony.

Tusk powiedział również, że w ciągu 24 godzin od desygnowania go na premiera, byłby gotów do przedstawienia konkretnej "konstrukcji przyszłego rządu".

- W ciągu 24 godzin od otrzymania takiej propozycji ze strony pana prezydenta byłbym gotowy na złożenia już bardzo konkretnej konstrukcji przyszłego rządu - powiedział szef PO.

Zgodnie z konstytucją prezydent desygnuje nowego premiera, który proponuje skład Rady Ministrów. W ciągu dwóch tygodni od pierwszego posiedzenia Sejmu prezydent powołuje premiera wraz z pozostałymi członkami rządu.

Źródło: Wiadomości.Onet.pl



Temat: Lecą ciule z Rzepy!!!
Państwowy udziałowiec Presspubliki, wydawcy m.in. "Rzeczpospolitej", wymienia swoich ludzi w zarządzie spółki. Nowymi członkami mają zostać Elżbieta Ponikło i Artur Sierant. Być może do Presspubliki wróci też Grzegorz Gauden, były prezes Presspubliki i redaktor naczelny dziennika - informuje Presserwis.
PW Rzeczpospolita SA, spółka skarbu państwa, która ma 49 proc. udziałów Presspubliki zamierza odwołać z czteroosobowego zarządu Tomasza Jakubiaka i Mariusza Pawlaka - nieoficjalnie dowiedział się Presserwis.
Poza zmianami w zarządzie mają nastąpić zmiany w radzie nadzorczej Presspubliki. Stanowisko przewodniczącego ma stracić Andrzej Liberadzki, desygnowany do rady przez państwowego udziałowca. Jego miejsce zajmie Janusz Reiter.
>>>>>
Oczywiscie nalezalo im sie za glupote.Popierali swira Prezia atakowali jak psychopaci Leppera i Giertycha nie teraz pisza w Gupolu.Tam ich miejsce.Glupcow nam nie potrzeba.Sprawiedliwosci stalo sie zadosc.
Oczywiscie to nie zadne tam wymierzanie sprawiedliwosci:
....
Według Presserwisu kierunek zmian podpowiada ministrowi skarbu Aleksandrowi były prezes Pressbuliki i redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" Grzegorz Gauden.
>>>>
Po prostu facet msci sie za to onegdaj wylecial.
Tak to wyglada w Wszawce.Dzika walka o wplywy stolki urzedy.Intrygi intryzki.Podstawiania nogi.Wszystko skarlale nikczemne obrzydliwe.Zadnych zasad tylko interesy...
Ot Wszawka...




Temat: Plastelinowy tusk znowu zmienia ksztalt..
A tu jeszcze mala prasowka z kolejnej porazki PO:

Rokita 28-10-2005

"W tej chwili problemem nie jest to, ile jeszcze słów - powiedzmy szczerze - pozbawionych znaczenia wygłosi Kazimierz Marcinkiewicz - tylko problemem jest to, czy Jarosław Kaczyński jest gotów wyjść i powiedzieć publicznie: pomyliłem się próbując robić koalicję z Lepperem, wycofuję się z tego, ostatni tydzień to były same moje błędy, musimy zrobić coś nowego, spróbujmy to wymazać" - powiedział w piątek Rokita dziennikarzom w Sejmie.

No ale Marcinkiewicz robil swoje i zrobil: 29-10-2005

"Desygnowany na premiera Kazimierz Marcinkiewicz (PiS) powiedział w sobotę dziennikarzom, że minął termin namawiania PO do powrotu do rozmów o rządzie. Przypomniał, że w poniedziałek odbędzie się zaprzysiężenie Rady Ministrów."

Do wszystkich "politykow" szybko to nie dotarlo.. rano 30-10-2005 Komorowski mowil:

"Nic się nie zmieniło - zanim się zacznie apelować o spotkania, o rozmowy, wypada po prostu przeprosić za akt zdrady" - powiedział w niedzielę w "Salonie Politycznym" radiowej Trójki Bronisław Komorowski (PO)

No rozum przyszedl pozniej.. ale chyba ciut zapozno..poludnie 30-10-2005

"Donald Tusk zwrócił się w niedzielę do Jarosława Kaczyńskiego, aby ten podjął się misji tworzenia nowego rządu. Szef PO powiedział, że jeśli prezes PiS podejmie się tego, to on zwróci się do Rady Krajowej PO o wsparcie takiej inicjatywy. Zadeklarował też swoją "pełną współodpowiedzialność za sukces takich rozmów".

czyzby wyniki jakiego tajnego sondazu? A moze proba ratowania stolka.. ponoc w PO wrze..



Temat: Do sympatyków PiSu
Od wielu miesięcy twierdzę, że nie ma w Polsce siły politycznej, która byłaby wstanie pociagnąc naród za sobą. Całość jej elit skompromitowała się. Mamy natomiast ogromną siłę wiedzy. Wiedzy i potencjału intelektualnego, który nie uwikłany w polityczne gierki i nie kanalizowany politycznym chciejstwem, jest wstanie wyprowadzać nas na prostą. Wniosek z tego taki, że należy odebrać politykom możliwość wływania na te dziedziny, które decydują o naszym być.
A wiec na gospodarkę, system przekształceń własnościowych, system koncesjonowania dystrybucji dóbr. Jedyne co powinni robić politycy to programować cele ogólne, jednak ich techniczną realizacją zajmować powinni się specjaliści z dziedziny. Jest to możliwe przy zmianie modelu ustrojowego. Parlamentarno - gabinetowy, jak udowodniły minione lata po 1989 roku nie sprawdził się. Jest korupcjogenny, ekonomicznie i politycznie niewydolny, a przede wszystkim bezprawny w sensie odpowiedzialności władzy za błędy i wypaczenia, której się dopuściła. Jaki model ustrojowy? To kwestia do dyskusji. Z cała pewnością nie ten. Aby osiągnąc ten cel należałoby całkowicie przemodelować system zarządzania państwem. Zadbać o całkowitą niezawisłość władzy wykonawczej, ustawodawczej i sądowniczej. Prawo powinno być prawem. Prokurator generalny powinien być niezwisły i odpowiadać tylko przed trybunałem stanu za naruszenie zasad konstytucji i złamanie obowiazującego prawa. Należałoby przejrzeć wszystkie ustwy i wywalić do kosza te, które tamują nasz rozwój, bądź są wprost szkodliwe. Stanowieniem prawa, a zwłaszcza jego obróbką powinni zajmować się specjaliści z zakresu prawa konstytucyjnego, administracyjnego, karnego, cywilnego i rodzinnego. Państwo powinno ulec decentralizacji. Zajmować się tylko polityką obronna, zagraniczną, wewnetrzna i dystrybucja pieniądza. Planowaniem ogólej wizji oświaty, opieki zdrowotnej i socjalnej. Władza powinna zostać przekazana w dół. W końcu na dole lepiej wiedzą co im jest potrzebne do rozwoju. To my Polacy mam decydować co i jak, a nie politycy. Polska powinna stać się państwem samorządnym opartym o samorządność wielkich regionów lącznie z prawem do dysponowania 60% środków ktore wypracowały. Pozostałe 40 % dla centrali na realizację celow które określiłam powyżej. Sejm powinien zostać zmieniony w Izbę Reprezentantów Regionów, których wybierano by w wyborach lokalnych opartych o ordynację uwzgledniająca istnienie JOW. Przedstawiciele ci jednocześnie musieliby zasiadać w Sejmikach Regionalnych. Sejm powinien liczyć nie więcej niż 230 posłów ( nie zawodowych posłów ) i stanowić prawo zgodne z nową Konstytucją i racją stanu Polski, umowami międzynarodowymi i wspólnotowymi. Prezydent RP, Marszałek Sejmu wybierani powinni być w wyborach ogólnonarodowych. Posłow wybierano by w regionach. Posłowie mieliby prawo wyboru wicemarszałków. Prezydent desygnowałby Prezesa Rady Ministrów . Premier dobierałby gabinet i poddawał jego skład osądowi Sejmu. Partie miałyby prawo dzialać tylko na szczeblu lokalnym, bez wiekszych uprawnień jak inne stowarzyszenia obywatelskie. Jakąś część posłów wybierać powinniśmy spośród specjalistow z dziedzin ekonomii, polityki miedzynarodowej i prawa wyłonionych w ramach konkursu przez np. PAN
w wyborach ogólnokrajowych łącznie z wyborami Prezydenta i Marszałka Sejmu.
Wizję pmżnaby rozwijąc dalej. Ale szkoda mojego czasu i fantazji. Dopiero po realizacji tych założeń możnaby określić kto może i powinien zarządzać w naszym imieniu państwem. Tyle, że to tylko mrzonki z mojej strony. Wizja nieziszczalna.



Temat: Konstytucja - niewypal, czy bomba z opoznionym zaplonem?

Przepraszam, ze tak pozno odpowiadam. Cala moja polemika dotyczy
projektu Konstytucji opracowanego przez Komisje Konstytucyjna.


Poza tym, dlaczego w Polsce jest tak malo dyskusji merytorycznej o
tresci artykulow Konstytucji? W projekcie sa przeciez liczne
przyklady lamania zasady separacji wladz, np. jest stwierdzenie, ze
zarzadzenia ministrow sa zrodlem prawa,


Nie znalazlem takiego zapisu. Owszem, w Art. 82 jest zapis 'Zrodlami
powszechnie obowiazujacego prawa Rzeczypospolitej Polskiej sa:
Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy miedzynarodowe oraz
rozporzadzenia'. Nalezy pamietac jednak o

a) przysiedze skladanej przez ministrow (zapisana w Art. 148)
b) mozliwosci uchylenia rozporzadzenia przez rade Ministrow (Art. 146)
c) wotum nieufnosci dla ministra (Art. 155)
d) koniecznosci oglaszania rozporzadzen (Art. 83)


nie ma jasnego wymagania ratyfikacji umow miedzynarodowych przez
parlament,


A wiec: w Art. 84 zapis: 'Ratyfikacja przez Rzeczpospolita Polska
umowy miedzynarodowej i jej wypowiedzenie wymaga uprzedniej zgody
wyrazonej w ustawie, jezeli umowa dotyczy:
1) integralnosci panstwa lub zmiany jego granic,
2) pokoju, sojuszy, ukladow politycznych lub ukladow wojskowych,
3) wolnosci, praw lub obowiazkow obywatelskich okreslonych w
Konstytucji,
4) czlonkostwa Rzeczypospolitej Polskiej w organizacji
miedzynarodowej,
5) znacznego obciazenia panstwa pod wzgledem finansowym,
6) spraw uregulowanych w ustawie lub w ktorych Konstytucja wymaga
ustawy.'

Wydaje mi sie, ze ten spis wyczerpuje sprawy, ktore bez watpliwosci
musza byc ratyfikowane przez parlament. Nie znajac tresci odpowiednich
ustaw nie mozemy niczego przesadzac. Ale juz na podstawie tego spisu -
prosze podac choc jedna umowe miedzynarodowa, ktora nie pasowalaby do
zadnej z wyszczegolnionych sytuacji i jednoczesnie dotykala spraw
waznych (wazniejszych niz np. wspolpraca regionalna w zakresie ochrony
srodowiska czy umowa o ekstradycji).


brak biezacej, parlamentarnej kontroli nad budzetem,


Jak Pan to sobie wyobraza ? Nie ma Pan na mysli jakiejs komisji, tylko
caly Sejm jak rozumiem. Bo przeciez Rada Ministrow jest grupa poslow
desygnowanych na stanowisko ministra wlasnie miedzy innymi w celu
ustalania budzetu. A jesli Sejm na posiedzeniach mialby zajmowac sie
kontrola budzetu (cokolwiek by to znaczylo) - to dopiero bylby
porzadek. Wedlug mnie instytucja interpelacji poselskiej jak i ogolne
obowiazki Rady Ministrow wobec Sejmu (Art. 111) sa wystarczajacym
srodkiem kontroli.


brak wymogu parlamentarnej akceptacji obsadzania stanowisk
ministerialnych,


I znowu nie wiem - jak Pan sobie to wyobraza. Jak Pan sobie wyobraza
wspolprace Prezesa Rady Ministrow z ludzmi, na wybor ktorych nie mial
zadnego wplywu. Wreszcie - jak Pan sobie wyobraza procedure
akceptacji. Co jesli parlament nie jest w stanie dojsc do porozumienia
w sprawie wyboru ktoregos z ministrow ? Co jesli kolejny kandydat jest
odrzucany ?


slaba mozliwosc skutecznego wyrazenia wotum nieufnosci pojedynczym
ministrom lub rzadowi.


Nie rozumiem, co to znaczy 'slaba mozliwosc' ? Sejm moze wyrazic wotum
nieufnosci zarowno calej Radzie Ministrow (na wniosek 46 poslow) jak i
pojedynczemu ministrowi (na wniosek 69 poslow), to oczywiste (Art. 154
i 155).


Status demokracji lokalnej jest zbyt mglisty, co moze tylko utrwalic
obecny post-totalitarny, centralistyczny system administracji.


Znow niejasno - Art. 159: 'Samorzad terytorialny wykonuje zadania
publiczne nie zastrzezone przez Konstytucje lub ustawy dla innych
organow wladzy publicznej'. Czego Pan chce wiecej ?


Oprocz tego projekt nadaje prezydentowi prawo arbitralnego
rozwiazania Sejmu.


W ktorym miejscu ? I co to znaczy ?


Projekt polskiej konstytucji jest niczym wiecej, jak regulaminem
zatwierdzajacym niemal absolutna wladze administracji panstwa. Czy
brak merytorycznej krytyki oznacza, ze ten stan jest akceptowany
przez opinie publiczna?


Nie, merytoryczna krytyka jest widoczna chocby w ilosci zgloszonych do
projektu poprawek. Ze strony spoleczenstwa merytoryczna krytyka jest
widoczna w ilosci podpisow pod projektem Konstytucji 'Solidarnosci'.
Bardzo mozliwe, ze pozostala czesc spoleczenstwa rzeczywiscie nie moze
znalezc niczego, co mogloby byc zapisem czyjejkolwiek 'absolutnej
wladzy' czy jakichkolwiek 'post-totalitarnych' statusow. Przyznam sie
- ja tez nie moge.

Pozdrawiam i zapraszam do dalszej merytorycznej krytyki, tym razem,
jesli mozna, z odwolaniem sie do konkretnych zapisow,

Stowarzyszenie "Internet Lokalnie"





Temat: Biografie działczy PiS

Jarosław Kaczyński- ur. 18 czerwca 1949 roku. Polski polityk centroprawicowy, prezes partii Prawo i Sprawiedliwość, poseł na Sejm RP, od 14 lipca 2006 Prezes Rady Ministrów.

Studiował na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie w 1971 na Wydziale Prawa i Administracji uzyskał stopień magistra, a następnie 8 grudnia 1976 r. również na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego obronił pracę doktorską Rola ciał kolegialnych w kierowaniu szkołą wyższą. W latach 1971-1976 był zatrudniony jako pracownik naukowy w Instytucie Polityki Naukowej i Szkolnictwa Wyższego. W latach 1976-1981 pracował jako adiunkt na Uniwersytecie Warszawskim w filii w Białymstoku.

Od lat 70. był zaangażowany w działalność opozycyjną, współpracował z Komitetem Obrony Robotników oraz w latach 80 z Komitetem Helsińskim. Był pracownikiem Biura Interwencji Komitetu Samoobrony Społecznej KOR, gdzie zajmował się m. in. przypadkami morderstw dokonanych przez funkcjonariuszy MO i SB. W latach 80. był członkiem oraz doradcą podziemnych władz krajowych NSZZ "Solidarność", między innymi w 1980 był sekretarzem Krajowej Komisji Wykonawczej, a w latach 1981-1982 kierownikiem działu w Ośrodku Badań Społecznych Regionu Mazowsze. 27 września 1981 był jednym z sygnatariuszy deklaracji założycielskiej Klubów Służby Niepodległości.

W 1989 negocjował z upoważnienia "Solidarności" powołanie rządu Tadeusza Mazowieckiego. Brał aktywny udział w tworzeniu koalicji Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego ze Zjednoczonym Stronnictwem Ludowym i Stronnictwem Demokratycznym.

W latach 1989-1990 był redaktorem naczelnym Tygodnika Solidarność. W latach 1990-1991 sprawował funkcję ministra stanu, był szefem Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy. Odszedł ze stanowiska w Kancelarii po konflikcie z prezydentem Wałęsą. W latach 1994-1997 był kierownikiem spółki Srebrna. W 1990 był współtwórcą i do 1998 prezesem Porozumienia Centrum. W 1997 związał się z Ruchem Odbudowy Polski Jana Olszewskiego. W latach 1989-1991 zasiadał w Senacie I kadencji jako senator z województwa elbląskiego, był członkiem Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. W latach 1991-1993 był posłem na Sejm, wybranym z listy Porozumienia Obywatelskiego Centrum w okręgu warszawskim. Ponownie zasiadł w Sejmie w 1997 jako kandydat Ruchu Odbudowy Polski z okręgu warszawskiego.

W 2001 wraz z bratem Lechem Kaczyńskim współtworzył partię Prawo i Sprawiedliwość, która w wyborach parlamentarnych w 2001 roku zdobyła 9,5% głosów i 44 mandaty poselskie. W 2003 został wybrany na jej prezesa, zastępując na tej funkcji swojego brata Lecha, który został wybrany na prezydenta Warszawy. Został wybrany do Sejmu w 2001 z listy Prawa i Sprawiedliwości w okręgu warszawskim, uzyskując 144 343 głosy. W latach 2001-2003 był członkiem komisji etyki, oraz przewodniczącym klubu parlamentarnego PiS.

W 2005 partia Prawo i Sprawiedliwość pod jego przewodnictwem wygrała wybory parlamentarne, a on sam uzyskał mandat poselski dzięki rekordowej liczbie 171 129 głosów w okręgu wyborczym Warszawa I. Sam Jarosław Kaczyński zrezygnował jednak z misji tworzenia nowego rządu, zdaniem wielu analityków by pomóc bratu w drugiej turze wyborów prezydenckich. W tym samym czasie pojawiły się spekulacje, że może dojść do nieformalnego kierowania rządem przez Kaczyńskiego (tzw. kierowanie z tylnego siedzenia). Zaprzeczali temu zarówno sam Jarosław Kaczyński, jak i desygnowany na premiera Kazimierz Marcinkiewicz.

28 grudnia 2005 Jarosław Kaczyński otrzymał od brata-prezydenta nominację na członka Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Jako lider rządzącego ugrupowania od czasu zwycięstwa wyborczego i utworzenia rządu Kazimierza Marcinkiewicza wielokrotnie zajmował publiczne stanowisko w wielu ważnych kwestiach politycznych, niejednokrotnie wywołując znaczne kontrowersje. Dotyczyło to głównie wypowiedzi, w których Kaczyński krytykował rządzące dotychczas elity polityczne (m.in. określenie łże-elita użyte w wystąpieniu sejmowym 17 lutego 2006), atakował rzekomą dyspozycyjność mediów wobec tych elit czy formułował krytyczne opinie o Trybunale Konstytucyjnym. Krytyka skupiała się również na Platformie Obywatelskiej, którą Kaczyński obarczał odpowiedzialnością za nieutworzenie koalicji PiS i PO. 6 kwietnia 2006, w dniu głosowania wniosku PiS o skrócenie kadencji Sejmu, Kaczyński wymienił z liderem PO Donaldem Tuskiem listy pojednania, mające być znakiem ocieplenia stosunków pomiędzy oboma ugrupowaniami. Jednak wskutek nieuzyskania większości przez wniosek PiS o skrócenie kadencji Sejmu władze Prawa i Sprawiedliwości postanowiły o podjęciu rozmów koalicyjnych z Samoobroną, LPR i PSL. 3 czerwca 2006 roku na II Kongresie PiS został wybrany prezesem tej partii.




Temat: Sukcesy Małostkowego Brata *PREMIERA* - byłego ;-)))
SUKCESY MAŁOSTKOWEGO BRATA *PREMIERA*

JESZCZE W CZWARTEK SPOTKANIE CZŁONKÓW PRZYSZŁEGO RZĄDU
Kaczyński nie odda Tuskowi władzy osobiście

Premier Jarosław Kaczyński nie przekaże w piątek osobiście obowiązków szefa rządu Donaldowi Tuskowi, podczas tzw. wprowadzenia do Kancelarii Premiera. Desygnowany na premiera Tusk mówił, że nie zna powodów tej decyzji.

Zaprzysiężenie rządu rozpocznie się w piątek o godz. 10.15 w Pałacu Prezydenckim. W trakcie uroczystości głos zabierze prezydent Lech Kaczyński, oraz sam Tusk. Po zaprzysiężeniu gabinetu, o godz. 14 odbędzie się pierwsze, uroczyste posiedzenie Rady Ministrów.

- Dotarła do nas oficjalna informacja, że pan premier Jarosław Kaczyński nie będzie uczestniczył w przekazywaniu obowiązków i miejsca pracy - powiedział w czwartek Tusk konferencji prasowej.

Dodał, że jest człowiekiem "doświadczonym, przyzwyczajonym do pewnej sytuacji", więc "nie wnika w szczegóły i powody", dla których "nie będzie miał zaszczytnej satysfakcji przejmować obowiązków od ustępującego premiera". Powiedział, że ma jednak nadzieję, iż o takiej decyzji Jarosława Kaczyńskiego zadecydowały "przypadki losowe".

Jeszcze dziś spotkanie z ministrami
Tusk zapowiedział, że jeszcze w czwartek spotka się ze wszystkimi kandydatami na ministrów w jego rządzie. Na wtorek planowane jest zaś pierwsze robocze posiedzenie rządu.

- Chciałem, żebyśmy już jako zespół przed piątkową premierą uścisnęli sobie dłonie i dodali odwagi, bo wielu z nas to debiutanci w tej roli, więc takie spotkanie motywacyjne przewiduję dzisiaj - powiedział Tusk.

Przyszły premier dodał, że ma nadzieję na bardzo szybkie przesłanie projektu budżetu do Sejmu. - Czas biegnie i chcemy wszystkie dotychczasowe procedury powoływania nowego rządu nadrobić jak najszybciej - powiedział Tusk.

PO: do służb ludzie kompetentni, bezpartyjni
- Do kierowania służbami specjalnymi koalicja PO-PSL będzie szukała ludzi kompetentnych, bezpartyjnych, luźno związanych z partią polityczną, którzy budzą zaufanie - zapowiedział Donald Tusk.

Nie chciał jednak mówić o konkretnych nazwiskach. Zapowiedział, że "kolejne propozycje" zostaną przedstawione w piątek. Dodał też, że chce wspólnie z prezesem PSL Waldemarem Pawlakiem "ustalać wszystkie istotniejsze nominacje" i dotyczy to też "tak wrażliwej sprawy, jaką są służby specjalne".

Jak mówił Tusk, "współpraca koalicyjna powinna być obudowana systemem wzajemnej kontroli". - W wielu resortach, też służbach, będziemy szukać ludzi, którzy z partiami politycznymi nie mają wiele wspólnego - podkreślił Tusk. Dodał, że będzie to dotyczyło Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

kdj
Artykuł TVN24.pl:
http://www.tvn24.pl/-1,1528632,wiadomosc.html

KOMENTARZYK:

..am ..amem - na wieki wieków amen

Ps.
Specjalne gratulacje dla Człowieka Roku 2005 "Życia Warszawy"

http://www.tvn24.pl/1,251,24,35885728,97359055,2119702,0,forum.html




Temat: Marcinkiewicz: "Wyciągnięcie rąk" do PO
Politycy PiS wciąż liczą na powrót Platformy Obywatelskiej do rozmów o koalicji rządowej. Desygnowany na premiera Kazimierz Marcinkiewicz przedstawił w piątek zmodyfikowany program gospodarczy, który - jak ocenił - jest "wyciągnięciem rąk" do PO.
Platforma podchodzi do propozycji PiS z dystansem, zarzuca PiS tworzenie koalicji z Samoobroną i na razie nie zamierza wracać do rozmów.

Marcinkiewicz zapewnił, że nie rozmawia z innymi ugrupowaniami o koalicji i jeśli do poniedziałku nie uda się powrócić do rozmów z PO, przedstawi skład rządu mniejszościowego. Zapowiedział, że także po zaprzysiężeniu Rady Ministrów przedstawi Platformie "kolejne propozycje rozwiązania tej trudnej sytuacji". Przedstawiając zmodyfikowany w zakresie podatków i służby zdrowia program Marcinkiewicz mówił, że to "program kompromisu pomiędzy dwoma różnymi wizjami rozwoju gospodarczego" - PO i PiS. "Jeśli zdecydowałem się, by program rządu był w ogromnej mierze wspólny, to właśnie dlatego, że mam nadzieję, iż ten program w układzie rządowym, czy parlamentarnym, będziemy realizowali wspólnie" - powiedział. Jak dodał, jest przekonany, że jest to możliwe.

Jan Rokita (PO), wskazywany na wicepremiera w rządzie PO-PiS, uważa, że kolejne propozycje Marcinkiewicza nie będą miały znaczenia, jeśli prezes PiS Jarosław Kaczyński nie wycofa się z koncepcji współpracy z Samoobroną.

"Dzisiaj kolejne gesty ze strony kandydata na premiera faktycznie są bez znaczenia w tym sensie, że decyzja o ewentualnym zasadniczym zwrocie w stosunku do ostatnich dni może być podjęta przez Kaczyńskiego.

"Problemem jest to, czy Jarosław Kaczyński jest gotów wyjść i powiedzieć publicznie: »pomyliłem się, próbując robić koalicję z Lepperem, wycofuję się z tego, ostatni tydzień to były same moje błędy, musimy zrobić coś nowego, spróbujmy to wymazać«" - mówił Rokita.

J.Kaczyński powiedział wieczorem "Wiadomościom" TVP, że to jest "oświadczenie zaporowe". "Bardzo mnie ono martwi, tak to odbieram i to jest oczywiste dla każdego, kto ma elementarne pojęcie o polityce" - dodał.

O tym, że PiS nie chce tworzyć koalicji z nikim innym oprócz PO zapewniał szef klubu parlamentarnego Ludwik Dorn. Komentując słowa Rokity o koalicji z Samoobroną Dorn powiedział: "sądzę, że liderzy próbują (...) usprawiedliwić w sposób całkowicie sprzeczny z prawdą swoją odmowę wejścia do rządu". Zapewnił, że PiS "nie współpracuje z Samoobroną", ale poparcia dla ewentualnego rządu mniejszościowego szukać będzie "wszędzie". - Wszędzie to w PO, PSL, LPR i Samoobronie, "raczej nie w SLD" - dodał.

Według marszałka Sejmu Marka Jurka, najlepszym rozwiązaniem byłby "rząd oparty na trwałej, a nie okazjonalnej, większości parlamentarnej". "Dobrze, żeby zrozumiały to ugrupowania, które mają go tworzyć. Prawo i Sprawiedliwość rozumie, że stabilną większość parlamentarna można zbudować z Platformą Obywatelską. PO też powinna zrozumieć, że jedynym partnerem, z którym można zbudować rząd, jest PiS" - dodał.

W innym tonie wypowiadają się politycy PO. Hanna Gronkiewicz- Waltz twierdzi, że "PiS co innego mówi i co innego robi". "Kazimierz Marcinkiewicz mówi, że chce koalicji z PO, a bracia Kaczyńscy już zdecydowali, że jest koalicja z Samoobroną i LPR. PiS toruje Samoobronie drogę do władzy. PiS nie umie dzielić się władzą, chce całą władzę dla siebie, chce rządu mniejszościowego" - dodała.

W ocenie Adama Szejnfelda (PO), odrzucenie w czwartek przez PiS kandydatury Stefana Niesiołowskiego na wicemarszałka Senatu, przypieczętowało zamknięcie rozmów o koalicji PO-PiS.

Szejnfeld powiedział, że nie zdziwi go, jeśli w najbliższym czasie będą pojawiały się ze strony PiS kolejne projekty ekonomiczno-gospodarcze, które byłyby co najmniej zbliżone do tych, które prezentowała Platforma. "PiS musi się przecież starać osiągnąć minimum sukcesu. Z własnym programem byłoby to niemożliwe, a z programem Platformy, nawet zmodyfikowanym, będzie łatwiej" - ocenił.
onet.pl



Temat: "PO szykuje skok na media publiczne"
Sygnały Dnia, Dziennik, PAP
"PO szykuje skok na media publiczne"
KRRIT BEZ PRZEDSTAWICIELI PIS?
Przebieg prac nad ustawą medialną dowodzi, że PO chce dokonać "skoku na media publiczne" - stwierdził w "Sygnałach Dnia" Adam Bielan (PiS). Chodzi o nabór do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, w którym - jak podkreślił Bielan - Platforma planuje pominąć przedstawicieli PiS, argumentując, że interesy partii w Radzie będą reprezentować dwaj przedstawiciele wskazani przez prezydenta.
W opinii Bielana, plany PO są "absurdalne". Polityk PiS podkreślił, że podczas wyboru poprzednich członków KRRiT, Prawo i Sprawiedliwość zaproponowało obecność w tym gremium wszystkim klubom - również Platformie Obywatelskiej. Jednak ugrupowanie Donalda Tuska odmówiło desygnowania Tomasza Arabskiego w skład KRRiT.
TVN24: Abonamentu nie będzie.

Zgodnie z projektem nowej ustawy medialnej, w KRRiT zasiądzie siedmiu członków - trzech z nich wybierze Sejm, a po dwóch prezydent i Senat. Zwiększy się też zakres kompetencji Rady - m.in. będzie ona zarządzać wielomilionowym Funduszem Zadań Publicznych. Poza tym będzie przyznawać licencje programowe. Nowa ustawa może zacząć obowiązywać już w sierpniu lub we wrześniu.

W Radzie wciąż wakat
Jeśli prawdziwe są medialne doniesienia, że kandydatem do rady nadzorczej TVP miałby być były poseł Jan Maria Jackowski to ja również zgłoszę kandydaturę byłego posła, ministra, mecenasa - pana Romana Giertycha.
Tomasz Borysiuk, członek KRRiT

Tymczasem w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji wciąż trwa impas. We wtorek po raz kolejny członkom Rady nie udało się porozumieć w sprawie wspólnego kandydata na wakujące od ponad dwóch miesięcy stanowisko w radzie nadzorczej TVP.

Przewodniczący Rady Witold Kołodziejski po raz kolejny zgłosił na to miejsce kandydaturę prawnika Tomasza Siemiątkowskiego (w ubiegłych latach bez powodzenia kandydował on już do rad nadzorczych TVP i Polskiego Radia). W Radzie nie znalazła się jednak wymagana do wyboru większość.

Nikt z pozostałych członków KRRiT nie zgłosił innej kandydatury, choć w poniedziałek taką możliwość sygnalizował Tomasz Borysiuk. O porozumienie w KRRiT nie będzie jednak łatwo.

Wakat w radzie nadzorczej TVP utrzymuje się od 19 grudnia, kiedy rezygnację złożył sekretarz rady Janusz Niedziela.

Odwołanie prezesów TVP?

Rada nadzorcza TVP, choć w niepełnym składzie, nie próżnuje. Jej członkowie zbierają się w piątek, by głosować nad odwołaniem zawieszonych prezesów TVP, Andrzeja Urbańskiego, Sławomira Siwka i Marcina Bochenka.

Być może pojawi się również wniosek o odwołanie p.o. prezesa spółki Piotra Farfała - informuje "Dziennik". Byłoby to możliwe, gdyby PiS porozumiało się z rekomendowanym przez Samoobronę, Tomaszem Borysiukiem. - Nic jeszcze nie jest przesądzone. Trwają rozmowy. PiS jest zdeterminowane, aby wrócić do władzy na Woronicza - komentuje w rozmowie z "Dziennikiem" zastrzegający anonimowość członek rady nadzorczej TVP.



Temat: Podsumowanie mijającego roku
Diariusz Senatu Rzeczypospolitej Polskiej
Nr 34 z dnia 20 marca 1999r.

Senator Janusz Lorenz skierował swoje oświadczenie do prezesa Rady Ministrów Jerzego Buzka:

Dlatego też z zażenowaniem przyjąłem bezkrytyczne, nie poparte analizą sytuacji i dokumentów, stanowisko zaprezentowane przez wiceprezesa rady ministrów, ministra spraw wewnętrznych i administracji Janusza Tomaszewskiego w odpowiedzi skierowanej do pani profesor Alicji Grześkowiak, marszałek Senatu RP, ustosunkowującej się do moich oświadczeń w sprawie działalności wojewody olsztyńskiego, Zbigniewa Babalskiego złożonych podczas dwudziestego piątego posiedzenia Senatu RP.

Pan minister, jak się zdaje, zastosował w swojej odpowiedzi schemat numer któryś, zupełnie nie uwzględniając faktu, iż trafi ona do osoby doskonale zorientowanej w realiach ówczesnego województwa olsztyńskiego, a dziś warmińsko-mazurskiego. A już zupełnie rozbrajające jest stwierdzenie pana ministra, iż "Dotychczasową działalność i zaangażowanie w wypełnianie obowiązków przez pana Zbigniewa Babalskiego jako reprezentanta rządu w byłym województwie olsztyńskim oceniono jako właściwe i wyrażające troskę o rozwój regionu Warmii i Mazur. Dlatego też, prezes rady ministrów powierzył panu Zbigniewowi Babalskiemu pełnienie od dnia 4 stycznia 1999 r. funkcji wojewody Warmińsko-Mazurskiego". Pan, jak sądzę, doskonale wie, że są to oceny fałszywe! Inaczej nie zwlekałby pan tak długo z mianowaniem pana Zbigniewa Babalskiego na stanowisko, nie funkcję! wojewody warmińsko-mazurskiego, nie Warmińsko-Mazurskiego!

Pan minister Tomaszewski, niewątpliwie człowiek doskonale poinformowany, z całą pewnością wie, że pan Babalski jeszcze do niedawna był uznawany w kręgach decyzyjnych województwa - także przeze mnie, wówczas wojewodę olsztyńskiego - za jednego ze słabszych burmistrzów miast tej wielkości, co Ostróda, którą zarządzał. Pan minister zapewne wie, iż kandydatura pana Babalskiego, między innymi z tego powodu, a także w następstwie tolerowania przez niego rażącego naruszenia prawa, nie była akceptowana przez regionalną Unię Wolności.

Wiadomo też, że już w czasie wojewodowania pan Babalski nie wystąpił z żadną liczącą się inicjatywą, zmierzającą do poprawy sytuacji społeczności regionu. Wręcz przeciwnie, jego konto jako wojewody obciąża wiele zaniechań, a także błędnych ocen i błędnych decyzji, jak choćby w sprawie budowy wytwórni pasz w Dobrym Mieście. Powoływanie się na argumenty człowieka związanego z największą w regionie wytwórnią pasz "Central Soya", prezesa Olsztyńskiego Klubu Menedżera, świadczy o miałkości myślenia i nierespektowaniu interesu rolnictwa regionu.
Pana Babalskiego obciąża spowalnianie działań zmierzających do pełnego wykorzystania możliwości, jakie stwarza Warmińsko-Mazurska Specjalna Strefa Ekonomiczna, nastawiona głównie na aktywizację terenów wiejskich. To z winy obecnego wojewody tkwią w letargu działania zmierzające do rozpoczęcia funkcjonowania Warmińsko-Mazurskiego Rynku Hurtowego, który zapewniając rolnikom zbyt na ich produkcję mógłby przyczynić się do poprawy sytuacji wsi. To pan Babalski ponosi odpowiedzialność za zaniechanie sfinalizowania realizacji, rozpoczętych przy pomocy specjalistów francuskich i duńskich oraz zagranicznych środków, sześciu poważnych projektów PHARE, o wartości 20 milionów zł, które z wielkim pożytkiem dla rolnictwa urzeczywistniano w latach 1993-1997.

Pan wojewoda wyróżnił się za to użyciem sił policyjnych do odblokowania drogi do przejścia granicznego w Bezledach, mimo iż wcześniej rolnicy, po rozmowach z wicewojewodą i starostą powiatu bartoszyckiego, zgodzili się przepuszczać samochody jadące do- i z Rosji. Tłumaczenie, iż za politykę rolną odpowiada rząd i bierność w rozwiązywaniu lokalnych problemów na pewno nie przysporzyła panu Babalskiemu popularności w tym rolniczym regionie.

Ja oczywiście rozumiem, Panie Premierze, że "sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie", ale na Boga! mówcie to państwo wprost, a nie twórzcie niepojętych i zupełnie absurdalnych konstrukcji pseudologicznych, jak choćby ten cytat z pisma ministra Tomaszewskiego z 6 października 1998 r. "Nowy zarząd - Warmińsko-Mazurskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, powołany na wniosek Zbigniewa Babalskiego przez zasłużonego w procesie prywatyzacji ministra Emila Wąsacza - w ciągu dwóch tygodni doprowadził do wniesienia gruntów gminnych aportem do Spółki, co praktycznie umożliwiło proces inwestycyjny". Nie chce mi się wierzyć, że minister Tomaszewski, bądź ludzie przygotowujący mu to pismo, nie wiedzieli, iż wniosek o zgodę na wniesienie gruntów gminnych do strefy, co warunkowało rozpoczęcie procesów inwestycyjnych, czekał w ministerstwie skarbu na zgodę ministra Wąsacza ponad pięć miesięcy i blokowany był z całą pewnością przez pana Babalskiego. Dopiero powołanie nowych władz spółki powolnych panu wojewodzie tak przyśpieszyło reakcję ministra Wąsacza.

Jeśli dziś pan premier rozważa potrzebę rekonstrukcji swojego gabinetu, to proponuję tę myśl rozszerzyć na wszystkich prominentnych urzędników państwowych, w tym wojewodów. Ja oczywiście wiem, że w województwie warmińsko-mazurskim teraz i pewnie jeszcze przez jakiś czas reprezentantem rządu będzie osoba desygnowana na stanowisko wojewody przez AWS. Ale, na Boga, niech to będzie osoba wyróżniająca się wiedzą, dorobkiem organizacyjnym, nie zaś małostkowa złośliwa, jak pan Zbigniew Babalski. Leży to po prostu w interesie ojczyzny i regionu.

I na koniec zapewniam pana premiera, że moja argumentacja wypływa wyłącznie z troski o kraj oraz region, z którym jestem związany od ponad czterdziestu lat.



Temat: Brońmy Millera!
'Rzeczpospolita' - 18.03.04
Analiza
Trudna zmiana premiera
PROFESOR PIOTR WINCZOREK, KONSTYTUCJONALISTA

Usunięcie sprawującego władzę rządu i powołanie nowego nie jest obecnie łatwe ani od strony prawnej, ani politycznej.

Gdy na sprawę spojrzeć z jurydycznego punktu widzenia, rysują się dwa możliwe scenariusze wydarzeń. Pierwszy polega na tym, że drogę do ustąpienia rządu toruje sam premier, składając rezygnację na ręce prezydenta RP. Gdyby prezydent dymisję przyjął, a uczynić tego nie musi, powstaje możliwość desygnowania przez głowę państwa innej osoby na stanowisko szefa Rady Ministrów. Jeśli osoba ta zdoła w ciągu czternastu dni skompletować skład rządu, przedstawia go prezydentowi, a prezydent powołuje ją na stanowisko prezesa Rady Ministrów. Wraz z nią powołuje pozostałych członków rządu. Rząd w ciągu następnych czternastu dni winien uzyskać ze strony Sejmu wotum zaufania wyrażone bezwzględną większością głosów, oddanych w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Gdyby rządu nie udało się w ten sposób utworzyć na przykład z powodu niemożności skompletowania składu Rady Ministrów lub z powodu nieuzyskania wymaganej większości głosów w Sejmie, przechodzi się do drugiej fazy postępowania. Tym razem inicjatywa powołania premiera należy do posłów. Premiera, a wraz z nim proponowanych przez niego ministrów, wybiera Sejm, przy zachowaniu takich samych wymogów co do bezwzględnej większości głosów jak w poprzedniej fazie postępowania. Również i w tym przypadku w grę wchodzi sztywny czternastodniowy termin zakończenia całej operacji. Niepowodzenie prowadzi do trzeciej fazy, w której inicjatywa powraca znów do prezydenta. Prezydent wówczas w ciągu czternastu dni powołuje premiera i na jego wniosek ministrów, a Sejm w ciągu kolejnych czternastu dni winien uchwalić wotum zaufania dla rządu. Tym razem jednak wystarczy poparcie zwykłej większości sejmowej. Jeśli rządu nie uda się w ten sposób powołać, prezydent musi skrócić kadencję Sejmu i zarządzić przedterminowe wybory. Drugi scenariusz polega na wyrażeniu przez Sejm urzędującej Radzie Ministrów wotum nieufności, a zarazem na wybraniu na wniosek posłów składających projekt uchwały w tej sprawie nowego premiera. Wotum nieufności zwane konstruktywnym uznaje się za przyjęte, jeżeli opowie się za nim większość ustawowej liczby posłów, to jest co najmniej 231. W konsekwencji dotychczasowy premier podaje się do dymisji, której prezydent nie może odrzucić, a osobę wybraną prezydent powołuje na stanowisko szefa rządu. Na jej wniosek powołuje też pozostałych członków Rady Ministrów.

Polityczne komplikacje związane z usunięciem dotychczasowego rządu i powołaniem nowego polegają przede wszystkim na konieczności uzyskania w Sejmie dla tego przedsięwzięcia znacznego poparcia poselskiego. Gdy idzie o konstruktywne wotum nieufności, które gładko kontroluje, by jeden rząd SLD zamienić na drugi, osiągnięcie takiego poparcia jest przy obecnym układzie sił partyjnych w Sejmie nad wyraz trudne. Liczyć się też trzeba z porażkami, jakie mogą się przydarzyć na etapach postępowania poprzedzających ostateczne głosowanie poselskie. Osoba desygnowana na premiera może nie zdołać skompletować rządu i mogą nie zostać dochowane ustanowione przez konstytucję terminy. Obecnie uregulowania konstytucyjne raczej odstręczają, niż zachęcają do usuwania urzędującego premiera (a wraz nim rządu) i stwarzają liczne przeszkody na drodze prowadzącej do powołania nowego. Ma to też w założeniu służyć umocnieniu ustrojowej pozycji Rady Ministrów i jej szefa. Niekiedy jednak prowadzi do zakonserwowania stanu rzeczy, którego pilna zmiana wydaje się niezbędna.

Konstruktywne wotum bez poparcia
Ewentualne konstruktywne wotum nieufności i wymiana Leszka Millera na Józefa Oleksego lub Włodzimierza Cimoszewicza byłyby bardzo trudne do przeprowadzenia w parlamencie. Takiej propozycji nie chce bowiem poprzeć żaden klub opozycyjny. Bez tego nie ma szans na przyjęcie wniosku.

By konstruktywne wotum nieufności udało się, poprzeć je musi bezwzględna większość posłów. A tej kluby SLD i UP nie mają nawet przy wsparciu nowego koalicjanta - Federacyjnego Klubu Parlamentarnego.

Jego szef Roman Jagieliński nie wyklucza poparcia takiego wniosku. Zastrzega jedynie, że dymisja Millera musiałaby być efektem ustaleń w samym SLD.

- Jeśli SLD dogada się we własnym gronie, to jest naturalne, że bronić Częstochowy nie należy - mówi Jagieliński. Dodaje, iż decyzja o poparciu nowego gabinetu byłaby pragmatyczna, bo służyłaby stabilizacji gospodarki.

SLD po cichu liczy przede wszystkim na PSL. Ludowcy jednak, pod przywództwem nowego prezesa Janusza Wojciechowskiego, są do Sojuszu mniej przychylnie nastawieni niż w czasach Kalinowskiego.

Zbigniew Kuźmiuk z PSL przekonuje, że choć ma dużą wyobraźnię, "z trudem" przyszłoby mu wyobrażenie sobie poparcia ludowców dla konstruktywnego wotum nieufności. - To jest próba wymiany osób, ale takie rzeczy się już w Polsce przeżyły - podkreśla. - Oczywiście w polityce nigdy nie mówi się nigdy. Jak partia rządząca zwróci się o rozmowy, PSL jest cywilizowaną partią, więc weźmiemy w nich udział - zastrzega.

Pozostałe partie opozycyjne nastawione są zdecydowanie negatywnie.

- Nie będziemy wspierali żadnych prób przetrzymania tego kryzysu, w jakim znalazła się rządząca większość - deklaruje Zyta Gilowska (PO). - Przy rządzie Millera wszyscy się zatapiamy. Ale premier nie jest sam, a jego ludzie z SLD są do niego bardzo podobni, więc nie wchodzi w grę ich popieranie - mówi. Jeśli po ewentualnej dymisji Millera nie uda się stworzyć rządu, Gilowska widzi jedną receptę - "wcześniejsze wybory i bardzo dobrze".

Nowego rządu SLD, np. z Józefem Oleksym jako premierem, nie poparłoby także PiS. Szef Klubu PiS Ludwik Dorn uważa natomiast, że dymisja Millera "w obecnej kompozycji parlamentarnej skończy się przedterminowymi wyborami".

Samoobrona nie poprze w żadnej formie nowego rządu SLD. - Możemy poprzeć tylko taki gabinet, który radykalnie zmieni politykę liberalną na politykę prosocjalną - mówi Andrzej Lepper. Jego zdaniem z SLD się na to nie zanosi. - W takiej sytuacji tylko nowe wybory. Zdecydowanie i to jak najszybciej - dodaje szef Samoobrony.

Poparcie dla konstruktywnego wotum wyklucza też Liga Polskich Rodzin. - Wstrzymamy się albo opuścimy salę, bo nie chcemy zamieniać dżumy na cholerę - zapowiada Roman Giertych.

RAD, P. Ś.



Temat: Nowy rząd PO-PSL.
No to mamy pełen skład:

Cztery dni po desygnowaniu na premiera Donald Tusk potwierdził nazwiska ostatnich ministrów, którzy wejdą w skład jego rządu. W piątek zostaną zaprzysiężeni w Pałacu Prezydenckim. Przeczytaj, kto jest kim w ekipie Tuska.

Prezes Rady Ministrów - Donald Tusk
Donald Tusk, pochodzący z Gdańska, lider Platformy Obywatelskiej będzie premierem rządu. W przeszłości był m.in. wicemarszałkiem Sejmu i Senatu. Kandydował także w wyborach prezydenckich.

Minister spraw wewnętrznych i administracji - Grzegorz Schetyna
Grzegorz Schetyna to były polityk KLD i Unii Wolności. Od 2001 działa w Platformie Obywatelskiej, gdzie pełnił funkcję sekretarza generalnego tej partii, a także przewodniczącego struktur dolnośląskich.

Minister gospodarki - Waldemar Pawlak
Przewodniczący PSL od 1989 roku nieprzerwanie zasiada w Sejmie. Dwukrotnie sprawował już funkcję premiera Polski (w roku 1992 oraz w latach 1993-1995). W rządzie Donalda Tuska będzie wicepremierem.

Minister spraw zagranicznych - Radosław Sikorski
Były minister obrony narodowej w rządzie Jarosława Kaczyńskiego tym razem będzie szefem polskiej dyplomacji z ramienia PO.

Minister infrastruktury - Cezary Grabarczyk
Cezary Grabarczyk, szef Platformy Obywatelskiej w Łódzkiem, był typowany najpierw na ministra sprawiedliwości, potem na szefa klubu parlamentarnego. Wreszcie okazało się, że zostanie ministrem infrastruktury. Przed wyborami Grabarczyk mówił, że właśnie marzy o tym stanowisku. W zeszłej kadencji poseł walczył jak lew o drogę S-8 dla Łodzi i pieniądze na łódzkie lotnisko.

Minister finansów - Jacek Rostowski
Prof. Jacek Rostowski jest wybitnym ekonomistą. Wykłada m.in. na Central European University w Budapeszcie. Wcześniej związany był między innymi z takimi uczelniami jak School of Slavonic and East European Studies, czy słynnej London School of Economics and Political Science.

Minister obrony narodowej - Bogdan Klich
Od 2004 roku poseł do Parlamentu Europejskiego Startował z listy Platformy Obywatelskiej; należy do frakcji EPP-ED. Wcześniej był posłem.

Minister sprawiedliwości - Zbigniew Ćwiąkalski
Zbigniew Ćwiąkalski jest profesorem prawa karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego i Rzeszowskiego. W latach 80. związany był z NSZZ "Solidarność", a po 1989 roku był nieformalnym doradcą posłów wywodzących się z solidarnościowego podziemia.

Minister skarbu państwa - Aleksander Grad
Aleksander Grad ma 45 lat. Z zawodu jest geodetą. W latach 1999-2000 był wiceministrem zdrowia w rządzie Jerzego Buzka, a od 1997 do 1999 r. pełnił funkcję wojewody tarnowskiego (ostatnim w historii tego województwa). W Sejmie zeszłej kadencji był szefem Komisji Skarbu Państwa. Wcześniej był także m.in. konsultantem Banku Światowego, współautorem programu aktywizacji obszarów wiejskich.

Minister zdrowia - Ewa Kopacz
Ewa Kopacz ukończyła studia na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej w Lublinie. Posiada specjalizację drugiego stopnia w zakresie medycyny rodzinnej, a do 2001 kierowała Zakładem Opieki Zdrowotnej w Szydłowcu.

Minister edukacji - Katarzyna Hall
Katarzyna Hall jest gdańszczanką, skończyła matematykę na Uniwersytecie Gdańskim. Po studiach przez cztery lata uczyła matematyki w Zespole Sportowych Szkół Ogólnokształcących w Gdańsku. Szkołę zamieniła na pracę naukową na UG, gdzie uczyła przyszłych nauczycieli matematyki i badała skuteczność oceniania i egzaminowania z matematyki.

Minister nauki i szkolnictwa wyższego - Barbara Kudrycka
Białostocka eurodeputowana. Rektor Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w Białymstoku, jednej z największych prywatnych uczelni w Białymstoku i regionie. Prowadzi też zajęcia na wydziale prawa Uniwersytetu w Białymstoku, kieruje tu Katedrą Prawa Administracyjnego oraz Zakładem Nauki Administracji Publicznej.

Minister rolnictwa - Marek Sawicki
Marek Sawicki to wieloletni działacz ruchu ludowego (był m.in. wiceprezesem PSL), od 1993 roku poseł na Sejm. Do tej pory pełnił jednak jedynie funkcję sekretarza stanu w Ministerstwie Łączności w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza, gdzie był pełnomocnikiem rządu ds. telekomunikacji na wsi.

Minister pracy - Jolanta Fedak
Jolanta Fedak ma 47 lat, mieszka w Zielonej Górze. U ludowców od początku lat 90. Dziś jest w woj. lubuskim prawą ręka Józefa Zycha. Wchodzi w skład krajowego Naczelnego Komitetu Wykonawczego PSL. Jest jednym z czterech wiceprezesów.

Minister rozwoju regionalnego - Elżbieta Bieńkowska
Elżbieta Bieńkowska jest dyrektorka Wydziału Rozwoju Regionalnego w Urzędzie Marszałkowskim w Katowicach.

Minister kultury - Bogdan Zdrojewski
Wieloletni prezydent Wrocławia, gdzie ukończył studia na wydziale filozofii i kulturoznawstwa. Szczególną popularność w tym mieście zyskał w czasie wielkiej powodzi w roku 1997, gdy osobiście kierując akcją przeciwpowodziową. Za jego rządów Wrocław stał się jednym z najszybciej rozwijających się miast w tym regionie Europy.

Minister środowiska - Maciej Nowicki
Prof. Maciej Nowicki - światowej sławy ekolog. Od 1992 roku jest szefem Ekofunduszu. To on jest m.in. pomysłodawcą ekokonwersji polskiego długu, do którego namówił państwa Klubu Paryskiego jako minister ochrony środowiska w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego. Na początku zeszłego roku PiS bezskutecznie próbował zmienić zarząd EkoFunduszu i odwołać prof. Nowickiego. Wcześniej podobne próby czynił SLD.

Minister sportu - Mirosław Drzewiecki
Mirosław Drzewiecki jest posłem z Łodzi. W Sejmie będzie zasiadał piątą kadencję. W I kadencji startował z listy Kongresu Liberalno-Demokratycznego, w III. - z Unii Wolności, w kolejnych z Platformy Obywatelskiej.




Temat: Towarzysze nie do ruszenia.
Tak zwana reforma KRUS to w istocie kolejne "kręcenie lodów" przez postczerwoną nomenklaturę

Towarzysze nie do ruszenia

Wokół instytucji obsługujących rolnictwo w koalicji rządowej rozpętała się istna burza. Rzecz idzie o wielką stawkę, tym bardziej że w ostatnich dniach uaktywnił się Artur Balazs, szara eminencja wśród polskiej polityków, i zaczyna rozdawać karty. Na miejsce odwołanego szefa Agencji Nieruchomości Rolnych Wojciecha Kuźmińskiego (ściśle związanego z Platformą Obywatelską) Balazs (były minister rolnictwa i właściciel znacznej części wyspy Wolin) usiłuje na stanowisku prezesa usadowić Andrzeja Łuszczewskiego. Ten aktualnie jest prezesem Agencji Rynku Rolnego. Zatem śledząc działania decyzyjne ministra rolnictwa Marka Rawickiego, przekonamy się, czy wpływowy Artur Balazs jest jak wino: rządy się zmieniają, kadencje Sejmu też, a on - nazywany przez swoich dalszych i bliższych znajomych "kadrowym" - nie traci nic ze swojej mocy decyzyjnej.
Cicha przystań przy al. Niepodległości
Proponowane zmiany wiążą się cały czas z planowanymi reformami KRUS. Po 1990 roku w tworzonej przez Maksymiliana Delektę ubezpieczalni dla rolników lądowało wielu dziwnych ludzi, którzy najczęściej związani byli z Polską Zjednoczoną Partią Robotniczą, a nie - jak się powszechnie sądzi - z ZSL, dzisiaj PSL, a jeśliby głębiej poszperać w papierach, to okazywałoby się, że w centrali KRUS przy al. Niepodległości znalazło cichą i spokojną przystań wielu ludzi ze służb. Zatem może ta cicha i spokojna przystań powodowała, że niektóre dzieci (też tam zatrudnione) wysokich rangą urzędników mogły kończyć studia za stypendia fundowane przez KRUS. To może dlatego do instytucji tak chętnie garnęło się potomstwo tuzów z KRUS. Przypomnijmy, to, co pisaliśmy już w "NP" - obok swego taty, dyrektora centrali KRUS Wojciecha Kozielskiego, znalazł pracę w funduszu składkowym syn Maciej oraz jego konkubina Katarzyna Lasota, a w centrali KRUS jej mama. Obok swego taty - dyrektora Leszka Kwiatkowskiego - podjęła pracę jego córka, która dzielnie zastąpiła swoją mamę. Tworzenie stanowisk na zamówienie. Chociaż przeszedł na emeryturę, to specjalnie dla niego utworzone stanowisko przez odwołanego niedawno prezesa KRUS Romana Kwaśnickiego otrzymał Kazimierz Pątkowski, szara eminencja KRUS.
Tiumwirat
Co łączy Pątkowskiego, Wojciecha Kobielskiego oraz Kwiatkowskiego, których w centrali KRUS nazywano "niezatapialnymi"?
Od bardzo dawna ci trzej panowie stanowią swoisty triumwirat. To oni byli faktyczna władzą w Kasie. Delekta, który w 1998 roku musiał odejść ze stanowiska, gdyż sąd orzekł, iż jest kłamcą lustracyjnym, miał do nich ogromne zaufanie. Również ostatni prezes Kwaśnicki przez długi czas był niejako podwładnym "triumwiratu". W Szklarskiej Porębie przez osiem lat od 1998 r. szefował Centrum Rehabilitacji Rolników. Administracją tego ośrodka rządziła jego przyjaciółka Ilona Drab, którą oczywiście prezes pociągnął za sobą do stolicy, tak samo jak jej brata (był kierowcą prezesa) i przyjaciółkę brata.
W KRUS zaraz po "nastaniu" Kwaśnickiego (zastąpił Jacka Dublińskiego) wręcz mówiło się niemalże otwarcie, że Kwaśnickiego wybrali sobie "trzej niezatapialni".
Tych trzech panów łączy też w pewnym sensie przeszłość: przed laty związali swoje życie z PZPR. W tym kontekście obok jednego z nich pojawia się osoba dzisiejszego szefa kółek rolniczych. Wprawdzie kółek rolniczych już nie ma, ale ich szef jest. Władysław Serafin oraz Kazimierz Pątkowski na przełomie lat 60. i 70. pracowali w Warszawskich Zakładach Optycznych, w których głównie produkowano sprzęt wojskowy, a więc były pod szczególną opieką wojskowych służb specjalnych. Pątkowski m.in. pełnił w WZO funkcję I sekretarza PZPR na jednym z wydziałów, a Serafin, również członek partii, był młodym robotnikiem. Właściwie każdy z tych panów może powiedzieć sobie, że zrobił w życiu karierę: towarzysz Kazimierz w ubezpieczeniach, a towarzysz Serafin na niwie organizacji rolniczych, dokładnie w Krajowym Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych, organizacji utworzonej w latach 80., jako przeciwwaga dla "Solidarności" RI. Działała tam także Zofia Grzebisz-Nowicka, w drugiej połowie lat 70. wojewoda siedlecki, następnie w 1980 r. objęła stanowisko I sekretarza Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w Siedlcach. Zatem posągowa postać PZPR oraz Serafin i Pątkowski na pewno pod koniec tych lat musieli się spotykać. Tak samo jak Wojciech Kobielski, który w latach 70. obronił doktorat o socjalistycznej przebudowie wsi. To był dla pierwszych sekretarzy zawsze ważny temat.
Mordasewicz "zusuje"
W KRUS więc do dzisiaj funkcjonują stare, ale jak widać dobrze zakonserwowane układy personalne sięgające do epoki "późnego Gomułki". Zatem jak można było mówić o uszczelnianiu KRUS, jak tym bardziej można było mówić o reformie KRUS, gdy wszelkim zakusom przeciwstawiał się dobrze zabetonowany układ. Nie mogła tego uczynić partia Pawlaka. PSL do końca świata nie ruszyłby palcem, aby przewietrzyć KRUS - tak w centrali, jak i w oddziałach terenowych, gdzie w poszczególnych jednostkach KRUS pracują całe rodziny.
Zatem odwołanie Wojciecha Kuźmińskiego ze stanowiska w Agencji Nieruchomości Rolnych prawdopodobnie przeprowadzone było po to, aby zarządzanie ANR oddać PSL, a KRUS przejmie prezes desygnowany przez PO. Według nieoficjalnych informacji krążących w kuluarach Sejmu, podział agencji rolnych jest wynikiem zgody PSL na przeprowadzenie drastycznej reformy KRUS przez Platformę Obywatelską. Ta od dawna ostrzy sobie zęby, aby ubezpieczalnię rolniczą dogłębnie zreformować w taki sposób, aby rolników obciążyć większymi składkami ubezpieczeniowymi i w ten sposób odciążyć budżet państwa koniecznością corocznego wykładania coraz większych sum na ubezpieczenia rolnicze, tj. ponad 15 miliardów zł. Z takim systemem ubezpieczenia rolników nie zgada się np. Jeremi Mordasewicz z KKPP Lewiatan, który od dawna domaga się ich "uzusowienia". Doradca Lewiatana jest członkiem Rady Nadzorczej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, tak więc gdyby rzeczywiście doszło do realizacji projektu reformy KRUS, to nie trzeba mieć wielkiej wyobraźni, żeby się domyślić, że Mordasewicz jest zwyczajnym naganiaczem 1,5 miliona rolników- członków KRUS do "ukochanego" przez Polaków ZUS. Ten w niedawnym wydaniu "Wprost" grzmiał na plany reformy KRUS autorstwa Marka Sawickiego: - To kompromitacja. To kpina ze społeczeństwa, które wykonuje pracę poza rolnictwem.
Zatem jeśli rzeczywiście Platforma zajmie się reformą KRUS, a właściwie likwidacją tej instytucji przy wydatnej zapewne pomocy Jeremiego Mordasewicza z PKPP Lewiatan i ZUS, to właściwie winą za taki stan rzecz rolnicy powinni obciążyć PSL, że mając takiego koalicjanta, zamiast brać się za reformę KRUS, konserwował zaskorupiałe układy.
Podziękują im rolnicy. Przy urnach.
Marek Garbacz
gospodarka@naszapolska.pl





Strona 1 z 2 • Wyszukiwarka znalazła 38 postów • 1, 2
Szablon by Sliffka